środa, 02 listopad 2022

PARK NARODOWY MAVROVO & OKOLICE

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ze wszystkich miejsc widzianych w Macedonii Północnej, Mavrovo zasługuje na szczególną uwagę a aktywne atrakcje, jakich dostarcza mogą sprawić, iż spędzony tu czas będzie uznany za jeden z ciekawszych wakacyjnych doświadczeń.

Nie będę jednak oszukiwać, jeśli nie lubisz gór czy kąpieli w jeziorze, odradzam wizytę w tym parku. Stąd, zaledwie 80 kilometrów na północ znajduje się stolica - Skopje, która zaspokoi potrzeby kulturalno-historyczne zapaleńców zwiedzania.

1. JEZIORO MAVROVO & NOCLEG

Park Narodowy Mavrovo to przede wszystkim jezioro o tej samej nazwie, które widoczne jest niemalże z każdego punktu miasteczka/ parku. Wokół niego wszystko się rozgrywa: sporty wodne (kajaki, sup-y, kąpiele), rowerem wokół jeziora (ponad 30-kilometrowe kółko z pięknymi krajobrazami i wymagającą trasą: raz pod górkę, raz z górki), trekking pod kolejką górską resortu o tej samej nazwie z widokiem na jezioro. Jadamy posiłki z widokiem na jezioro, plażujemy, spacerujemy, miejscowi zjeżdżają się nad nie z grillami spędzając ciekawie popołudnia z rodziną czy znajomymi. Kierując się na Mavrovo decydujemy się zaryzykować z noclegiem i poszukać czegoś na naszą miarę na miejscu. Po emocjonującym tygodniu pełnym niewiadomych co do przyszłości tej bałkańskiej wyprawy, pragnęliśmy odpoczynku na łonie przyrody, trochę aktywności (którą awaria samochodu odebrała nam w okolicach Prespy), ale z uwagą na nieforsowanie wysokimi przemieszczeniami auta po tych - wielokrotnie dziurawych - powierzchniach drogowych. 

Tym sposobem trafiamy na Villę Jana z drewnianymi domkami na wzgórzu, z aneksem kuchennym, całkiem sporą przestrzenią sypialną, tarasem z widokiem na jezioro oraz kajakami/sup-ami i rowerami w czasie pobytu w cenie (jednorazowym 2-godzinnym wykorzystaniem). Niektóre mawrowskie hotele wariowały z cenami, a my wiedzieliśmy, że Macedonia Płn. nie jest z natury droga, więc nie planowaliśmy dać się oszukać. Villa spełniała te kryteria. Dodatkowo właściciel okazał się być świetnym wsparciem w organizacji naszego pobytu na miejscu. Służył dobrą radą, co zobaczyć, gdzie się wspiąć, gdzie są dobre warunki dojazdowe własnym autem. Tym sposobem dowiedzieliśmy się o pobliskim szlaku górskim, odbywającym się tam weekendzie promującym miejsce (z darmową kolejką górską, koncertem na żywo na szczycie, oraz jedzeniem serwowanym podczas imprezy). Odradził zdobycie najwyższego bałkańskiego szczytu - Korab (choć go wtedy z Julkiem jakoś bardzo nie rozważaliśmy), gdyż nawet dla jego auta, z napędem na 4 koła, podjazd pod szlak było dużym wyczynem i kosztowało go sporo stresu (mimo że raczej należy do odważnych seniorów). Zachęcał do odwiedzin jednej z pobliskiej górskiej wioski - Galicnik, słynącej z corocznych zbiorowych ślubów (!), by zdobyć jeden ze szczytów Medenica. 

2. KOŚCIÓŁ ŚW. MIKOŁAJA

A właściwie jego ruiny z 1850 roku to wizytówka parku. Przy niskich wodach jeziora można wejść do środka, a jego wnętrza stanowią popularne tło do fotografii ślubnej. Przy wysokiej wodzie niestety kościółek przykrywa woda. Z jednej strony to nietypowy i ciekawy obrazek, lecz z drugiej smutny ale i zadziwiający, że mimo tylu zalań leciwe ściany i kafelkowe podłoże wytrzymały te powracające regularnie powodzie.

