14 Gru

SYCYLIJSKIE ARANCINI

Posted by

Przepyszne „arancini” to kolejna oryginalna i tradycyjna potrawa Sycylii. Chociaż bardziej wydaje się być przekąską, kupić ją można dosłownie wszędzie na mieście, w piekarni, budkach z „szybkim jedzeniem”. Przy dużej ilości i w dodatku jakiejś delikatnej sałatki, stanowić może również bardzo syty posiłek. Ten ryżowy przysmak serwowany jest na włoskiej wyspie z różnym nadzieniem: mięsem mielonym i zielonym groszkiem, szynką i mozzarellą czy też wersją bezmięsną, czyli mozzarellą, pomidorami i bazylią.  Nasza włoska rodzina przygotowała ostatnio te pierwsze dla swojej licznej familii, więc i ilości zużytego do nich ryżu było zdecydowanie więcej, niż podam ja. Na fotografii również prezentują się arancini prosto z Palermo!

Trzeba przygotować się na pracę w kuchni zbliżoną czasem i poziomem trudności (według mnie) do polskich pierogów, ale efekt bardzo przyjemny, głównie dla żołądka:).

Składniki:

I farsz:

- ok. 300 g mięsa mielonego (może być wołowe lub mieszane z wieprzowym)

- 1 duża lub 2 małe cebule

- 150 g zielonego groszku (najlepiej mrożonego)

- 5 łyżek koncentratu pomidorowego

- natka pietruszki

- sól, pieprz

 

II farsz:

- szynka pokrojona w kostkę (wagowo podobnie jak wyżej lub po połowie pierwszego i drugiego farszu)

- mozzarella również pokrojona w drobne kawałki

- masło

- sól, pieprz

 

podstawa:

- 0,5 kg ryżu (okrągłoziarnisty, bardziej zwykły biały ryż, niż basmati),

- 1 litr wody

- 1 mała torebka szafranu (+ można dodać łyżeczkę kurkumy)

- 25 g prawdziwego masła

- 150 g startego sera pecorino (takiego używa się na Sycylii, jeśli go nie dostaniemy można użyć parmezanu)

- 1 surowe jajko

- bułka tarta

- olej do smażenia

 

Wykonanie:

 

Pokrojoną w kostkę cebulkę smażymy na oliwie a gdy osiągnie złoty kolor dodajemy mięso mielone groszek zielony. Smażymy. Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy zmieszany z odrobiną wody, by farsz się nie przypalił. Na koniec przyprawiamy i gęste mieszamy z poszatkowaną natką pietruszki.

 

Drugi farsz to szynka pokrojona w drobne kwadraciki razem z mozarellą i odrobiną masła. Wszystko doprawiamy solą i pieprzem do smaku i według życzenia.

 

Do gotującej się, lekko osolonej, wody wsypać ryż i gotować 20 minut. Po ugotowaniu odcedzić wodę, dodać masło i, specyficzny w smaku, ser pecorino. Odstawić ryż, by wchłonął wszystkie składniki, ostygł i wtedy wykładamy go na brytfankę. Po wystudzeniu ubić widelcem cale jajko i wymieszać z masą ryżową. Nakładamy na rękę ryż i formujemy kulkę, tworząc jednocześnie niewielką dziurkę, do której włożymy gotowe nadzienie. Gotową kulkę obtaczamy w bułce tartej i smażymy na głębokim oleju do uzyskania złotego koloru.

 

Spotkałam się również z opcją udoskonalenia panierki: zmoczone zimną wodą ręce, tworzenie kulki z nadzieniem, obtaczamy w mące, maczanie w jajku (jak na kotlet) i dopiero w bułce tartej. Jeśli obawiamy się, że kulki w trakcie smażenia rozpadną się, można je (jest to również bardziej dietetyczna wersja:) wyłożyć na papierze do pieczenia na blaszce i włożyć do piekarnika na pół godziny do temperatury 180°C.

 

Comments

  • Asia

    Czyżbyście byli na Sycylii? A może znacie jakąś dobrą knajpę lub sami pichcicie?:)

    Asia piątek, 18 grudzień 2015 15:37
  • Anna

    Uwielbim włoskie przekąski! Może spróbujemy je w weekend! :)

    Anna piątek, 18 grudzień 2015 09:32
  • Asia

    O proszę, a co one w Australii robiły?:)

    Asia czwartek, 17 grudzień 2015 20:22
  • Karolina

    Uwielbiam! Co prawda jadlan tylko w Australii, ale były pyszne. Sycylijskie jest pewnie jeszcze lepsze.

    Karolina czwartek, 17 grudzień 2015 19:30
  • Asia

    No, nam było łatwiej odnajdywać nietypowe smaki i zakamarki, bo byliśmy u rodziny i wychodzili z siebie byśmy poczuli prawdziwą Sycylię:) warto następnym razem poszukać i popytać:)

    Asia czwartek, 17 grudzień 2015 19:05
  • Martina

    Byłam na Sycylii, ale nie widziałam czegoś takiego. Muszę przyznać, że troszkę żałuję bo wygląda bardzo, bardzo ciekawie :)

    Martina czwartek, 17 grudzień 2015 07:21
  • Michał

    Południe Europy to mistrzowie w przekąskach, więc - choć tych nie jadłem - przekonany jestem, że są wyśmienite.

    Michał środa, 16 grudzień 2015 18:04
  • Asia

    No, ale zawsze można tych przekąsek naładować sobie na talerz i będzie danie konkret!:)

    Asia środa, 16 grudzień 2015 12:48
  • Karol Werner

    Zawsze ubolewam wlasnie, że przekąski często są tylko przekąskami. Często zdarza się,że są lepsze niż samo danie główne. To ci paradoks :D

    Karol Werner środa, 16 grudzień 2015 09:30

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.