03 Paź

CO ROBIĆ W PALERMO?

Czy masz długie czy krótkie wakacje, zawsze możesz tak zorganizować sobie czas, by wrócić do domu pełnym satysfakcji, że podczas urlopu widziało się całkiem wiele a zarazem czuć się zrelaksowanym po odpowiedniej dawce słońca i zasłużonego lenistwa.

Palermo

My zwiedzanie Palermo mieliśmy zaliczone podczas wcześniejszych odwiedzin w tym mieście, zatem tym razem wiele czasu poświęciliśmy na relaks, plażowanie oraz poznawanie codziennego życia jego mieszkańców.

Fot. Palermo z pokładu promu, 2016.

PLAŻOWANIE W PALERMO

Chcąc zażyć kąpieli słonecznych w tym mieście, położonym nad brzegiem morza, nie sposób nie trafić na najpopularniejszą z nich i stanowiącą poniekąd nadmorską wizytówkę Palermo – Mondello.

MONDELLO

Biały piasek, wąska strzeżona plaża, ciąg wykupionych przez mieszkańców niebieskich budek do przetrzymywania swoich prywatnych rzeczy (plus np. leżaków), w części płatnej możliwość wypożyczenia leżaków oraz prywatna, nieutkana ręcznikami przestrzeń i prysznice. Większość jednak osób korzysta właśnie z tego wąskiego skrawka plaży, po którym nieustająco przechadzają się nawoływacze - sprzedawcy. Niekiedy mają naprawdę fajne rzeczy za rozsądną cenę, ale ich nieustające chodzenie „po głowie” może zmęczyć nawet najwytrwalszego.

„Na zdjęciach prezentuje się zdecydowanie lepiej” – usłyszałam z ust Polaka, który już pierwszego dnia rozłożył się ze swoim ręcznikiem tuż obok nas.

Na terenie plaży mieści się luksusowa restauracja a wokoło, tuż przy deptaku ciągnącym się wzdłuż plaży, znajduje się wiele budek z szybkim jedzeniem, lodami, słodkościami oraz różne kawiarnie i restauracje.

Zaparkowanie na Mondello często graniczy z cudem i zawsze wiąże się z zapłatą za parking. Dlatego my zawsze odjeżdżaliśmy od drogi przy plaży, parkując na wyznaczonym miejscu i płatnym za godzinę (ok. 1 EUR/godzinę).

Niemalże na końcu cypelku, tuż przy porcie, znajduje się Piazza Mondello, gdzie w bardzo urokliwym otoczeniu można zasiąść na ławce z zakupionymi obok pysznymi, włoskimi lodami i delektować się parnym, usypiającym otoczeniem.

ARANELLA

nie należy może do tych prestiżowych i prawdopodobnie wcale o takie miano nie walczy. My mówiliśmy o niej „ta biedniejsza”. Wybierając się na nią liczyliśmy na większą ilość wolnego miejsca, a znaleźliśmy: kamienistą szerszą plażę (bez dobrych butów do wody, lepiej zrezygnować), z może ciut mniejszym tłumem i bez zaplecza gastronomicznego (jeśli ktoś miałby chęć zakupić sobie jakiś smakołyk). Poza tym dość brudno, lecz z naszej przyportowej lokalizacji było tu najbliżej.

SFERRACAVALLO

zawsze wzbudzała w nas sentyment. Umieszczona tuż przy wyjeździe z miasta, w otoczeniu pięknych gór i szlaku zieleni, pozwalała bardziej cieszyć się ciszą, gdy decydowaliśmy się na dalsze odcinki kamienistej plaży. Im dalej w kierunku Riserva di Capo Gallo, tym mniej było osób, a do wody musieliśmy wchodzić z wielkich płyt czy kamieni. Na grunt nie można było liczyć, ale na ciekawe widoki podwodne, jeśli ktoś lubi nurkować z rurką, zdecydowanie tak.

„Jedziemy na skałki do Sferacavallo?” – zawsze tak właśnie o niej mówiliśmy.

Tym razem, z dzieckiem i babcią, zdecydowaliśmy się na bardziej turystyczne i oblegane plaże, gdzie spokojnie można było rozłożyć ręczniki, parasole słoneczne i również po kamienistym podłożu wchodzić do wody. Tu również można było się natknąć na piękny podwodny świat z ciekawskimi rybkami.

