27 Sie

CAP CORSE, CZYLI PÓŁNOC KORSYKI

Samo campingowanie mogłoby na dłuższą metę nudzić. Trzeba się gdzieś ruszyć. No więc poza częstym odwiedzaniem pobliskiego marketu (bo nie mieliśmy lodówki i trzeba było produkty na główne dania kupować na świeżo), postanowiliśmy rozejrzeć się po okolicy.

SAINT FLORENT…

...zwany korsykańskim St. Tropez był najbliższą, największą i najważniejszą w okolicy mieściną portową. Swoją sławę, to zwane wcześniej San Fiurenzu, zyskało dzięki dobrze wyposażonemu portowi jachtowemu oraz sąsiedztwu dzikich plaż Loto i Saleccia. My to miejsce odwiedziliśmy przy okazji miesiąca miodowego (stąd brak tym razem zdjęć w poniższej galerii) i spacer rozpoczęliśmy od mariny, gdzie usytuowany został płatny parking. St. Florent to wąskie uliczki, kuszące witrynami sklepiki z pamiątkami, biżuterią czy ekskluzywne restauracyjki oraz pachnące kawą kawiarenki. Najistotniejsze tutejsze zabytki to: cytadela z 1439 r. , skąd rozpościera się wspaniały widok na zatokę oraz piękne wille wśród bujnej zieleni i tuż nad morzem. Kilometr za St. Florent mieści się Katedra Wniebowzięcia NMP, która pod względem architektury sakralnej uznana została za największe osiągnięcie Korsyki. Na zachód od Saint Florent rozpościerają się pustynne tereny Agriates.

NA KIELISZEK WINA

W okolicach miasteczka znajduje się wspomniane wcześniej Patrimonio, które słynie z wyśmienitych winnic i powstających tu przepysznych win. Podobno upodobali sobie je Toskańczycy. Winnice zajmują tu powierzchnię ok. 400 ha i leżą w malowniczych dolinach masywu górskiego otaczającego St. Florent. Będąc smakoszem wina i znajdując się w raju jego produkcji, nie sposób nie skusić się za zakup choć jednej butelki. A warto, gdyż wyjątkowo ceny tych win nie są wygórowane, a mamy szansę pobawić się w sommelier’a. Patrimonio dostarcza wina czerwone (szczep: niellucciu) i białe (szczep: vermentinu). Jednym słowem, przy zakupie warto pokusić się o wybór wina AOC Patrimonio. W markecie kupimy nienajgorsze wino w granicach 3-5 EUR, z winiarni za 5-10 EUR, te z najwyższej półki nie przekraczają 20 EUR.

NONZA I CZARNA PLAŻA

To chyba najsłynniejsza wioska na Cap Corse. Jej zachwycające usytuowanie (na wzgórzu spadającym ostrym, ok. 160-metrowym urwiskiem do morza) i umiejscowienie w tym krajobrazie wielu dawnych domostw przyciąga oko. Spokojne uliczki nie zapowiadają burzliwej historii walecznej Nonzy. Wysokość, na jakiej miasteczko „zawisło”, ułatwiało najszybsze dojrzenie nieprzyjaciela nacierającego od morza. Tu również mamy szansę zajrzeć do Kościoła Św. Julii, która jest patronką Korsyki a jej śmierć porównywana jest do śmierci Jezusa. Wspinając się jednymi z licznych schodów Nonzy (160 stopni), w kierunku północy półwyspu, dotrzemy do Studni Św. Julii z wodą o – podobno – magicznymi właściwościami.

