Zapach słodkiej, mętnej wody, mniejsze czy większe akweny wodne otoczone pięknymi lasami, drewniane pomosty zarzucone przy piaskowych plażyczkach, szum szuwarów,  wędkarze ukryci w wysokich trawach, pojedyncze łódki na środku srebrzystej wody a w letnim okresie kolorowe kajaki i rowery wodne z roześmianymi twarzami turystów.

Gdy po okresie zimowym nastają cieplejsze dni, z utęsknieniem oczekujemy długich weekendów. Jeśli tylko prognozy pogody wskazują iście wakacyjne temperatury, ruszamy tłumnie wgłąb kraju, by zaznać pierwszych promieni słonecznych, najchętniej w otoczeniu przyrody i w bliskim sąsiedztwie jakiejś wody. W zależności od lokalizacji naszego miejsca zamieszkania wybieramy tereny nadbałtyckie, mazurskie jeziora czy też inne akweny wodne umiejscowione w centrum kraju.

Szacuje się, że każdego roku ok. 6-7 mln Polaków szuka odpoczynku nad Bałtykiem, w towarzystwie szumu fal i złotego piasku. Wybór miejsca na wypoczynek jest kwestią niezwykle istotną i uzależnioną od formy wypoczynku. Jedni podróżują z rodzinami, często małymi dziećmi i liczą się dla nich przede wszystkim takie aspekty jak: czystość plaży, oferta atrakcji przygotowana dla dzieci, spokój i bliskość z naturą w odpowiedniej odległości od tłumów rządnych uciech słonecznych.

To przede wszystkim: uruchomiony w lutym 2016 roku - Hotel Pałac Alexandrinum mieszczący się około 20 km od Warszawy, w wiosce Krubki - Górki oraz klimatyczna kawiarnia Cafelokomotywa, która ukryła się we wnętrzach Dworca PKP w Otwocku.

Znikł śnieg i nocne przymrozki a promienie słońca zapukały delikatnie w okno. Już od paru dni wiosna dawała o sobie znać głośniejszym świergotem przeróżnego ptactwa, wykwitem barw oczekiwanych z utęsknieniem kwiatów na jaskrawo-zielonej, młodej trawie, odgłosami radości dzieci na pobliskich placach zabaw, zwiększoną liczbą rowerzystów na ścieżkach rowerowych i pozamiejskich zakamarkach.

Gdy okazało się, że będziemy towarzyszyć Lisowi w służbowej podróży do Katowic, pierwsze o czym usłyszałam i szybko próbowałam zorganizować tam wyprawę, to Kopalnia Guido pod Zabrzem.

Lisu wyjeżdżał na Śląsk służbowo. Dawno nie mieliśmy szansy odpocząć razem nawet weekendowo poza rogatkami Warszawy. Zima nie cieszyła oczu puchowymi, śnieżnymi dekoracjami, Julek zapomniał już, że kiedykolwiek jeździł na sankach a narciarza chyba nigdy na żywo nie widział.

…czyli ciąg dalszy poszukiwania oryginalnych, nietypowych, popularnych a może zupełnie nieznanych miejsc, zdarzeń czy atrakcji mających miejsce w stolicy.

Niejeden stwierdzi, że Warszawa to po prostu nudna stolica, gdzie czas biegnie nieubłaganie, szybko, na biznesie i ludzie nie mają dla siebie czasu, nie uśmiechają się, że liczy się tu tylko pieniądz. Pewnie w każdym stwierdzeniu jest jakieś ziarenko prawdy, ale gdy przyjdzie poszukiwać plusów, okazuje się, że jest ich zaskakująco dużo.

Swego czasu warszawska Praga budziła strach, grozę, a spacer w jej niektóre zakamarki mógłby zakończyć się dla niejednego przechodnia (głównie spoza tej dzielnicy) utratą - w najlepszym wypadku - portfela. Od niedawna dzielnica przeżywa okres odrodzenia pod każdym względem a zamieszkanie w odrestaurowanych pofabrycznych loftach staje się marzeniem niejednego zwykłego wyjadacza chleba, wchodzi w posiadanie artystycznej bohemy bądź co majętniejszego Kowalskiego.