Wzdłuż plaży ciągnie się deptak oraz miejsca parkingowe. Mimo zapewnień miejscowych, lepiej upewnić się co do opłat za nie (mimo weekendów).

Do Sferracavallo warto przyjechać nie tylko na plażowanie, ale o tym później.

Fot. Plaże Palermo, 2016.

NA SPORTOWO

Nawet w tak gorącym mieście, jakim zdecydowanie jest Palermo, a tym bardziej w letnim okresie, można uprawiać sport i nie zawsze to musi być udręka.

FORO ITALICO

Oczywiście najlepszym sposobem na to jest wybranie późnych godzin popołudniowych, jak w zwyczaju mają to mieszkańcy, którzy wzdłuż nadmorskiego deptaku uprawiają jogging. To miejsce to Foro Italico, które w ostatnim czasie stało się bardzo popularne wśród aktywnych fizycznie Sycylijczyków.

Na ogromnym, zielonym terenie młodzi chłopcy grają w piłkę nożną, zośkę czy też odpoczywają od codziennego skwaru. Po betonowym deptaku, z widokiem na port i dobijające do niego jak w zegarku ogromne statki pasażerskie, jedni biegają, inni jeżdżą na rowerze, jeszcze inni na rolkach. Na ceramicznych siedziskach, na wzór posłanych kolorową pościelą łóżkach, siadają różni grajkowie, siadamy i my, łapiąc ostatnie promienie dnia.

Idąc dalej na południe Foro Italico, bądź jadąc samochodem, dotrzemy do mariny pełnej ekskluzywnych jachtów. Po tej części miasta, również w pobliżu cypelku Capo Zafferano, istnieje plaża zwana Spiaggia dei Francesi. Jednak nie zweryfikowaliśmy jej osobiście.

Fot. Foro Italico, Palermo 2016.

MONTE PELLEGRINO

Zdobycie tej, widocznej niemalże z każdej części miasta, góry od dawna chodziło mi po głowie. Jej wizerunek towarzyszył nam każdego dnia w drodze do Mondello, a że Julek dorósł do niezbyt wymagających wzniesień, sam urządził nam histerię, ze chce na nią wejść. Tak się idealnie złożyło, że nad Palermo nadszedł jakiś chłodniejszy, wietrzny front, który umożliwił popołudniowy spacer w przyjemnym nawet chłodzie.

Widoczna na szczycie różowa budowla to Castello Urtivegio (neogotycki zamek), niedostępna obecnie dla turystów czy nawet mieszkańców. Niegdyś stanowił luksusowy hotel, następnie (po okresie niepowodzenia biznesu) zorganizowano w nim kasyno a obecnie odbywają się tam zorganizowane konferencje (centrum szkoleniowe).

Na szczyt Góry Pielgrzyma (609 m n.p.m.), prowadzi łagodnie ku górze ścieżka dla pieszych i asfaltowa serpentyna dla zmotoryzowanych. Szlak wiedzie wśród pól kaktusów, z coraz bardziej zachwycającym widokiem na port i dużą część Palermo. Niestety w 2016 roku góra Monte Pellegrino została podpalona a panujące wtedy silne afrykańskie wiatry dodatkowo spotęgowały zasięg zniszczenia, przez co jej zbocza nie były już tak zielone, a brązowe i popalone. „Biedne” kaktusy gniły, wydzielając dość nieprzyjemny zapach.  

„Jesteś mistrzem” – powiedział zasapany kolarz w drodze na szczyt, jadąc jeszcze trudniejszym technicznie chodnikiem dla pieszych, którego Julek zaczął sprintem wyprzedzać, gdy zobaczył go przed sobą.

I wyżej, tym jak na wyciągnięcie dłoni mieliśmy różową budowlę oraz wysokie drzewa samego szczytu. Po chwili pojawił się widok, do którego dodatkowo musieliśmy się wdrapać. Nie był zbytnio widoczny ze szlaku.

