"WELCOME TO THE JUNGLE"

O poranku znowu, tym razem w komplecie, stawiliśmy się przed drzwiami Green Leaf w oczekiwaniu na kolejną, całodniową wyprawę do dżunglowego parku. Liczyliśmy na ujrzenie dzikich słoni, nietypowych egzotycznych okazów, poczuć klimat tajlandzkiej dżungli i odświeżyć wspomnienia z klimatów amazońskich.

O poranku znowu, tym razem w komplecie, stawiliśmy się przed drzwiami Green Leaf w oczekiwaniu na kolejną, całodniową wyprawę do dżunglowego parku. Liczyliśmy na ujrzenie dzikich słoni, nietypowych egzotycznych okazów, poczuć klimat tajskiej dżungli i odświeżyć wspomnienia z klimatów amazońskich.

Całodniowa wyprawa do Parku Khao Yai

Dzień był spokojny, rzekłabym bardzo rodzinny i dla każdego. Bardzo nas zrelaksował i wyciszył a dodatkowa dawka tlenu lasów deszczowych lekko nas otumaniła. Spodziewaliśmy się pijawek rzucających się do butów, gdy w nieustającym upale kisiliśmy nogi w anty-pijawkowych skarpetach. Nic takiego nie miało miejsca, ale gdy wśród tłumu turystów zobaczyłam Chińczyka, któremu inny próbował z palców u stóp wyjmować jednego takiego osobnika, nie żałowałam, że grzałam się w pokrowcach cały dzień.

 

PRZYRODA KHAO YAI

Udało nam się:
- ujrzeć sarnę w wysokiej trawie i 2 osobniki ewidentnie oswojone tuż przy kompleksie muzealnym;
- natknąć się na dwa gatunki małp (jedną zajadającą się bananami i nic nie robiącą sobie z obecności człowieka, a drugą nie schodzącą na ziemię, a zaobserwowaną podczas spaceru przez gęstą roślinność);
- poczuć dreszcz na ciele widząc prawdziwego sporych rozmiarów skorpiona, który do zdjęcia pozował na ramieniu Lisa (podobno przykryty dłońmi, wyciszał się; na ramieniu zdążył już pobudzony podnieść ogon w groźnej pozie);


- podziwiać ogromnych rozmiarów drzewa, wysokie trawy, przedziwne kolorowe kwiaty (w dżungli wszystko jest zdecydowanie większe);
- dojrzeć jakiegoś niebezpiecznego zielonego węża, "drzewo-podobną" jaszczurkę czy wielkie jaskrawo ubarwione motyle;
- zjeść przekąskę pod postacią ryżu ze słodkim batatem zawiniętą w liść bananowca oraz delektować się delikatnym lunchem na wieży obserwacyjnej wśród lasu deszczowego;
- chłodzić się orzeźwiającą bryzą niejednego tutejszego wodospadu;
- zobaczyć śpiącego o zmroku ptaka podobnego do tukana (przez lunetę);
- oraz dać się nieźle wywiać na pace w drodze powrotnej do domu.

NOCLEG W RESORCIE NIEDALEKO DŻUNGLI TAJSKIEJ

To ostatnie spowodowało uczucie chłodu i lekkiego przeziębienia, więc w zajeździe szybko rozgrzaliśmy się nieziemsko pysznymi zupami na bazie mleczka kokosowego, trawy cytrynowej i chilli (zielone curry z kurczakiem czy zupa mleczno-kokosowa z czerwonym curry).

Pod Pak Chong spędziliśmy jeszcze dodatkową dobę nie robiąc nic i relaksując się w pięknym otoczeniu naszego resortu. Jechaliśmy w końcu do Bangkoku, gdzie mieliśmy odebrać dawno niewidzianą rodzinę i spędzić z nimi aktywny podróżniczo czas w Tajlandii.

Fot. Rodzinny czas w tajskiej dżungli pod Bangkokiem (Khao Yai).

