23 Paź

MIASTECZKA PODLASIA

Posted by

Uwielbiamy spędzać czas na łonie natury. Zawsze, nawet przy najmniejszym wysiłku, można aktywnie zorganizować sobie czas w otoczeniu przyrody. Od zwykłego spaceru, przejażdżki rowerem, czy - jak to bywa w okresie wakacyjnym - przy wykorzystaniu dodatkowych atrakcji i możliwości jakie miejsce oferuje (kajaki, łódki, konie itd.). 

Jednak czasami chce się poczuć duch miasta, skosztować dobrej, regionalnej kuchni, zawitać do muzeum, pogubić się w zakamarkach nieznanych uliczek, a może nawet skorzystać z możliwości sezonowych wydarzeń tj. jarmark, koncert, festyn czy inne tego typu. 

TYKOCIN

był na wyciągnięcie ręki z hotelu w Starym Jeżewie. I mimo że Atlanta oferowała naprawdę konkurencyjną kuchnię, zapragnęliśmy również odczuć wszystko to, o czym napisałam wyżej. Wiedzieliśmy, że będziemy mieć do czynienia z sennym otoczeniem, w którym jakby wiele się działo, a jednak niewiele. W sezonie letnim miejsce odwiedza sporo turystów chociażby dla niesamowitego miksu kuchni podlaskiej i żydowskiej. Mimo podlaskiego wyciszenia Tykocin pogłębia ten stan, lecz jest przyjemnie. To podobno podlaska perła Baroku. Zasiadamy na ławce kontemplując otoczenie. 

3. kosciol tykocin

ATRAKCJE I KUCHNIA TYKOCINA

Na rynku na pierwszy rzut oka wyłania się, wybudowany w latach 1741-1750, Kościół Św. Trójcy. Niestety w remoncie, lecz i tak robi niesamowite wrażenie. Vis-a-vis kościoła dumnie stoi ciemny posąg hetmana Stefana Czarneckiego. Przy placu, jak grzyby po deszczu, wyrastają liczne restauracyjki: Alumnat (będący niegdyś szpitalem dla inwalidów wojennych, a w okresie międzywojennym domem dla najuboższych, obecnie poza restauracją mieści się tu również hotel i piękny widok na Narew), Pierogarnia Tykocińska (do której za każdym razem, ze względu na tłumy, nie udaje się nam dostać; podobno pierogi są tu nieziemskie i

11. kuchnia alumnatu

oryginalne), Tawerna "OPOWIEŚCI Z NARWI" oraz lodziarnia. Zasiadamy w Aulmnacie.  I mimo niezbyt niskich cen menu oferuje bardzo nietypowe smaki. Mnie zachwyciły podroby kacze, ale i polski schabowy był na wysokim poziomie. Smaczku dodaje fakt, iż swoje kadry miał tu słynny polski film - "U Pana Boga za piecem".

Na rynku w oko rzuci się nam również stary, jakich tu co prawda wiele, ale ten jest nietypowy - niebieski dom. Jakoby jest tu jednym ze starszych, zachowany bez przeróbek. Wewnątrz mieści się muzeum, które zachowało ducha dawnego domostwa. Kafelkowy piec, dywany na ścianach, coś co akurat osobiście pamiętam z wnętrz domów moich dziadków, ale wywołuje sentymentalny uśmiech. 

Jakieś 300 m od Rynku, w zagłębiu żydowskiej historii (tuż koło muzeum - równie odrestaurowywanym w tym czasie i nieczynnym oraz Synagogi Żydowskiej), znajduje się tzw. Dom Talmudyczny a w jego suterenie - Restauracja Tejsza, która również pojawiła się w  filmie "U pana Boga za piecem". Tutaj możemy skosztować żydowskich smaków. W okresie wakacyjnym trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo kolejka do baru (gdzie składa się zamówienie) potrafi być naprawdę długa. Na mnie kuchnia żydowska nie zrobiła wrażenia ze względu na fakt dodatku cukru praktycznie w każdej zamówionej potrawie. 

Fot. Tykocin i jego kuchnia (2017).

ZAMEK W TYKOCINIE

1. zamek w tykocinie

to zdecydowana perełka miasteczka. Został on wybudowany w XVI wieku przez Króla Polski Zygmunta Augusta. Zamek niestety nie przetrwał okresu powodzi i pożarów a podczas I w. św. został kompletnie zburzony. Odtworzony w obecnych czasach stał się jednocześnie muzeum, restauracją i hotelem, a przy okazji ciekawym miejscem do odwiedzenia w Tykocinie. Co roku w maju inscenizuje się bitwę o zamek z 1657 r. My zwiedzamy go w pół godziny z przewodnikiem, płacimy tylko za dorosłego. 

Fot. Zamek w Tykocinie i miejskie uliczki (2017).

PENTOWO

3. w poszukiwaniu bocianow

zasłynęło z faktu, iż stało się pewnego razu ulubionym miejscem, siedliskiem i domem bocianów wracających z ciepłych krajów do Europy. Położone w niedalekiej odległości od Tykocina, znajduje się tu Europejska Wieś Bociana. Na terenie Dworu w Pentowie znajduje się pensjonat, galerie wewnętrzne i zewnętrzne (oczywiście związane z tym pięknym ptakiem), mnóstwo ciekawostek, sklepik z pamiątkami, piękny duży teren, folwark konny, wieżyczki obserwacyjne (na teren dworku jak i dolinę Narwii) i oczywiście wiele gniazd bocianich. Trafiamy na miejsce, kiedy większość okazów już opuściło Pentowo przed swoją długą podróżą. 

