luty 06, 2019

PLAŻE KOH PHANGAN

Znaleźliśmy się na północy Koh Phangan, a nasz bungalow mieścił się tuż obok Haad Yao, bardzo miejskiej choć oczywiście przyjemnej plaży. To właśnie przy niej znajdywał się nasz ulubiony 7eleven, który był najlepiej wyposażonym sklepem i jednym z nielicznych w okolicy.

lipiec 27, 2009

KOSTARYKAŃSKIE WULKANY

Zmierzaliśmy w kierunku San Jose do Alajueli. Miasteczko okazało się strzałem w dziesiątkę, bo nie dość że na pierwszy rzut oka wydawało się bardziej klimatyczne, to do tego oferowało tańsze noclegi i bezpośrednie wycieczki do pobliskiego wulkanu Poas. Skoro Arenal ukrywał się w oparach codziennej mgły, ogólnodostępny i aktywny Poas wydawał się być świetnym rozwiązaniem.

lipiec 23, 2009

MONTEZUMA NAD PACYFIKIEM

O świcie zapakowaliśmy ostatnie manatki a ja pobiegłam do pobliskiego bankomatu wybrać jakieś pieniądze. Niestety maszyna odmówiła wypłaty gotówki a podobno w Montezumie nie mogliśmy na bankomat liczyć, więc chcieliśmy się zabezpieczyć przed pozostaniem bez grosza przy duszy.

lipiec 20, 2009

REZERWAT LAS MGIELNY W MONTEVERDE

Podróż do Rezerwatu Lasu Mgielnego w Monteverde miała rozpocząć się po południu.

lipiec 19, 2009

„CANOPY TOUR” NA KOSTARYCE

Zapowiadał się zdecydowanie adrenalinowy dzień. Po pysznym śniadaniu byliśmy lekko podirytowani nieustającą wilgocią tego miejsca. W nocy lało, o świcie lało i zaczynaliśmy się martwić o powodzenie naszej „ekspedycji”.

maj 05, 2016

WIOSENNE ODKRYCIA

Znikł śnieg i nocne przymrozki a promienie słońca zapukały delikatnie w okno. Już od paru dni wiosna dawała o sobie znać głośniejszym świergotem przeróżnego ptactwa, wykwitem barw oczekiwanych z utęsknieniem kwiatów na jaskrawo-zielonej, młodej trawie, odgłosami radości dzieci na pobliskich placach zabaw, zwiększoną liczbą rowerzystów na ścieżkach rowerowych i pozamiejskich zakamarkach.

czerwiec 27, 2009

ZAGINIONE MIASTO W DŻUNGLI

Pobudka o świcie, śniadanie obfite w przepyszne empanady popijane kakaem i kontynuacja planu dogłębniejszego poznania Zaginionego Miasta. Lisu – jak przystało na prawdziwego pustelnika (w żartach nazywałam tak go, gdy wszelakie próby obcowania z naturą w jego wykonaniu przedkładał nad jakąkolwiek formę jednoczenia się z innymi ludźmi, z którymi „zmuszeni” byliśmy spędzać więcej czasu) - nie miał najmniejszego zamiaru w tak piękną pogodę poszerzać swej wiedzy na temat Ciudad Perdida.

czerwiec 26, 2009

BYĆ JAK “INDIANA JONES”

Wilson wybudził nas o szóstej rano. Zapuchnięci od długiego snu podnieśliśmy leniwie moskitierę. Każdy wybudzany był podobnym szturchaniem. Nad dżunglą unosiła się gęsta mgła po nocnej ulewie. Dziś mieliśmy dotrzeć do Zaginionego Miasta. Każdy odczuwał dodatkowy dreszczyk emocji, bo zapowiadano nam przeprawę niczym z „Indiana Jones’a”. A ten, kto miał w sobie choć odrobinę z małego dziecka, spragniony był tego typu emocji.

czerwiec 24, 2009

W DRODZE DO CIUDAD PERDIDA

Niestety zatrucie mojego organizmu rozwijało się z dnia na dzień i na moje nieszczęście dawało się coraz bardziej we znaki z każdą godziną trekkingu do Zaginionego Miasta. Pęczniał mi niemiłosiernie brzuch, z toaletą byłam “za pan brat”, ale na szczęście opuściły przeszywające mnie bóle. Ogólne osłabienie utrudniało pięciodniowy wysiłek.

maj 16, 2009

„SEE YOU LATER, ALIGATOR!”

Dosłownie, bo z aligatorami, kajmanami i innymi dżunglowymi zwierzakami właśnie przyszło nam się rozstawać na dłużej.