Uwieńczeniem wspinaczkowego dnia było Sanktuarium Świętej Rozalii, patronki Palermo. Wnętrza Sanktuarium zaskakują faktem, iż „przytulone” są do jednej ze ścian skały i stanowią jej sufit. Kapliczka oświetlona neonowo-niebieskim odcieniem i niesamowity spokój w środku potęgują zachwyt.

„Rozalia była córką księcia Sinibalda, służącego królowi Normanów Rogerowi II. Kiedy próbowano wydać ją za mąż, uciekła do groty na pobliskiej górze i zaczęła wieść tam życie pustelnicy. Na ścianie groty wyryła napis: Ja, Rozalia, córka Sinibalda, postanowiłam żyć w tej grocie dla miłości mego Pana, Jezusa Chrystusa. Po pewnym czasie przeniosła się w okolice Monte Pellegrino koło Palermo.

W 1624 roku, podczas zarazy nękającej Palermo i okolicę, zdarzył się cud. Święta Rozalia ukazała się pewnej kobiecie i powiedziała, gdzie należy szukać jej relikwii. Kazała przenieść je do Palermo i przejść z nimi w uroczystej procesji przez miasto. W opisanej grocie znaleziono kości kobiety. Po wykonaniu polecenia Rozalii zaraza zakończyła się. Od tego momentu rozpoczął się kult Rozalii.” (Wikipedia)

Tak się złożyło, że podczas naszego pobytu w Palermo świętowano Dzień Św. Rozalii. Wtedy to właśnie bardzo wiele osób zdobywa pieszo górę na jej cześć, a także na ulicach miasta odbywa się huczne przejście jej mieszkańców. Nasza włoska rodzina odradziła nam jednak uczestniczenie w tej imprezie, bardzo niebezpiecznej wśród podpitych Sycylijczyków. Podobno burdy są wtedy na porządku dziennym. Zatem uprzedzam tych, którzy jednak uznali by to wydarzenie za świetny moment na pobycie bliżej mieszkańców.

Wokół Sanktuarium jest mnóstwo kramików z różnymi sycylijskimi pamiątkami a nawet kawiarnie i restauracja.

Do domu wracaliśmy o zmroku. Było nam nawet chłodno. Zatem warto pamiętać, że nawet w tak upalnym miejscu, przy zdobywaniu większych wysokości może być zimno i wietrznie i warto wziąć ze sobą cieplejsze okrycie lub coś na przebranie.

Fot. Zdobywanie Monte Pellegrino (Góry Pielgrzyma), 2016.

SHOPPING W PALERMO

Żadna prawdopodobnie kobieta nie odpuści sobie choć drobnych zakupów podczas wakacji. A gdy przyjedzie do Palermo i przejdzie się głównymi ulicami centrum miasta, a przede wszystkim Via Liberta, jej oczy jak magnes będą przyciągały kolorowe witryny bogatych marek modowych. No właśnie.. bogatych i drogich. Nam pozostało jedynie cieszyć wzrok przepychem, „pieniądzem”, ekskluzywnością tych witryn.

MARKET CONCA D’ORO

Na ciekawe promocje letnie udaliśmy się do niedawno, jak na Palermo, otwartym centrum handlowym Conca D’oro na ulicy Via Lanza di Scalea. Poza znanymi w Europie globalnymi markami ubraniowymi, jest też parę ciekawych, nieznanych, które przede wszystkim na naszych ulicach zagwarantują nam: oryginalność, niepowtarzalność a przy okazji dobre ceny. z takiego sklepu wyszłam obładowana siatkami i zadowolona, że to był przy okazji jeden z najtańszych wydatków na wyspie.

Ale nie byłam jedyną uśmiechniętą szczęściarą. „Te, te i te.. są w sam raz dla Pana” – powiedział pracownik jednego z nieznanych nam sklepów z odzieżą wręczając parę par jeansowych spodni Krzyśkowi. Jego osąd polegał na obejrzeniu Krzyśka od stóp do głów (bez pytania o rozmiar), by idealnie dopasować spodnie do jego wybrednej figury. Dodam, że przez aktywny jogging i piłkę nożną Lisu ma ogromny problem z zakupieniem sobie fajnych spodni (umięśnione nogi). Tu w minutę otrzymał 5 par i jedynym jego problemem było zdecydowanie się tylko na dwie. To go niemalże przerosło:). Extra obsługa w sklepie była przez nas nieoceniona!

