Dość spontanicznie tuż przed wakacjami razem z przyjaciółką zadecydowałyśmy o tygodniowych wakacjach nad polskim morzem. Marzyło nam się ciepło słonecznego dnia na pięknej plaży, szum morza (bez nadziei na ciepły Bałtyk) i dużo czasu spędzonego pod chmurką z dzieciakami.

Przyroda, zapach drzew, tajemniczość puszczy, śpiew ptaków, nadzieja na ujrzenie dzikiego zwierza. To i pewnie dużo więcej, gdyby się na spokojnie zastanowić, nasuwa się na myśl, gdy wyobrażamy sobie BPN.

Nie mogliśmy doczekać się Bieszczad. Mimo że wyjątkowo zima nie dawała tym razem w kość, jakoś bardzo nam się dłużyła a serce tęskniło za ukochanymi górami. Znaliśmy większość szlaków, ale nigdy nie pokonywaliśmy ich zimą.

Z Koh Phangan było na wyciągniecie ręki i aż grzech było nie skorzystać z możliwości, by zobaczyć te kilkadziesiąt sztuk wysepek rozsianych koło siebie i oferujących dużo ponad piękne widoki.