Wjechaliśmy do tajemniczego lasu gór. Tylko tak to mogę nazwać. Powoli zaczynałam żałować naszego powrotu, bo za każdym razem Mongolia udowadniała, że ma różne oblicza, niezliczony wachlarz różnorodności krajobrazowej, zjawisk natury, tworów ziemnych.

Ostatnie podskoki na wybojach, nierównej drodze z dziurami, koleinami i błotnistymi kałużami. Ostatnie widoki mongolskich stepów, pojedynczych jurt, czy stad "bezpańsko" pasących się zwierząt.