3. KURORT NARCIARSKI BACHILO

Otaczające nas góry aż prosiły się o trekking. Zatem na pierwszy rzut poszedł szczyt kurortu narciarskiego Bachilo tuż pod kolejką górską, którą tego dnia udostępniono dla turystów za darmo a na szczycie zorganizowano koncert przy rockowych dźwiękach. Ciężko określić jaką miał wysokość, bo nie było tu żadnych znaków ani fanów trekkingu, ale strzelam, że ok. 1700 m npm. Była piękna słoneczna pogoda, a doświadczenie mówiło nam, że szlak pod kolejką potrafi być pionowy i dać w kość. Teraz było podobnie. Mimo dobrej kondycji juniora, strzelał fochy piąć się wyżej, ale satysfakcja na szczycie standardowo nie do opisania. Im wyżej, tym jezioro Mavrovo prezentowało się jeszcze bardziej zjawiskowo. 

Zespół przygotowywał się do grania, dookoła punkty gastronomiczne serwowały swoje przysmaki. My skusiliśmy się na pysznego, pełnego warzyw, burgera. A że mi trochę mało było tej wspinaczki, podeszłam jeszcze wyżej ku kolejnym stacjom kolejki górskiej. 

Jednak tego dnia chyba najciekawszym wydarzeniem, głównie dla najmłodszego lisa, był zjazd kolejką w dół. Był o tyle nietypowy, że jednoosobowy, szybki i przypominał siedzisko starej karuzeli aniżeli dobrze (wizualnie) zabezpieczonego siedzenia kolejki. Rozbawieni z krzykiem na ustach zjeżdżaliśmy ku nasadzie góry. 

Fot. Park Narodowy Mavrovo, cz.1.

4. GALICNIK - WIOSKA WESEL

17-kilometrowa droga z Mavrova do klimatycznej wioski Galicnik (słynącej z organizacji festiwalu weselnego w lipcu) to raj dla oczu. Festiwal dostępny jest dla wszystkich, a tętniąca wtedy życiem wioska raczy pyszną, tradycyjną kuchnią macedońską (ze słynnym tutejszym serem owczym), trunkami i folkową muzyką. Festiwal (oraz samo wesele wybranków) trwa 2 dni - 12-13 lipca. Mimo tylu masywów górskich, które widzieliśmy w tej podróży, tu nie mogliśmy nadziwić się ich urokowi. Prowadząca stąd dość pionowa leśna asfaltówka, wyniosła nas ku wyżynom, gdzie wśród złotych wzgórz, niemalże na odludziu zmierzaliśmy ku wiosce a z niej mieliśmy zdobyć szczyt Medenica (ponad 2100 m). Galicnik okazał się spokojną wioską z garstką turystów delektujących się widokami lub bałkańskimi przekąskami w jedynym tutejszym barze. Ruszyliśmy w góry, gdyż mieliśmy do pokonania spore przemieszczenie. Żar lał się z nieba a zielone szczyty zachęcały do eksploracji. Na początku trasy towarzyszył nam surowy, kościsty, skalny szczyt. Wydawało się, że do niego zmierzamy. Jednak gdy pojawiła się przed nami złocista dolina a szlak prowadził prosto, mijając po prawej Wierch (Vrh ) Govedarnik (ok. 1800 m), wiedzieliśmy, że do Medenicy mamy jeszcze kawałek. I wszystko szłoby sprawnie, choć z lekkim zmęczeniem, gdyby nie psy pasterskie, które zatrzymały nas przed wkroczeniem na ową polanę. W oddali ich pasterz wypasał stado owiec, a my już przez naszego gospodarza Vladko byliśmy uprzedzeni przed zachowaniem w takiej sytuacji. O podobnej czytałam w internetowej relacji zdobycia Korabu. Mimo tak dużej odległości do stada, agresywne psy nie zamierzały puścić nas przed siebie ani kroku dalej. Nie widziałam pasterza, lecz on ujrzał zniknięcie swoich psów i ich donośne ujadanie. Domyślał się, że chodzi o turystów. Krzyknęłam, by nas zobaczył i przywołał psy, lecz te ani rusz nie chowały zaślinionych zębów, gotowe do ataku. Przyznam, że to była przerażająca sytuacja, która wydawała się nie mieć pozytywnego zakończenia. Moi chłopcy powoli wycofywali się za mną, a ja byłam na pierwszej linii tych bestii. Nie miałam przy sobie badyla, ale udałam podnoszenie kamienia i agresywny krzyk “NIE” wobec psów, lekko cofając się tyłem. Nie wiem, jakim cudem zareagowały uspokojeniem się i również powolnym wycofywaniem się. 

