kwiecień 20, 2009

SAN PEDRO DE ATACAMA

Mimo późnego popołudnia żar lał się z nieba a okolica wydawała się być wtopiona w rozpaloną piaskowo-ceglastą pustynię. San Pedro było stworzone na wzór miasteczka westernowskiego, z niską zabudową, drewnianymi knajpami i wszędzie unoszącym się kurzem.

kwiecień 04, 2009

CIEŚNINA MAGELLANA I PINGWINY

„Australis” delikatnie sunął po spokojnym oceanie. Tylko pejzaże za oknem jakby surowsze, bardziej lodowcowe i… na wodach pojawiła się kra. Popijając rumianek delektowałam się tą ciszą. Liczyłam, że rejs nie zafunduje mi kolejnego szalonego „Cape Horn”.

kwiecień 03, 2009

LUKSUSOWY REJS WŚRÓD LODOWCÓW

Jak to życie potrafi być przewrotne. Jednego dnia byliśmy bezdomnymi z wyboru, targającymi na plecach dwudziestokilowe bagaże, negocjując w każdej możliwej okazji ceny wszystkiego, rezygnując z atrakcji, które wydawały się cenową przesadą, by innego dnia, jak prawdziwi bogacze wkraczać na pokład luksusowego „Australis” opływającego Przylądek Horn.

marzec 30, 2009

SŁYNNA "W"

Sen pod osłoną namiotu nie należał do najlepszych, najcieplejszych czy najwygodniejszych. Poza silnym wiatrem cały czas mocno padało. Materiałową pokrywą rzucało na wszystkie strony a nad ranem zastanawiałam się, jak to możliwe, że jeszcze mamy dach nad głową.

marzec 29, 2009

ZASKAKUJĄCY TORRES DEL PAINE

W Patagonii pada codziennie. Jeśli nie jest to mały deszczyk przy słońcu okraszający głowy, to na pewno spotka nas rzęsista ulewa. Mieliśmy okazję poznać te trudniejsze warunki.

marzec 28, 2009

PUERTO NATALES-MIASTECZKO Z PUDEŁEK OD ZAPAŁEK

Jakim cudem straciliśmy jeden dnia podróży? Gdyby nie rozmowa telefoniczna z przyjacielem, żylibyśmy w przeświadczeniu, że w Torres del Paine możemy spędzić trzy dni. Pomyłka kosztowałaby nas spóźnienie się na cholernie drogi rejs, nad których debatowaliśmy ostatnio pół dnia. To byłoby jednoznaczne z jechaniem na koniec świata do Ushuaia na marne i nie odbycie luksusowej wycieczki.

marzec 26, 2009

ZIMNO, CORAZ ZIMNIEJ.. PATAGONIO WITAJ!

“Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu...” - Te słowa jako pierwsze pojawiły się w mojej głowie, gdy po długiej nocy spędzonej w autobusie, otworzyłam oko. Od dłuższego czasu jechaliśmy po pustynnej przestrzeni, niekończących się bezdrożach znanych z filmów amerykańskich o dzikim zachodzie.

marzec 24, 2009

MROCZNE PUERTO MONTT

Rozejrzałam się dookoła. Terminal autobusowy w Puerto Montt przypominał na pierwszy rzut oka Dworzec Zachodni w Warszawie. Wewnątrz surowego wystroju panował zaduch. Ale bynajmniej nie od gorąca, bo i do tego miasta wielkimi krokami zbliżała się zima. W powietrzu wyczuwalny był chłód. Ciarki po plecach przechodziły od rześkiego powietrza, ale i od wyczuwalnego niepokoju.

marzec 23, 2009

PARK NARODOWY HUERQUEHUE - PRAWIE JAK DŻUNGLA

Wkroczyliśmy do krainy bajki niczym z “Alicji z Krainy Czarów”. Dotarliśmy do najpiękniejszego tutejszego Parku Narodowego Huerquehue znanego właśnie z dżunglowych widoków, dość wysokich szczytów i przepięknych lagun. Do “bajki” dotarliśmy porannym, podmiejskim busem. Gdy wiejskie serpentyny pięły się coraz wyżej, wiedzieliśmy, że szlaki dadzą nam popalić.

marzec 22, 2009

DZIEŃ W SIODLE

W Polsce, w trakcie naszych przygotowań do podróży, Krzysiek zlokalizował gdzieś na chilijskiej stronie internetowej ofertę kilkudniowych wypraw w siodle. Jego marzeniem była przygoda niczym z dzikiego zachodu, w kowbojskich kapeluszach, ostrogach zdobiących buty, w wytartych dżinsach, źdźbłem trawy w zębach i wiatrem we włosach podczas ujeżdżania niesfornego rumaka. Wyjątkowo podekscytowała go wizja jazdy konnej po chilijskich bezdrożach, połączona z biwakowaniem, zaznajamianiem się ze zwierzem, jak i osobiste dbanie o niego każdego dnia.