wtorek, 18 październik 2022

JEZIORO PRESPA & OKOLICZNE ATRAKCJE

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nigdy nie przepadaliśmy za zbyt popularnymi miejscami turystycznymi. Unikaliśmy ich w sezonie, próbując ewentualnie odkryć ich czar w mniej obleganych terminach.

Tam, gdzie dużo turystów, brak ciekawych miejsc noclegowych a ceny rosną jak oszalałe. Kochamy naturę i jej naturalny spokój i dzikość. Stąd dość oczywistym było, że spośród dwóch przylegających do siebie macedońskich jezior: Ochrydzkiego i Prespa, wybierzemy to mniej popularne. Plan na ten obszar Macedonii Północnej był początkowo zupełnie inny, lecz zbieg zdarzeń pokrzyżowała niespodziewana usterka. 

1. JEZIORO PRESPA

Wjeżdżając do Macedonii Północnej od strony Albanii, mijaliśmy od lewej Jezioro Ochrydzkie, od prawej (bliżej) Prespę. Wertowane wcześniej online strony ukazały to mniej popularne jezioro bardziej dzikie i niezbyt popularne turystycznie. Zdecydowaliśmy się na nie z zamiarem odwiedzenia Ochrydzkiego albo przejazdem przez - podobno bardzo urokliwy - Park Galicica, albo pozostając w Ochrydzie na noc. Pierwsze chwile w Macedonii Płn. przeznaczyliśmy jednak na zupełny relaks nad Prespą. Jakież było nasze zaskoczenie, iż od tej strony jeziora było ono niemalże zupełnie wyludnione. Baza hotelowa to zaledwie dwa obiekty w okolicy plaży Stenje. Prawdopodobnie dużo więcej działo się nad jeziorem Prespa od jego prawego (wschodniego) wybrzeża, lecz po niekończącej się podróży albańskimi wertepami nie mieliśmy siły na kolejne wielogodzinne poszukiwania. Trafiliśmy do obiektu, niemalże jak z filmu “Darty Dancing”, zwanego Lakeview Hotel & Resort. Nienegocjowalny (50 euro/dobę) , dość spory, pokój 3-osobowy z tarasem wychodzącym na jezioro, śniadanie w cenie, restauracja na wyciągnięcie ręki, ogromny ogród z zejściem na plażę. Niestety ta część wybrzeża była zupełnie nieprzystosowana do zejścia do wody. Co najmniej 50 metrów od brzegu ciągnęło się mulaste dno, pod którym nogi zapadały się  niczym na bagnach. Tu mieliśmy szansę poobserwować “wielkie, greckie wesele”, a właściwie macedońskie, ale z grecką muzyką i tańcami, jak z Greka Zorby. 

Z Otesheva pokonywaliśmy codziennie parę kilometrów samochodem do publicznej plaży w Stenje. Tu wybrzeże wydawało się bardzo ubogo zagospodarowane. Jakby kiedyś przeżywało swoją świetność, która dawno już minęła. Nam to jednak nie przeszkadzało: była ciepła jak zupa, płytka woda, świetna pogoda i nadbrzeżna knajpa serwująca, w rozsądnych cenach, macedońskie przysmaki.  

2. GOLED GRAD, CZYLI WYSPA WĘŻY

Brzmi przerażająco, ale teraz co najwyżej można dojrzeć w jej pobliżu węża wodnego. To wyspa na jeziorze Prespa, do której organizowane są rejsy motorówkami z przewodnikiem. Panujący na niej mikroklimat dał możliwość wielu gatunkom zwierząt bytować tu w spokoju. Kormorany, pelikany, żółwie - to dość codzienny obrazek na wyspie. Mimo swych niewielkich obszarów, zachowała wiele pozostałości po jej pierwszych mieszkańcach (sprzed 2000 lat) i starożytnych ruin świątynnych. Nasz zegar w Macedonii Płn. tykał niemiłosiernie, mieliśmy w pamięci rejs po Jeziorze Szkoderskim w  Czarnogórze, zatem tym razem odpuściliśmy sobie Goled Grad, ale może Wam się uda? Koniecznie napiszcie wrażenia.

