poniedziałek, 20 wrzesień 2021

WĄWÓZ VINTGAR & SZLAK NA TRIGLAV

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Triglavski Park Narodowy Słowenii kryje mnóstwo skarbów. Poza najpopularniejszym Jeziorem Bled tuż obok znajduje się magiczny Wąwóz Vintgar oraz szlak górski do najwyższego szczytu tegoż parku - Triglav. 

WĄWÓZ VINTGAR

Do 1891 roku nie był on jeszcze nikomu znany. Dla turystyki dostępny jest od 1893 roku. Bez problemu można do niego dotrzeć rowerem, mijając połacie usłane trawą i dzikimi kwiatami oraz dolinki z widokiem na otaczające Alpy Julijskie. Jednak trasa wiedzie chwilami pod górę, zatem do najprostszych nie należy. Sam szlak wzdłuż wąwozu (czy raczej kanionu z rwącą rzeką Sum) jest prosty i przypomina - ponad 40-minutowy - spacer z zachwycającymi widokami w jednym kierunku, gdyż powrót odbywa się nad wąwozem, w lesie, skąd go już nie widać. Nie jest zatem męczący.  Przed wejściem na kładkę wiodącą wzdłuż skał kanionu napotkać można parę parkingów, płatnych po 5 EUR/ samochód. Mijamy budkę z biletami (dorosły/ dziecko - 5/2,5 EUR) i rozpoczyna się nasza, pełna achów i ochów, przygoda z Vintgar. Mamy do pokonania ok 1,6 km wąską drewnianą lub betonową kładką. Potęga przyrody pokazuje tu swoją moc. Fale rzeki rozbijają się o kamienie z ogromnym hukiem, a odcienie wody wydają się nam bardzo nienaturalne, jakby bajkowe. Lazur, seledyn, odcienie błękitu i zieleni. Jak to możliwe? Otoczeni jesteśmy wysokimi skalistymi ścianami (sięgającymi 250 m wysokości), okrytych spadzistą roślinnością.  Na końcu płatnej trasy napotkamy na sklepik z pamiątkami (tu zakupiłam - jakże by inaczej - drewniane kolczyki "liski":) i przekąskami oraz łuk mostu kamiennego Kolei Bohinj z 1906 roku. 33 metry niżej z hukiem spadają wody wodospadu zraszając przechodniów lekką bryzą i tworząc niemalże nieustającą tęczę. Tuż przy wodospadzie odbijamy w lewo w kierunku Blejskiej Dobravy (200 m schodkami w górę) i równolegle w lesie przemierzamy szlak nad wąwozem i trochę przez samą wioskę. Całość wynosi ok 4,5 km. 

Fot. Wąwóz Vintgar.

SZLAK NA TRIGLAV - VISEVNIK (2050 M)

Będąc w otoczeniu tych pięknych gór, nie wyobrażaliśmy sobie, by chociaż przez chwilę nie spróbować swych sił na jednym ze szlaków górskich Triglavskiego Parku Narodowego. Mieliśmy świadomość, że nie damy radę przejść całego odcinka do Triglav (2864 m npm), lecz nawet kilkugodzinny trekking był dla naszej trójki zadowalający. Podobno wprawieni traperzy pokonują go w 12 godzin (w obie strony).

