Z Pak Chong udało nam się dodzwonić do Green Leaf Guesthouse rekomendowany przez książkowy przewodnik jako idealne miejsce dla backpackera (schludne warunki za niską cenę).

Wertując wcześniejsze "strony" naszego bloga, można zauważyć duże emocje, jakie mną (nami) targały podczas całego pobytu w Kambodży. Moje odczucia już znacie.

Podczas gdy Krzysiek zachłystywał się Angkorem trzeciego dnia pobytu w Siem Reap, razem z Julem postanowiliśmy po raz ostatni przejechać się TUK-TUKiem (nie wiedząc, czy w Tajlandii jest on równie popularny jak tu) po Siem Reap, przy okazji odwiedzając słynną ulicę barową - Pub Street oraz bliski jej ryneczek ze wszystkim - Old Market. Postawiłam sobie za cel zlokalizowanie paru księgarni z używanymi książkami międzynarodowymi, by może znaleźć jakąś polską lekturę.

Każdemu kiedyś tam na pewno o ucho obiła się nazwa Angkor Wat. Część wiedziała, że nazwa związana jest z kompleksem świątyń gdzieś w Azji, pozostała zgłębiała wiedzę ustalając, że znajduje się w Siem Reap w Kambodży, że każdy kto tam pojedzie, nie jest w stanie wyjść z podziwu nad jej ogromem, pięknem i tajemniczością, porównując ją każdorazowo do innych widzianych na swej drodze świątyń innych religii świata.