Przeżyliśmy w całości. Z nerwów byłam spocona jakbym weszła pod rynnę. Byliśmy źli na sytuację i fakt, że nie zdobędziemy celu, dla którego tu przybyliśmy. Szybko zmotywował nas równie zawiedziony Julek, który uznał, że chce wejść na ten surowy Govedarnik. I tak po chwili wspinaliśmy się po jego ostrych krawędziach ku górze. Nie było opcji, by wrócić na szlak do Medenicy. Na szczycie zastałą nas grupka starszych Macedończyków, z którymi wywiązała się bardzo sympatyczna rozmowa. Jeden przybył w okolice w poszukiwaniu dobrego sera, którym handlował w stolicy, drugi był miejscowym, a trzeci wypasał 20 lat owce i powiedział, że psy pasterskie są bardzo niebezpieczne i trzeba po tutejszych górach chodzić z wielkim badylem, którego się boją. I że mogło się to dla nas źle zakończyć. Uff.. Potem przerobiliśmy parę historycznych tematów macedońsko-polskich, pożegnaliśmy się i wróciliśmy do wioski a potem podobnie delektując się widokami do Mavrova. Vladko nie mógł uwierzyć w opowiedzianą historię.

Fot. Park Narodowy Mavrovo, cz.2.

5. POZOSTAŁE ATRAKCJE 

  • Jaskinia  - jadąc w kierunku resortu narciarskiego Bachilo, tuż przy hali sportowej i hotelu można dojrzeć szlak mocno wiodący ku górze do jakiejś jaskini. Niestety dojrzałam go dopiero w dniu wyjazdu, kiedy robiliśmy sobie wycieczkę rowerową wokół jeziora. Niestety nie znalazłam nigdzie o niej informacji, ale jest to kolejna ciekawa atrakcja jaką można sobie w Mavrovie zapewnić.
  • Świątynia Św. Jana Chrzciciela (Monaster Sweti Jowan Bigorski) położona w niedalekiej odległości (tylko na mapie!) od Galicnika i pobliskiej równie popularniej wioski Jance. Ten prawosławny kompleks klasztorny znajdujący sie nad brzegiem rzeki Radika został założony w 1020 r. przez pierwszego arcybiskupa ochrydzkiego, gdzie wyłowiono z rzeki ikonę Jana Chrzciciela (cudownie ocalona z pożarów i zniszczeń, a zdaniem wiernych mająca moc uzdrawiania). Zniszczony klasztor przez Turków zachował tylko jedną cerkiew, lecz potem rozbudowywany w XVIII w. Innym cennym zabytkiem klasztoru jest drewniany ikonostas z 1829 roku. Po pożarze w 2009 roku klasztor poddany został renowacji rok później. Obecnie można w nim nocować, bądź pobliskiej wiosce Jance. Dla chętnych zobaczenia dwóch wiosek tego samego dnia (Jance i Galicnik) istotna jest informacja, że mimo niewielkiej odległości wiosek od siebie (6 km), oddzielone są one masywem górskim przez który nie prowadzi droga. 

Po paru dniach w tych urodzajnym w atrakcje Parku Narodowym, udajemy się do Skopje. Ciekawa jestem czy mieliście szansę odwiedzić Mavrovo i jego okoliczne atrakcje? Czy jest coś jeszcze wartego zobaczenia w okolicy o czym nie wspomniałam? Koniecznie podzielcie się wrażeniami w komentarzach.

Wyświetlony 475 razy Ostatnio zmieniany piątek, 25 listopad 2022

4 komentarzy

  • Asia
    Asia środa, 25 styczeń 2023

    Koniecznie :) dam namiary na nocleg:)

  • Michalina Pe
    Michalina Pe środa, 25 styczeń 2023

    Ale pięknie! Muszę się wybrać:)

  • Asia
    Asia czwartek, 22 grudzień 2022

    To podobnie jak my Kasiu. Po prostu w naszych głowach była częścią Bałkanów i co najwyżej słyszeliśmy o Jeziorze Ochrydzkim. A tu tyle ciekawych parków, jezior, gór.. jest w czym wybierać.

  • Kasia
    Kasia czwartek, 22 grudzień 2022

    Wow, Macedonia wygląda niesamowicie. Przyznam, że niewiele o niej wcześniej słyszałam. Ale widząc te wpisy, bardzo mnie zaintrygowała. I super, że de facto nie jest tak daleko z Polski.

Leave a Reply

Your email address will not be published. HTML code is not allowed.