Można by powiedzieć, że wychowałam się nad morzem, bo spędzałam tam jako dziecko, a potem nastolatka całe wakacje letnie. W Darłowie (pod Koszalinem) miałam babcię, a to oznaczało, że rosłam z tą miejscowością, obserwując jej przemiany, oceniając je według własnego widzimisię i testując je na sobie. Miasto to dawniej było mniej rozbudowane, niż obecnie, lecz zawsze zaliczało się do rodzinnych kurortów.