9 komentarzy

  • Asia
    Asia środa, 01 czerwiec 2016

    Byłam świadkiem wyciągania takich pijawek z nóg przerażonego turysty, który łaził po terenie w japonkach. Wtedy upewniłam się w dobrym wyborze i już tak gorąco mi nie było:)

  • Agnieszka
    Agnieszka środa, 01 czerwiec 2016

    Też bym wolała męczyć się w tych ochraniaczach niż stresować się, że zaraz dopadnie mnie pijawka lub coś podobnego :)

  • Marcin
    Marcin środa, 25 maj 2016

    Przypomniał mi się mój pierwszy trekking po malezyjskiej dżungli - w życiu chyba nie wypiłem tyle wody na takim odcinku drogi. Fajny wypad! Pozdrawiam!

  • Asia
    Asia środa, 25 maj 2016

    Wbrew pozorom znaleźć w dżungli zwierzę, to nie taka prosta sprawa. Ona nas widzą i się dobrze kamuflują, a my ich nie. Śmieliśmy się nawet, że idziemy, idziemy nie ma zwierząt, nasz przewodnik znika za rogiem i przynosi jakieś. Krzysiek wtedy stwierdził, że na pewno ma pochowane za drzewami jakieś gabloty ze zwierzętami:). Skorpion to przeżycie duże, bo bliskości towarzyszyła opowieść, jak "budzi się do ukąszenia" - podnosi ogon.. i to zaczęło się dziać na ramieniu Krzyśka..na szczęście został szybko "uśpiony" przykryciem dłoni. Podobno tak się uspokaja.

  • Damian
    Damian środa, 25 maj 2016

    Jej! Nawet nie wiecie jak wam zazdroszczę tego skorpiona! Fakt że jest groźny, ale to jest po prostu jedno z moich marzeń zobaczyć jednego żywego i na żywo. Pewnie będę miał jeszcze okazje... Jak nie spotkam go nigdzie indziej to na pewno będę wiedział gdzie będzie duże prawdopodobieństwo spotkania go :) Świetna wyprawa, dzięki za waszą relacje! Pozdrowienia.

  • Asia
    Asia piątek, 20 maj 2016

    Nie ukrywam Paweł, że kontakt na hostel znaleźliśmy w Lonely Planet. Zadzwoniliśmy i przyjechali po nas na dworzec. W przeciwnym razie (i niestety to odczucie po raz pierwszy nas dotknęło w podróży), zostalibyśmy na tym dworcu chyba na zawsze. W Pak Chong nie było taksówek, nikt nie potrafił nam doradzić, co zrobić. W końcu ktoś wydzwonił hostel, zabrali nas, spędziliśmy tam noc i zdecydowaliśmy się na 2 (i wszystkie) wycieczki u nich. W końcu po to jechaliśmy do dżungli. Nawet gdy zmieniliśmy nocleg, to braliśmy u nich wycieczki i im to odpowiadało.

  • Paweł
    Paweł piątek, 20 maj 2016

    Dzięki za link. Sprawdzę sobie - zanotuję i też skorzystam jak będę robił z dziećmi inwazję na Azję :)

  • Asia
    Asia środa, 18 maj 2016

    Kurcze, przyznam się Paweł, że nigdzie nie zarejestrowałam sobie cen. Korzystając z oferty hostelu (informacje znajdziesz tu: http://lisywdrodze.pl/azja-z-dzieckiem/item/171-khao-yai-groty-nietoperze.html#.Vzy00L6mrYh) nie wychodziło to jakoś drogo (z tego co pamiętam). A to było jedno z nielicznych miejsc, które ułatwiały Ci dotarcie z Pak Chong w okolice hosteli/hoteli. Ich oferta polegała na tym, że wykupujesz u nich przynajmniej 1 wycieczkę a odbierają Cię z dworca autobusowego a potem zawożą za darmo. Są profesjonalnymi przewodnikami po dżungli. Naprawdę warto. My skorzystaliśmy z obu opcji.

  • Paweł
    Paweł środa, 18 maj 2016

    Ooo... nie znalem. Widzę właśnie, że niedaleko Lop Buri. Takie pytanie jak dojechaliście ? Połączenie jakieś wygodne ? Ja w tym roku planuje zabrać dzieciaki do Tajlandii i z tego co widzę bardzo fajna opcja na spędzenie czasu. Jeszcze jedno pytanie ile wyniosła Was BHT ta wyprawa ? Pozdrawiam Paweł :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. HTML code is not allowed.