3. PARK NARODOWY PELISTER

Z najwyższym szczytem (2601 m npm) o tej samej nazwie. Góruje nad jeziorem Prespa, od 1948 roku został uznany za chroniony obszar przyrodniczy. Park charakteryzuje się specyficznym lasem sosnowym (wiązki igieł mają liściastą powłokę),  zwanym molika.  Zachwycający sosnowy las, lazurowe jeziorka  na  trasie i  zadziwiająco wysoki szczyt. To wszystko powodowało, że aż ciągnęło nas do trekkingu, przebieraliśmy nogami. Niestety pech chciał, by w dniu wyprawy na Pelister, w trasie.. padł nam samochód. A właściwie okazało się, że silnik nagrzał się do czerwoności i pokonywanie trasy w ogóle (nie mówiąc  już,  że pod górkę), mogło być gwoździem do trumny dla jego silnika. Zawód spowodowany niezrealizowanym planem był duży, lecz jeszcze większy był strach o samochód, który musiał trafić  w ręce mechanika w  kraju, w którym niewiele osób  napotkanych na drodze mówiło po angielsku. Ale to już nie historia Pelister.

Fot. Jezioro Prespa i okolice.

4. BITOLA

Prawdopodobnie, jak większość turystów, nigdy nie zeszlibyśmy z utartego szlaku przy tak krótkim pobycie w Macedonii Płn., gdyby nie przypadek. W naszym była to usterka auta, które przestało działać. Na oparach wody chłodzącej silnik dotarliśmy do serwisu samochodowego w Resen, a potem historia tak  się potoczyła, że zholowano nas do jednego z większych tutejszych miast, gdzie dalej miano pomóc w sprawnej naprawie auta. Czekał nas stres spowodowany niewiadomą dotyczącą rezultatu naprawy, czy ewentualnego skrócenia bałkańskich wakacji. Wstępnie zatem  był to dla nas ot tak przymusowy pobyt w Bitoli  - osmańskim miasteczku przy granicy z Grecją. Pobyt w nim jednak okazał się magiczny. W oczekiwaniu na wieści dotyczące naprawy udało się nam: 

  • Zwiedzić miasteczko pełne XVIII i XIX - wiecznych domostw, zeksplorować deptak Sirok Sokak (kafejkowe centrum pełne butików), XVI-wieczny Meczet Yeni oraz XVII-wieczną Wieżę Zegarową, pogubić się na tutejszym starym bazarze Stara Carsija umiejscowionym tuż przy rzece Dragon River;
  • Spać w stylizowanym na czasy Otomana Hotelu Teatar (z regionalnymi akcentami, pyszną kuchnią i przemiłą obsługą) > od tego właściwie rozpoczęliśmy przygodę z Bitolą (bo o motelu przy serwisie samochodowym wolelibyśmy zapomnieć:),
  • Odetchnąć od upałów w tutejszym parku miejskim i schłodzić się w basenie olimpijskim (tego typu atrakcje przeznaczyliśmy dla juniora, który nie jest jeszcze na etapie aż takiego zachwytu zabytkami.

Na kolejny raz zostawiamy sobie: 

  • wspomniany Park Narodowy Pelister (Bitola jest często bazą wypadową do niego);
  • oraz największe - i podobno robiące ogromne wrażenie  - miejsce archeologiczne w kraju - Hyraclea Heraclea Lyncestis.

Fot. Bitola, 2021.

 

Opisane tu atrakcje nie należą do najbardziej popularnych, ale gdy tylko będziecie mieli okazję pobyć w Macedonii Północnej trochę dłużej, lub jeśli również  lubicie celować w nietypowe miejsca, niezbyt zeksplorowane przez turystów,  myślę, że się nie zawiedziecie. 

A może odnaleźliście w gminie Bitola inne ciekawe miejsca, którymi możecie się tu podzielić? Z niecierpliwością czekam na listę takich miejsc:) A tymczasem zabieramy Was do Parku Narodowego Mavrovo.

Wyświetlony 785 razy Ostatnio zmieniany piątek, 25 listopad 2022

1 komentarz

  • renata
    renata czwartek, 22 grudzień 2022

    Wow, ale mieliście szczęście z tym autem. Faktycznie dobrze, że samochód nie rozkraczył się Wam gdzieś na bezdrożach. No ale na szczęście znaleźliście fajne miejsce na relaks. A my poznaliśmy je dzieki Wam:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. HTML code is not allowed.