W ramach poszukiwania nowych dla nas polskich, górskich szlaków, których jeszcze nie przeszliśmy, natrafiliśmy na popularny głównie wśród klientów sanatoriów, uzdrowiskowy Ustroń, w Beskidzie Śląskim. Jako że była to zdobycz "w trakcie trwania pandemii", niestety jedyną atrakcją (choć w naszym przypadku bardzo satysfakcjonującą), były góry i sieć szlaków pieszych.  

Muszę przyznać, że od dłuższego czasu jestem fanem polowania na ciekawe oferty hoteli spa z równie bogatą ofertą atrakcji w miejscu, w którym dany obiekt się znajduje. Przeróżne biura turystyczne przebijają się konkurencyjnymi pakietami, ekskluzywnością wnętrz w dobrej cenie, niesamowitą wyjątkowością okolicy pod względem przyrodniczym czy historycznym. 

Okazuje się, że pandemia pozamykała granice lub utrudniła podróżowanie do innych krajów, ale też obudziła kreatywność podróżniczą wewnątrz własnego kraju. Odczuliśmy to na własnej skórze, gdy żądni nowych bodźców, krajobrazów i wyzwań, nasz palec powędrował po polskiej mapie w kierunku Gór Sowich.

We wtorek budzi się w głowie pomysł na babski wypad w góry. Gdzie? Gdzieś niedaleko od Warszawy, by tuż po pracy w piątek wyruszyć autem spod domu i nie być na miejscu w nocy.