11 Sie

CZAS W TORONTO/ MISSISSAUGA

Z_wizą kanadyjską w paszporcie, przekraczaliśmy znany nam most nad Niagarą z większą pewnością. Lada chwila oczekiwaliśmy na stacji autobusowej w Niagara Falls po stronie Kanady na autobus do Toronto, skąd odebrać nas miał mój dawno niewidziany kolega z podstawówki - Marcin. Nie widzieliśmy się więcej czasu niż się znaliśmy, ale bardzo się przyjaźniliśmy jako dzieci. Zatem samo oczekiwanie było bardzo emocjonalne. Czy dorośli rozpoznają w sobie te łobuzy, które jako parolatki biegały do nocy po podwórku, bawiąc się w chowanego, organizując zawody sportowe i radząc o świcie chodząc do szkoły? Gdy się spotkaliśmy, wydawało się, że nie minęło tak wiele czasu. Spotkanie okazało się bardzo sympatyczne. 

1. z marcinem przed twin tower

REKONESANS OKOLIC TORONTO

Poznawanie Kanady rozpoczęliśmy od krótkiego spaceru po Toronto. Mogliśmy poznać w ten sposob jego ogrom. Mieliśmy za sobą okres zbyt długiego przebywania wśród miast. Tęskniliśmy za naturą, przyrodą. Zatem, coś co obecnie wydaje się niezrozumiałe, chętnie darowaliśmy sobie dogłębne poznawanie zakamarków tego - podobno - niesamowitego miasta. Może jeszcze kiedyś tam wrócimy...

Po krotkim spacerze, podczas ktorego Marcin zdążył dostać mandat za zbyt długie parkowanie bez opłaty za nie, podjechaliśmy do marketu zrobić zakupy spożywcze. Marcin ''ostrzegł'' nas, że możemy doznać szoku. W Kanadzie żyje tak spora grupa Polaków, że w sklepach jest dostępne niemalże wszystko, co polskie: od wszelakich alkoholi, po kiełbasę, kabanosy, kaszankę itp.:). Łza zakręciła się w oku. Nie było nas w domu już pół roku.

9. szybka kolacja

Marcin mieszkał pod Toronto, w Mississauga. Tu sami (bo rodziny nie było w tym czasie w domu), zaczęliśmy przygotowywać kolację, zasłuchując się w historiach podróżniczych Marcina. Sam miał okazję przebywać parę miesięcy w Mongolii, którą bardzo polecał. Zasnęliśmy późnym wieczorem plotkując bardzo dłuuuggooo....

W PIŁKĘ NOŻNĄ KAŻDY GRAĆ MOŻE...

Z rana Marcin udał się do pracy, a my leniwie spędzaliśmy czas. Tęskniliśmy za nic-nierobieniem. Ostatnie miesiące byliśmy w nieustającym ruchu, przemieszczaniu się, pokonywaniu granic, zaznajamianiu się z okolicami i nowymi warunkami. Błogie lenistwo w niemalże rodzinnym otoczeniu to było coś, czego nam było trzeba.

19. zagrywki pilkarskie

Po wspólnym obiedzie, wybraliśmy się we trójkę na mecz piłki nożnej. Co tydzień Marcin z bratem i innymi Polakami grał na pobliskim boisku w football. Krzysiek również postanowił spróbować swych sił. Kiedyś grywał w piłkę dość często, a nawet marzył o karierze piłkarskiej. Kontuzja kostki uniemożliwiła nawet rekreacyjną zabawę w tym temacie. Zatem był to jego pierwszy raz od dłuższego czasu, więc  stało się to dość emocjonalnym wydarzeniem. 

23. i obrona

Ja jako fotograf sportowy miałam naprawdę dobry ubaw, wciągając się w ich mecz. Podczas rozgrzewki oczekiwaliśmy na pozostałych zawodników. Krzysiek szybko odzyskał formę a po chwili jego drużyna prowadziła już wieloma punktami. On sam strzelił co najmniej 3 bramki, więc szybko został okrzyknięty ''nowym odkryciem'', będąc jednocześnie porównywany do jakiegoś znanego w tych czasach piłkarza. A wszystko to przy akompaniamencie słupów wysokiego napięcia. Żartowaliśmy, że dzięki nim chłopcy lepiej grają a w domu świecą różnymi kolorami:). Ja przekonałam się, jak bardzo fotografia sportowa może wciągnąć. 

