kwiecień 04, 2009

CIEŚNINA MAGELLANA I PINGWINY

„Australis” delikatnie sunął po spokojnym oceanie. Tylko pejzaże za oknem jakby surowsze, bardziej lodowcowe i… na wodach pojawiła się kra. Popijając rumianek delektowałam się tą ciszą. Liczyłam, że rejs nie zafunduje mi kolejnego szalonego „Cape Horn”.

marzec 26, 2009

ZIMNO, CORAZ ZIMNIEJ.. PATAGONIO WITAJ!

“Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu...” - Te słowa jako pierwsze pojawiły się w mojej głowie, gdy po długiej nocy spędzonej w autobusie, otworzyłam oko. Od dłuższego czasu jechaliśmy po pustynnej przestrzeni, niekończących się bezdrożach znanych z filmów amerykańskich o dzikim zachodzie.