kwiecień 04, 2009

CIEŚNINA MAGELLANA I PINGWINY

„Australis” delikatnie sunął po spokojnym oceanie. Tylko pejzaże za oknem jakby surowsze, bardziej lodowcowe i… na wodach pojawiła się kra. Popijając rumianek delektowałam się tą ciszą. Liczyłam, że rejs nie zafunduje mi kolejnego szalonego „Cape Horn”.