Jednym z punktów na mapie było Polignano a Mare – miasteczko, które miało być tylko 3-dniową przerwą, a stało się... kolejnym naszym, ulubionym włoskim miejscem.
DLACZEGO WŁAŚNIE POLIGNANO?
To nadmorskie cudo w Apulii przyciąga coraz więcej turystów – i to nie tylko tych lądujących w pobliskim Bari, z którego tanie linie lotnicze oferują wygodne city breaki. My dotarliśmy tu autem – i szybko zrozumieliśmy, że wybraliśmy idealne miejsce na regenerację po długich godzinach za kierownicą. “Jeśli miasto, to z dostępem do morza, tak chcę się regenerować” - swój punkt widzenia przedstawił Lisu.
I okazało się, że właśnie dobrze skomunikowane z resztą regionu, Polignano świetnie sprawdziło się jako baza wypadowa. Ale nawet jeśli nie ruszycie się z miasta – nie będzie się tu nudzić!
LAMA MONACHILE
czyli widok, który zna każdy TikTok i Instagram:) To bez wątpienia najbardziej ikoniczne miejsce w Polignano - zwana inaczej plażą Cala Porto – ukryta między białymi klifami i dostępna z wysokiego, zabytkowego mostu Ponte Borbonico, z którego rozciąga się kadr jak z pocztówki.
Tu można się opalać, nurkować, pływać kajakiem, a nawet skakać z klifów – dla odważnych! Takich śmiałków widzieliśmy tu na własne oczy i ciarki po plecach przechodziły. Aż strach pomyśleć, gdzie organizowane są oficjalne skoki RedBulla, które - tak a propos - odbywały się tu z końcem czerwca.
Lokalizacja aż prosi się by odbyć rejs jedną z wielu łódek z widokiem na Lama Monachile. W niejednej kawiarni znajdziecie ulotki czy wizytówki do agencji czy bezpośrednio do właściciela łódki, jachtu czy motorówki. Choć ten widok macie szansę ujrzeć gdzieś dalej.. z każdego z klifów okalających plażę.
Plaża jest kamienista, więc warto zabrać buty do wody, ale to chyba jedyne utrudnienie w tym raju.
MAGIA STAREGO MIASTA
Stare Miasto to esencja włoskiego uroku – wąskie uliczki, ukryte tarasy z widokiem na morze, białe fasady domów i cytaty poetyckie malowane na ścianach.
To właśnie z tej części bardziej zabudowanej, ujrzymy z plaży gapiów, a i stąd również rozpościera się widok na Cala Porto i most w jej tle. Spacerując promenadą nad klifami, trudno nie zatrzymać się przy pomniku Domenico Modugno, autora legendarnego „Volare” – z rozłożonymi ramionami, jakby witał każdego przybysza.
I naprawdę – to miasto ma w sobie coś magicznego. Zwłaszcza przy zachodzie słońca, kiedy niebo zmienia kolor, a restauracyjne lampki odbijają się w wodzie.
CO ZJEŚĆ W POLIGNANO?
Apulia kusi smakami – i to mocno!
* Orecchiette z rzepą brokułową (orecchiette con cime di rapa) – danie symbol regionu, dostępne niemal wszędzie.
* Panzerotti – smażone pierożki z serem i pomidorami, idealne na szybką przekąskę.
* Surowe owoce morza – dla odważnych: ostrygi, małże i krewetki serwowane prosto z lodu.
* Gelato z figami lub ricottą – obowiązkowo! Lub każde inne we Włoszech, które są niezaprzeczalnie “lodowymi” mistrzami:).
Ceny? Za obiad w dobrej trattorii zapłacisz od 15 do 25 euro, lody to koszt ok. 2,50–3 euro za gałkę, a espresso dostaniesz już za 1–1,50 euro.
NOCLEGI
My wybraliśmy klimatyczny apartament z antresolą, tuż przy ulicy i około 400 m do najsłynniejszej plaży. To artystyczne miejsce, stworzone z serca i z duszą stanowiło ciekawe doświadczenie, bo… nie było w nim praktycznie okna (maleńki otwór 50/50 cm nie wpuszczał do środka światła, przez co można by nieświadomie spać w nim całą dobę:) a otwarte drzwi dosłownie wychodziłī na ulicę.
Zdecydowanie było na naszą kieszeń, bo mogłoby nią nie być B&B z tarasem nad morzem dla czterech osób z psem (bo tak podróżowaliśmy). Cena za noc w sezonie letnim to około 100–130 euro za pokój dwuosobowy. Tańsze opcje (apartamenty, pensjonaty poza centrum) znajdziesz już od 60–80 euro za dwójkę.
Fot. Polignano a Mare, 2025.
POBLISKIE ATRAKCJE – ALBEROBELLO & MATERA
Choć Polignano samo w sobie wystarczy na trzy dni, to będąc tak blisko, trudno nie skorzystać z okazjI, by zobaczyć dwie wyjątkowe perełki.
