Kolejnym, po burku, przysmakiem jaki przyszło nam smakować w Chorwacji to tzw. cevapici, czyli kotleciki z mielonego mięsa baraniego. Różnią się od naszych polskich mielonych, poza specyficznym smakiem mięsa oraz odmiennych przypraw, kształtem – bałkańskie są rolowane na kształt podłużnym serdelków.
Burek to przepis bałkański na solidną przekąskę, a że po Bałkanach zbytnio nie podróżowaliśmy i poznałam go w Chorwacji, stąd przepis na chorwackiego burka. Ktoś, kto słyszy lub słyszał o tej nazwie reagował identycznie: „danie z psa?”. Oczywiście nie, chociaż ten placek w Chorwacji dostępny był w wersji serowej (na słono) lub również mięsnej („sa mesom”, wieprzowiny, wołowiny lub jagnięciny bądź miksu).
Milanesa to innymi słowy argentyński kotlet panierowany (coś na styl naszego polskiego schabowego, chociaż przygotowywany zazwyczaj z kurczaka lub wołowiny). W Argentynie stanowi część posiłku głównego (serwowany z frytkami i sałatką) lub w formie szybkiej, choć solidnej, przekąski – w bułce z dodatkami warzywnymi, sosami i np. sadzonym jajkiem. Wariacji na temat tego kotleta pojawia się coraz więcej.
Skoro trasa Polska – południe Europy (na Sycylię), pokonana samochodem z 7-miesięcznym dzieckiem, odbyła się bez jakichkolwiek utrudnień, podgrzało to nasze majowe zapędy na wyprawę do Chorwacji. Wielkimi krokami zbliżała się majówka, ale pogoda w kraju nie zapowiadała się zbyt ciekawie.
Niejeden stwierdzi, że Warszawa to po prostu nudna stolica, gdzie czas biegnie nieubłaganie, szybko, na biznesie i ludzie nie mają dla siebie czasu, nie uśmiechają się, że liczy się tu tylko pieniądz. Pewnie w każdym stwierdzeniu jest jakieś ziarenko prawdy, ale gdy przyjdzie poszukiwać plusów, okazuje się, że jest ich zaskakująco dużo.
Swego czasu warszawska Praga budziła strach, grozę, a spacer w jej niektóre zakamarki mógłby zakończyć się dla niejednego przechodnia (głównie spoza tej dzielnicy) utratą - w najlepszym wypadku - portfela. Od niedawna dzielnica przeżywa okres odrodzenia pod każdym względem a zamieszkanie w odrestaurowanych pofabrycznych loftach staje się marzeniem niejednego zwykłego wyjadacza chleba, wchodzi w posiadanie artystycznej bohemy bądź co majętniejszego Kowalskiego.
To było dość dawno, ale pamiętam jak dziś silne emocje, podniecenie, euforię, jakimi targało nami (a w szczególności Krzyśkiem) na myśl o odwiedzeniu tego miejsca. Jak zawsze było gorąco, parno..
Czas z dzieckiem na Sycylii był spokojny, bardzo… Ale przyjemny, słoneczny, nadal bardzo włoski i smakowity, o czym świadczy ta galeria. I myślę, że w tym temacie nie ma co więcej wypowiadać zbędnych słów.
… ale przede wszystkim znane pod nazwą „panele”, a że często podawane są w bułce, stąd dodatek „pane” (pieczywo). Serwowane, podobnie jak „arancini”, w formie przekąski na wynos w kioskach zwanych „rosticeria” lub jako przystawka w restauracjach przed głównym posiłkiem. To danie, coś na wzór frytek, powstaje na bazie mąki z cieciorki i smażone jest na głębokim tłuszczu.
Przepyszne „arancini” to kolejna oryginalna i tradycyjna potrawa Sycylii. Chociaż bardziej wydaje się być przekąską, kupić ją można dosłownie wszędzie na mieście, w piekarni, budkach z „szybkim jedzeniem”. Przy dużej ilości i w dodatku jakiejś delikatnej sałatki, stanowić może również bardzo syty posiłek. Ten ryżowy przysmak serwowany jest na włoskiej wyspie z różnym nadzieniem: mięsem mielonym i zielonym groszkiem, szynką i mozzarellą czy też wersją bezmięsną, czyli mozzarellą, pomidorami i bazylią.
Sycylia - największa wyspa Morza Śródziemnego należąca do Włoch, lecz bardzo odmienna od jej kontynentalnej części. Bardzo gorąca, egzotyczna, wiodąca spokojny żywot skupiony w ogromnej mierze na rodzinie i biesiadowaniu w gronie najbliższych.
Czy dane Wam było próbować kiedyś włoską focaccię, czy też chlebofocaccię? Ten aromatyczny chlebek z suszonymi pomidorami, ziołami i parmezanem (choć we Włoszech serwowany jest pod różną postacią), serwuje się w akompaniamencie pachnącej oliwy z oliwek extra virgin bądź jako dodatek do przeróżnych potraw. Jako drożdżowy, aromatyczny placek serwowany jest na włoskich stołach w formie ciepłej i często jako przekąska, w oczekiwaniu na danie główne.
Próba poznania Warszawy na nowo nie byłaby kompletna bez przypomnienia sobie historii Polski, która zostawiła po sobie ślad w każdym zakątku naszego kraju, ale na stolicy odbiła prawdopodobnie największe piętno. Mijają lata, w górę pną się kolejne nowoczesne biurowce, rozkręcający się biznes wypiera z warszawskiej panoramy budynki tak bardzo pamiętające przeszłość.
To, co dzieci lubią najbardziej to nieustająca zabawa, najchętniej z rówieśnikami i na dworze. I wszystko fajnie i przyjemnie, gdy mieszka się poza dużym miastem lub nawet w miasteczku, gdzie jesteśmy w posiadaniu domku jednorodzinnego z mniejszym bądź większym podwórkiem do hasania. Wtedy wystarczy wypuścić dziecię na łono natury, niech szaleje, bo ruch i świeże powietrze dobrze mu zrobią. Ale problem pojawia się, gdy...