BUFFALO WINGS I TAKIE TAM...

on sierpień 09, 2009

Opuściliśmy YMCA przed upływem doby hostelowej i na piechotę z całym naszym ekwipunkiem ruszyliśmy w kierunku mostu łączonego Stany z Kanadą. Plecy odpadały od ciała, kark bolał niemiłosiernie a pot strugami lał się z czoła. Ostatkiem sił doczłapaliśmy do granicy. Z 20-toma kilogramami na plecach przeszliśmy spory odcinek przez około 40 minut nieustającego marszu.

NIAGARA FALLS PO STRONIE USA

on sierpień 07, 2009

Trzeba przyznać, że własnym Fordem Focusem przyjemnie było pruć niekończącymi się amerykańskimi autostradami. Automat pozwalał skupić się jedynie na trzymaniu rąk na kierownicy. Na zmianę przekraczaliśmy kolejne miasta będąc pod wrażeniem szczególnie jednego z nich.

KOSTARYKA – „BOGATE WYBRZEŻE”

on lipiec 18, 2009

W końcu zasiedliśmy przed północą w autobusie. Klima buchała z każdej strony, ale bez trudu zasnęliśmy. Wybudziło nas poranne przejście przez granicę z Kostaryką o trzeciej rano, które trwało aż do w pół do szóstej. Nigdy w życiu nie widziałam tak niesprawnej odprawy celnej.

NIE TAKA KOLUMBIA STRASZNA

on czerwiec 13, 2009

Stres.. Na granicy w Tulcan Krzysiek wywołał panikę, mnie ogarnęło zdenerwowanie, łeb pękał a wszystko to potęgowały wszechobecne informacje o tym, jaka to Kolumbia jest niebezpieczna. Byłam przemęczona rozważaniem za i przeciw. Zajechaliśmy za daleko, by zmieniać założony już plan.

OTAVALO – NAJWIĘKSZY MARKET AMERYKI PŁD.

on czerwiec 12, 2009

Poranek był czasem wielu przemyśleń. Dziś mijały trzy miesiące podróży. I o ile dwa tygodnie wcześniej dotknął nas kryzys emocjonalny spowodowany chęcią powrotu do bliskich, tak teraz z radością patrzyliśmy na przyszłość, a zarazem smutkiem, że lada chwila ta przygoda dobiegnie końca.

W DRODZE DO EKWADORU

on czerwiec 01, 2009

O poranku staliśmy już gdzieś przed cukiernią w oczekiwaniu na autobus do Chimbote. Z nami czekała też grupka tubylców. Zasiedliśmy na bagażach. Ja kontynuowałam wyszywanie mojego kolibra (skrawek płótna ze szkicem, zakupiony na tutejszym bazarze. Obecnie wisi w przedpokoju naszego mieszkania). Nie minęła chwila, jak wokół mnie wyrósł tłum Peruwianek zainteresowanych moją „sztuką”. A gdy mrugnęłam do Krzyśka, by zrobił mi z nimi zdjęcia pytając jednocześnie, czy są zainteresowane a na koniec dziękując za to, odpowiedziały: „nie, to my dziękujemy”. Może wzięły mnie za jakąś słynną zagraniczną artystkę?:).

AREQUIPA, CZYLI BIAŁE MIASTO

on kwiecień 21, 2009

O Peru marzyłam od zawsze. Skąd to się wzięło w mojej głowie, że tak podświadomie pchało w te rejony świata? Nie potrafiłam tego wytłumaczyć, choć z każdym krokiem pokonywanym na tej tajemniczej ziemi, każda cząstka mego ciała czuła się jak u siebie, jakby kiedyś już tu była i odwiedzała stare zakamarki.

PRZEKRACZAMY GRANICĘ Z BOLIWIĄ. UYUNI

on kwiecień 14, 2009

Z niewzruszoną miną, odziany w służbowy mundur, celnik przeglądał starą księgę z istotnymi informacjami. Szukał na liście Polski i danych wizowych. Palec zatrzymał się na wybrudzonym papierze, zamknął z hukiem informator, i równie bezemocjonalnie wbił nam w paszportach wizę. O nic nie pytał.

KO MUK - DŻUNGLOWA WYSPA BEZ TURYSTÓW

on październik 20, 2014

Opuszczając spokojny domek na uboczu Kedah ("dzielnica" Langkawi), nie spodziewaliśmy się, iloma różnym środkami transportu będziemy tego dnia się przemieszczać. Gdybym o tym wiedziała będąc jeszcze w Polsce, postukałabym się w głowę z niedowierzania.

WIELOKULTUROWY GEORGE TOWN I SZTUKA ULICZNA

on październik 16, 2014

Odkąd podjęliśmy decyzję o powrocie do kraju z Tajlandii, Malezja odpadła z naszej listy odwiedzanych krajów azjatyckich. A że przekraczając tajlandzką granicę wbito nam 15-dniową wizę w paszport, było to dla nas zdecydowanie za mało. Najtańszym sposobem jej przedłużenia było opuszczenie kraju i ponowne wjechanie. Malezja okazała się jedynym sąsiadem, od którego za darmo otrzymywało się 90-dniową wizę. Za parę dni planowaliśmy zrobić nawrotkę, stając się jednocześnie posiadaczami bezpośrednich biletów lotniczych z Bangkoku do Polski, lotu planowanego na 3 listopada. Musieliśmy czasowo wpasować się w kolejny termin ważności wizy.

Strona 1 z 2