Z Bled mamy do pokonania 18 km autem w kierunku Pokljuka Plateau i Rudno Polje (1347 m), gdzie zlokalizowane jest centrum biathlonowe organizujące słynne, światowe, zimowe zawody sportowe. Jakimś cudem GPS wariuje i próbuje wywieźć nas w pole. Po godzinie docieramy do celu i zostawiamy auto wzdłuż pasma lasu, gdzie pozostawione są inne auta. Tutaj nie trzeba płacić za parking. Odnajdujemy wejście na szlak. Tu również nikt nie pobiera opłat za wejście na szlak/ do parku. Trasa prowadzi początkowo płasko, by po chwili prowadzić coraz stromiej w górę wzdłuż niewielkiego stoku narciarskiego. Potem już zaczynają się schody i szlak prowadzi niemalże nieustająco pionowo na Visevnik. Dla mnie zawsze pierwszy dzień w górach jest na rozruch i mimo dobrej kondycji sapię jak lokomotywa. To najmłodszy z nas Lis mimo wcześniejszych nerwów, pod szczyt prawie biegnie. Pogoda jest odpowiednia, choć momentami w dolinach wydaje się zbyt ciepło. Nad naszymi głowami lata helikopter, który ewidentnie przewozi jakiś transport.  Im wyżej, tym szlak pokrywa się kosodrzewiną, wyłaniają się pierwsze krajobrazy na Alpy Julijskie. Wzmaga się wiatr a nad głowy nachodzą ciemne chmury. Z oddali słychać cicho nadchodzącą burzę. Do samego Visevnika mamy dosłownie 200 metrów, a decyzja o niekontynuowaniu dalszej trasy zapada juz na grani. Jesteśmy oszołomieni odcieniami gór, zielenią jednych, surowością pokrytą śniegiem - drugich. Wieje coraz mocniej. Aż szkoda zawracać, jest tak blisko. Wierzę, że trasa na Triglav z tego miejsca nie byłaby już tak ciężka. Najmozolniejszy odcinek mieliśmy za sobą. Jednak w burzę nie planowaliśmy tu zostać. Zeszliśmy ciut niżej przebrać się w suche, ciepłe odzienie, zjeść prowiant i mimo wszystko usatysfakcjonowani wracać na parking. 

Burza minęła nas bokiem, chyba nawet jakoś mocno nie popadało. Wracamy nad Jezioro Bled na pyszną kremówkę i może szybką kąpiel w nowym miejscu? 

Fot. Szlak górski w kierunku Triglav, Visevnik.

PRZEJAZD DO BOŚNI I HERCEGOWINY

BiH jako pierwsze i jedyne wymagało aktualnego testu na covid od 10-latka. Nie chcąc straszyć go przed nieprzyjemnym badaniem, spontanicznie podjechaliśmy do centrum medycznego Bled. Badanie kosztowało 25 EUR, trochę nieprzyjemności i w 10 minut mieliśmy negatywny wynik. A co ważne - faktycznie był sprawdzany, jak i nasze certyfikaty szczepień.

A czy Ty miałeś/ aś okazję odwiedzić Słowenię? Jak wrażenia? Co polecasz?

 

Wyświetlony 81 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 20 wrzesień 2021
Więcej w tej kategorii: « JEZIORO BLED & BOHINJSKO

6 komentarzy

  • Asia
    Asia piątek, 24 wrzesień 2021

    Dzięki, miło to słyszeć:)

  • Kasai.eu Podróze w sieci
    Kasai.eu Podróze w sieci piątek, 24 wrzesień 2021

    Niesamowite zdjecia! Właściwie mogę się juz pakować tam jechać :)

  • Asia
    Asia piątek, 24 wrzesień 2021

    Oj tak, jest naprawdę uroczo, przyrodniczo, zróżnicowanie. nasze 4 dni w Słowenii były bardzo aktywnie, bo lubimy:)

  • antekwpodrozy
    antekwpodrozy piątek, 24 wrzesień 2021

    Jak tam cudownie :)

  • kamil | ONE STEP FORWARD
    kamil | ONE STEP FORWARD czwartek, 23 wrzesień 2021

    Triglav mi się bardzo marzy :) w tym roku nie udało się zebrać, ale może w następnym się powiedzie!

  • fOTO podróże BPE
    fOTO podróże BPE czwartek, 23 wrzesień 2021

    Ale cudnie , niewiele widzieliśmy w górach Słoweni, bo byliśmy tylko przelotem w Alpy austryjackie lata temu . Kiedyś trzeba będzie nadrobić te braki, Słowenia ciągnie mnie od czasu jak ją zobaczyłam po raz pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. HTML code is not allowed.