ALBEROBELLO – BAJKOWE MIASTECZKO “KRASNALI”
Zaledwie 30 minut jazdy przez oliwne pola dzieli nas od miejsca, które wygląda jak z ilustracji w dziecięcej książce: białe domki trulli z szarymi dachami w kształcie stożków. Niegdyś budowane bez zaprawy, by... łatwo je rozebrać przed kontrolą podatkową!
Najlepszy czas na wizytę? Poranek lub zmierzch, kiedy światło bawi się formami architektonicznymi, a tłumy się rozchodzą. Samo kluczenie po Alberobello jest atrakcją samą w sobie.
Wstęp do niektórych trulli-muzeów jest bezpłatny lub kosztuje symboliczną opłatę (ok. 2–3 euro).
Fot. Alberobello, 2025.
MATERA – SCENOGRAFIA JAK Z FILMU
…bo dosłownie nią była. To właśnie tu Mel Gibson kręcił swoją „Pasję”, ale miasto zagrało także w filmach o Jamesie Bondzie (m.in. „No Time to Die”).
Matera to inne oblicze południa Włoch – surowe, monumentalne, niemal biblijne. Miasto wykute w skale, z labiryntem jaskiniowych domów, które aż do lat 50. XX wieku były zamieszkiwane. Dziś to atrakcja UNESCO i jedna z najstarszych osad świata, z historią sięgającą... 9 tysięcy lat wstecz!
Żar leje się z nieba, a my mamy tylko trzy godziny, by odkryć ten kamienny labirynt. Żałujemy, że nie możemy zostać do wieczora – podobno wtedy Matera rozświetla się ciepłym, złotym światłem i nabiera magicznego uroku. Ale i tak czujemy się szczęśliwi, że możemy tu być – nawet przez chwilę.
Zaczynamy od spaceru po głównym placu – Piazza Vittorio Veneto, skąd rozpościera się pierwszy spektakularny widok na słynne Sassi di Matera, czyli starą dzielnicę wykutą w skałach.
Zaglądamy pod ziemię – odwiedzamy dawną cysternę na wodę pitną, która niegdyś zaopatrywała mieszkańców w życiodajną wodę. Z niższych kondygnacji dopatrujemy się kolejnego punktu widokowego na stare miasto.
Kluczymy wąskimi uliczkami pomiędzy domami jaskiniowymi, zaglądamy do wnętrz grot, gdzie kiedyś naprawdę mieszkali ludzie (często wraz z bydłem!), a dziś urządzone są jako muzea mieszkalne, pokazujące, jak wyglądało codzienne życie w „sassi” aż do lat 50. XX wieku.
No, a skoro już tu dotarliśmy to wypadałoby zajrzeć do muzeum-jaskini, by poczuć jak tu kiedyś żyli niegdyś mieszkańcy.. i to z polskim audiobookiem.
Nie omijamy punktów widokowych – wspinamy się pod monumentalny krzyż na wzgórzu, skąd roztacza się niesamowity widok na kanion Gravina. Widok jak z innej epoki – dosłownie. Wspinamy się po skałkach, zerkamy w kierunku małych apartamentów, przed którymi wyrastały drzewka oliwkowe a by przyjemniej delektować się widokiem na miasto, gospodarze wystawili wypoczynki tarasowe.
Ponownie wracamy w kierunku centrum – czas napić się zimnej wody, którą nabieramy sobie dostępnego poidełka. Nie odmawiamy sobie pobudzającego, w tym skwarze, espresso i jeszcze przyjemniejszych włoskich “gelato”. Jeszcze chwilę cieszymy oczy surowym pięknem Matery obiecując sobie, że tu wrócimy – najlepiej na nocleg w jednej z grot, które dziś pełnią funkcję luksusowych, butikowych hoteli.
MATERA - CIEKAWOSTKI:
* Matera to jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast świata – ludzie mieszkali tu już 9 tysięcy lat temu!
* W latach 50. XX w. uznano ją za „wstyd Włoch” z powodu tragicznych warunków życia – dziś to perła UNESCO i europejska stolica kultury z 2019 roku.
* Wiele domów w „sassi” to połączenie architektury i natury – część wykuta w skale, część dobudowana z zewnątrz.
Fot. Matera, 2025.
APULIA
Ten fragment Apulii i Basilicaty oferuje w kilka dni więcej niż niejeden długi urlop: turkusowe morze, białe klify, zachwycające miasta i smaki, które zostają z tobą na długo. A do tego brak turystycznego zadęcia – Włochy tu są prawdziwe, autentyczne, pachnące kawą i oliwą.
A jeśli wolisz zorganizowaną podróż… Nie każdy lubi (lub ma czas), by wszystko planować samodzielnie – i to zrozumiałe! Jeśli wolisz oddać się podróży bez stresu, ale nadal marzy Ci się włoska przygoda w takim klimacie, sprawdź ofertę ITAKI – znajdziesz tam zarówno klasyczne pobyty w Bari i Apulii, jak i opcje city breaków czy objazdówek z lokalnymi przewodnikami.