Fot. Europejska Wioska Bociana (2017).

CHOROSZCZ

1. choroszcz

to kolejne miasteczko na Podlasiu (jadąc ze Starego Jeżewa w kierunku Białegostoku) warte odwiedzenia choćby na chwilę. Dla miłośników zabytków w pięknym pałacowym parku znajduje się letnia rezydencja hetmana J. K. Branickiego. Teren idealny na romantyczny spacer, wśród soczystej (na wiosnę i w lecie) zieleni, labiryntu alejek, zawsze w tle z pałacykiem otoczonym fosą i kanałami wodnymi. Wewnątrz rezydencji mieści się Muzeum Wnętrz Pałacowych z XVII i XIX w. Niestety nie mieliśmy okazji zajrzeć, ale przytrafiła nam się dodakowo niespodziewana atrakcja dla tego miejsca.  Podczas poszukiwania alternatyw na spędzenie aktywnego, lecz miejskiego czasu w regionie Narwii, trafiłam na informację o odbywającym się corocznie jarmarku dominikańskim w Choroszczy. Idealnie się złożyło, tym bardziej, że iście zabytkowe odwiedziny w miasteczku odpadały ze względu na mniejsze zainteresowanie męskiej części Lisów. Jarmark cieszył naszą całą trójkę, jako że znalazła się dla niej część konsumpcyjna dla młodszych i starszych (ogródki piwne, ciepłe przekąski grillowe, łakocie festynowe i drobiazgi jarmarkowe, stoiska z regionalną kuchnią), część zabawowa dla dzieci (pompowane zjeżdżalnie, jazda na kucykach) i dorosłych (koncert, w tym występ Kobranocki). Wiele z tych atrakcji było za darmo. 

Fot. Jarmark dominikński w Choroszczy (2017).

Czy byliście na Podlasiu, widzieliście któreś z tych miasteczek? Chcecie dodać swoje wskazówki, a może możecie polecić inne miasto z tego regionu? Koniecznie zostawcie komentarz.

Comments

  • Asia

    My Łukasz spędziliśmy na Podlasiu niemalże 3 tygodnie, więc wyszukiwaliśmy perełek w regionie. Poznaliśmy dość dobrze rejony Biebrzy, a że było blisko i dużo pozytywnego słyszeliśmy o Narwi, postanowiliśmy tam również zawitać (to tuż obok). Pozostałe miejsca trzeba było po prostu zobaczyć.

    Asia czwartek, 02 listopad 2017 08:14
  • Ł |KzP

    Ten region da się lubić. Zawsze chętnie tam przyjeżdżam. Być może komunikacja jeszcze nie jest najlepiej rozwinięta, ale może właśnie to powoduje, że życie płynie trochę wolniej. A co Was przekonało, żeby tam pojechać i opisać to?

    Ł |KzP czwartek, 02 listopad 2017 07:56
  • Asia

    To fakt, skoro bliżej Ci do Ukrainy a tu ukraińskich smaków również zaznasz.. no ale chyba nigdy nie było tak dobrej drogi z Wrocławia na północ Polski, by mimo wszystko się nie skusić:)

    Asia wtorek, 31 październik 2017 07:53
  • mr_szpak

    Bardzo smakowity wpis, od dawna mam chrapkę na Podlasie, ale kiedy myślę o przejechaniu całej Polski z Wrocławia to już zaczynam myśleć o Ukrainie I tam się kończą moje wyjazdy na wschód Polski.

    mr_szpak wtorek, 31 październik 2017 06:45
  • Asia

    Miło mi to słyszeć Magda:)

    Asia poniedziałek, 30 październik 2017 15:10
  • MAGDA

    Podlasie to jest mól cel na następny rok! Bardzo bym chciała pojeździć po tych miasteczkach, bo to zdecydowanie moje klimaty :)

    MAGDA poniedziałek, 30 październik 2017 11:36
  • Asia

    Dzięki Magda za informację. A innym polecam, jak wyjdzie że daleka podróż jest niemożliwa, to warto się pocieszyć, że u nas równiez potrafi być magicznie:)

    Asia piątek, 27 październik 2017 06:55
  • Ewelina

    Wstyd się przyznać, jestem w Ameryce Pn, a nigdy na Podlasiu nie byłam. Nie słyszałam też o żadnym z tych miasteczek. Będzie trzeba to zmienić po powrocie, o tak! Wtedy na pewno wrócę do tego tekstu. ,:)

    Ewelina czwartek, 26 październik 2017 21:52
  • Madzia Wieczna Tułaczka

    Sejny! I dawny klasztor dominikanów, który wyglądem przypomina zamek. :)

    Madzia Wieczna Tułaczka czwartek, 26 październik 2017 15:53
  • Krystian

    Ale sielskie i spokojne klimaty. Fajnie, że takie miejsce żyją i mają szansę opowiedzieć swoją historię. A i jedzenie pyszne!:)

    Krystian czwartek, 26 październik 2017 09:22

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.