kwiecień 04, 2009

CIEŚNINA MAGELLANA I PINGWINY

„Australis” delikatnie sunął po spokojnym oceanie. Tylko pejzaże za oknem jakby surowsze, bardziej lodowcowe i… na wodach pojawiła się kra. Popijając rumianek delektowałam się tą ciszą. Liczyłam, że rejs nie zafunduje mi kolejnego szalonego „Cape Horn”.

kwiecień 03, 2009

LUKSUSOWY REJS WŚRÓD LODOWCÓW

Jak to życie potrafi być przewrotne. Jednego dnia byliśmy bezdomnymi z wyboru, targającymi na plecach dwudziestokilowe bagaże, negocjując w każdej możliwej okazji ceny wszystkiego, rezygnując z atrakcji, które wydawały się cenową przesadą, by innego dnia, jak prawdziwi bogacze wkraczać na pokład luksusowego „Australis” opływającego Przylądek Horn.