Gdy już tak pogubimy się w zakamarkach klimatycznej Nonzy, a z każdego jej zakątka będziemy mieli szansę podziwiać wioskę lub morze po horyzont, dojrzymy czarną plażę. Widok kuszący i zastanawiający skąd ten kolor. Może z przeświadczenia, iż barwa pochodzi od wydobywanego tu kiedyś azbestu, plaża zazwyczaj świeci pustkami. Nas to jedynie sprowokowało do samodzielnej eksploracji. Z miasteczka do plaży prowadzą pionowe schody. I o ile pokonanie prawie 250 stopni nie wydaje się być czymś nad wyraz trudnym, tak powrót tą samą drogą rozleniwia na samą myśl. Na szczęście do plaży można dotrzeć samochodem, jadąc na północ od Nonzy. Po lewej stronie dojrzymy szutrową drogę, w którą po prostu trzeba skręcić i zawiłymi serpentynami dotrzemy na miejsce. Za pierwszym razem w prowizorycznym baraku z jedzeniem, tuż przy plaży, poznaliśmy Polkę, która mieszkała na Korsyce od lat. Tym razem czarna plaża stała opustoszała od wszelakich punktów gastronomicznych a na jej dużym obszarze stanowiliśmy jedną z paru rodzin, która podjęła się plażowania. I kąpiel i leżenie na twardych i niemiłosiernie gorących kamieniach było niesamowicie utrudnione. Wchodzenie do morza bez gumowego obuwia powodowało, że człowiek giął się na boki, by utrzymać równowagę i nie piszczeć z bólu szturchanych sypkim podłożem stóp.

NA POŁUDNIOWY ZACHÓD

Cap Corse to zdecydowanie zachwycający skrawek Korsyki, z mnóstwem klimatycznych małych portów, rybackich wiosek, wielu tajemnic, zachwycających krajobrazów i niekończących się serpentyn. Tu też dumnie majaczy najwyższy szczyt półwyspu – Monte Stello (1307 m n.p.m.), który rozważaliśmy podbić z drugiej strony wyspy, z miasteczka Erbalunga. I mimo swej, na pierwszy rzut oka, nieprzerażającej wysokości, okazał się dość trudnym do zdobycia ze względu na bardzo szybkie zmiany atmosferyczne mające miejsce na drodze do szczytu. Może wrócimy tu kiedyś, by podjąć wyzwanie raz jeszcze? Ale jeśli w zamiarze będziemy mieć wyczyn trekkingowy na Korsyce, to prędzej podejmiemy się GR20 (najtrudniejszy szlak górski w Europie), który chodzi nam po głowie, odkąd o nim usłyszeliśmy…

Pędziliśmy w kierunku Calvi, skąd odpływaliśmy promem do Genui w 2006 roku. Nie mieliśmy jednak czasu zawitać na dłużej w tym urokliwym, portowym miasteczku z jego dumną cytadelą najlepiej prezentującą się z morza. Jechaliśmy do Porto i jego przepięknego otoczenia – Rezerwatu Przyrodniczego Scandola. Musieliśmy zweryfikować ten cud natury widziany po raz pierwszy kilka lat wcześniej. Wtedy miejsce dostarczyło nam tyle nowych bodźców, że nie raz wspominaliśmy samotny rejs wzdłuż przyrodniczego wybrzeża i nurkowanie w lazurowych zatokach w towarzystwie kolorowych rybek i ... delfina.

WYDARZENIA NA CAP CORSE:

Jeśli zdecydujesz się na wakacje na Korsyce, warto rzucić okiem na sezonowe wydarzenia, jakie mają miejsce w różnych częściach wyspy. Podaję typowo wakacyjne terminy. I tak:

BASTIA 23 czerwca, wieczorem, odbywa się tu odpust św. Jana Chrzciciela – patrona miasta. W drugim tygodniu lipca mają miejsce tzw. Noce pamięci, podczas których prezentowana jest rekonstrukcja wydarzeń historycznych. 15 sierpnia z okazji św. Wniebowzięcia NMP, w mieście odbywa się odpust.

PATRIMONIO – trzeci tydzień lipca to noce gitary klasycznej i jazzowej.

SAINT FLORENT – Porto Latino na początku sierpnia, czyli koncerty muzyki latynoamerykańskiej.

oraz pobliska CALVI - Wielki Tydzień to dla miasta okazja dla widowiskowego poświęcenia ciasta canistrelli połączonego z procesją Wielkoczwartkową oraz procesja Granitola w Wielki Piątek z pokutnikami w kapturach i boso w roli głównej. Na początku czerwca ma tu miejsce procesja na morzu na cześć św. Erazma (patrona rybaków). 3 tydzień czerwca to natomiast festiwal jazzowy.

W październiku w całej Korsyce odbywa się rajd samochodowy, z początkiem w Ajaccio. Tak więc dość znany na wyspie jest nasz Kubica.

Fotogaleria: Nonza oraz w drodze do Porto (2013)

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.