czerwiec 24, 2009

W DRODZE DO CIUDAD PERDIDA

Niestety zatrucie mojego organizmu rozwijało się z dnia na dzień i na moje nieszczęście dawało się coraz bardziej we znaki z każdą godziną trekkingu do Zaginionego Miasta. Pęczniał mi niemiłosiernie brzuch, z toaletą byłam “za pan brat”, ale na szczęście opuściły przeszywające mnie bóle. Ogólne osłabienie utrudniało pięciodniowy wysiłek.