MARKET „POD CHMURKĄ”, CZYLI MERCATINO

To wiele bazarków, które wyrastają w różnych zakątkach (gdzie nocujemy) otwiera się jakiś. Ja odwiedziłam jeden np. na Via Montalbo. O ile może nie obkupimy się w jakieś markowe ubrania, to zdecydowaną okazją będą gadżety gospodarstwa domowego (kawiarki włoskie, spieniacze do mleka, solniczki, fartuszki kuchenne i wiele innych), biżuteria (na marketach pod chmurką jest mnóstwo Hindusów i Arabów sprzedających bardzo okazale się prezentującej biżuterii często za 1 EURO!), bielizna, kapcie lub klapki oraz pyszne owoce i warzywa. Warto wyskoczyć tu po prezenty dla bliskich.

Fot. Zakupowe centrum miasta, 2016.

Byliście kiedyś na Sycylii? Co Was zachwyciło najbardziej? Czy odkryliście w tym artykule, coś o czym nie wiedzieliście i chętnie sprawdzicie samodzielnie?:)

Polecam Wam również ciekawą stronę pod względem streszczenia przewodnikowego atrakcji po Palermo. Warto zajrzeć, gdy tworzymy szkic zwiedzania miasta.

 A jak dotarliśmy na Sycylię? Sprawdźcie tu nasze podróżnicze porady.

Comments

  • Asia

    Inna góra to prawdopodobnie Etna, w sensie wulkan:)

    Asia środa, 12 październik 2016 18:38
  • M.malena

    Alex ja tęsknie za słońcem i południem Europy. :) Super zdjęcia - znając mnie to rozpoczęłabym od wdrapania się na te górę, a potem poszukała innej ;-)

    M.malena środa, 12 październik 2016 17:43
  • Asia

    Dzięki Nadia. Na FB znajduje się zajawka z naszego trekkingu na Monte Pellegrino.

    Asia środa, 12 październik 2016 14:30
  • Nadia

    Zrobiliście masę fajnych zdjęć. Mnie się najbardziej podoba Góra Pielgrzyma :)

    Nadia środa, 12 październik 2016 14:02
  • Asia

    Bo Palermo chyba nie jest aż takie straszne:) wiem, ze się mówi "że albo się je pokocha, albo znienawidzi", ale to drugie to chyba zbyt poważne stwierdzenie. To jest taki klimat, mentalność, myślę że wielu osobom przeszkadza brud na ulicach. Ale jest wiele miejsc bardzo urokliwych, kupy psie na chodnikach po jakimś czasie naturalnie się omija (oczywiście z obrzydzeniem, ale co zrobić?), a samo centrum, Mondello czy Pellegrino są na pewno niepowtarzalne, więc warto nacieszyć nimi oko.

    Asia niedziela, 09 październik 2016 16:08
  • Aleksandra

    Na zdjęciach Palermo wygląda pięknie. No, może za wyjątkiem plaży Aranella. A jeszcze te markety "pod chmurką" :) Trzeba będzie się tam kiedyś wybrać

    pozdrawiam
    https://olazplecakiem.blogspot.com/

    Aleksandra sobota, 08 październik 2016 21:55
  • Darek

    Wow, morze jak na Karaibach! Trzeba w końcu ruszyć tyłek i wybrać się na Sycylię...

    Darek sobota, 08 październik 2016 13:13
  • Asia

    Dzięki Aga, miło mi. Ja zazdroszczę za to większej ilości ciepła w roku niż w Polsce:)

    Mam nadzieję, że niestandardowe wskazówki się przydadzą. Pozdrawiam!

    Asia piątek, 07 październik 2016 07:19
  • Agnieszka

    Mieszkam we Włoszech, ale do Palermo nadal nie dotarłam. Świetny wpis. Sycylia mnie kusi od dawna i jest na mojej liście miejsc do odwiedzenia, także będę pamiętać o wpisie :-). A zwiedzanie poprzez obserwowanie mieszkańców czy też rozmowy jest najlepszą metodą na poznanie kultury, a już w takich Włoszech, gdzie mieszkańcy są otwarci, to w ogóle. Pozdrawiam.

    Agnieszka czwartek, 06 październik 2016 18:39

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.