26. nieoceniona radosc

PLANOWANIE PODRÓŻY PO KANADZIE

Gdy minął czas leniwca, trzeba było się ogarnąć i zadecydować, jak wykorzystać ostatnie tygodnie w Kanadzie. Biorąc pod uwagę duże odległości tego kraju, fakt wypożyczenia samochodu, by łatwiej te kilometry pokonywać, kolejne wyższe od latynoskich koszty zmuszały do obrania konkretnego kierunku. Jako że Kanadyjczycy weekendy spędzają na łonie natury, naturalnym było, że musimy poznać znany koledze Algonguin Park. Spędzał tam wakacje z rodzicami a potem znajomymi pod namiotami, nad jeziorem, przemierzając tereny kajakiem

29. na stale lysy

Czas zatem w drogę. Należało jeszcze dokonać zmiany w wyglądzie Lisa. Pożyczyliśmy od Marcina maszynkę do strzyżenia i próbując zrobić mu na głowie ponownie irokeza i tym razem nie wyszlo.... :) Od tego momentu jest już łysy:). Następnego dnia czekała nas podróż  do oddalonego o ok. 200 km parku. Marcin pożyczył nam swój samochód na czas podróży po Kanadzie. Lepiej nie mogło się nam trafić. 

31. i domek marcina

Fot. Pierwsze chwile w Kanadzie, 2009. 

Comments

  • Asia

    Tak, i Kanada i piłka nożna, a najbardziej znajomy spotkany po latach to miłe i niespodziewane wydarzenia/ atrakcje w nowym miejscu.

    Asia wtorek, 13 luty 2018 14:54
  • Pola | Jetting Around

    Fajnie, ze sobie pograliscie w pilke! Do Toronto jezdzilam pzrez kilka lat na mecze MLS (Chicago kontra Toronto), swietne wspomnienia.

    Pola | Jetting Around wtorek, 13 luty 2018 14:23
  • Kamil

    Takie spotkania w podróży z dawno niewidzianymi znajomymi zazwyczaj są bardzo sympatyczne. Szczególnie, gdy ta osoba może wam pokazać różne zakamarki miasta, pomóc swoimi radami i spędzić miło z wami czas. Taki kolega, który przenocuje i samochód pożyczy to już w ogóle skarb :)

    Kamil niedziela, 11 luty 2018 14:46
  • Agnieszkaa

    Świetne zdjęcia! Kanada oczywiście na mojej liście marzeń!

    Agnieszkaa sobota, 10 luty 2018 19:47
  • Mikołaj

    Kiedy patrzę za okno i widzę tą zimową aurę, to aż tęskni mi się od razu bardziej za tym słońcem i zapachem wiosny czy lata. Bardzo chciałbym kiedyś odwiedzić swoich znajomych zza oceanu. Świat jest coraz bliżej ;) Tyle okazji do podróży za rozsądne pieniądze jeszcze chyba nigdy nie było :)

    Mikołaj piątek, 09 luty 2018 09:15
  • Asia

    Widzisz Monika, a ja rozmyślam ostatnio o Malcie, o znalazłam niedrogie loty:) a w Mongolii byliśmy w 2014 z dzieckiem. Również polecam:) Miłego spotkania z koleżanką!

    Asia wtorek, 06 luty 2018 20:12
  • Monika | Bewildered Slavica

    Takie spotkania są bardzo fajne! Ja sama za 10 dni lecę na Maltę gdzie spotkam się z koleżanką z przedszkola - ostatni raz się widziałyśmy 22 lata temu :D!
    PS. zazdroszczę Marcinowi tej Mongolii, bardzo mnie ciągnie w tamte rejony

    Monika | Bewildered Slavica wtorek, 06 luty 2018 20:04

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.