13 Sie

DARŁÓWKO. NAD MORZEM.

Można by powiedzieć, że wychowałam się nad morzem, bo spędzałam tam jako dziecko, a potem nastolatka całe wakacje letnie. W Darłowie (pod Koszalinem) miałam babcię, a to oznaczało, że rosłam z tą miejscowością, obserwując jej przemiany, oceniając je według własnego widzimisię i testując je na sobie. Miasto to dawniej było mniej rozbudowane, niż obecnie, lecz zawsze zaliczało się do rodzinnych kurortów. Mimo że dawniej, wydawałoby się, dostarczało mniej bodźców (rozwój gospodarczy), to jakoś tak wydawało się bardziej swojskie, otwarte i własne.

Najpierw jako siksa wylegiwałam się z rodzicami na plaży godzinami, nie przepychając się z parawanem wokół utkanych poletek koców innych plażowiczów. Parawan służył  ochronie przed wiatrem i zimnem, a nie ludźmi. Teraz jest inaczej.. Potem, gdy dorosłam, czułam potrzebę pobawienia się wieczorem z kuzynostwem w jakiejś bezpiecznej, miejskiej dyskotece. I było ich sporo: na plaży (przed obecnym Hotelem Apollo), przy moście rozsuwanym w Darłówku (po wschodniej stronie była to dyskoteka "Viva"; możliwe, że teraz jest tam "Progress", ale nie byłam, więc nie ocenię), po zachodniej stronie Darłówka - "Alga" (obecnie mieści się tam chyba najlepiej prosperująca w lato i na całą Polskę "Biedronka") czy przy moście w Darłowie disco głównie dla miejscowych (więc najpewniej czuć się tam można było będąc kobietą z darłowską męską obstawą; niemiejscowy płci męskiej mógłby wrócić na kwaterę bez zębów). Teraz dyskotek chyba już nie ma, no może jakieś dla rodzin z dziećmi do godziny 22:00, no comment.. Stąd też do Darłowa i Darłówka zjeżdżają się rodziny z mniejszymi dziećmi, bo starsze (jeśli za hobby nie mają wielogodzinnego smażenia się na plaży lub kąpieli w wiecznie zimnym Bałtyku lub ogromnym przypadkiem nie poznają miłości życia na spokojne, wieczorne spacery przy romantycznie zachodzącym słońcu) najzwyczajniej w świecie będą się tam nudzić po dwóch dniach. Ja, to co innego.. bo mam już rodzinę, jeżdżę tam z sentymentu, ale i ostatnio spotkało mnie coś nieprzewidywalnego. Pierwszy raz w moim życiu, odkąd jeżdżę w te rejony, trafił mi się jesienny, makabrycznie zimny i deszczowy tydzień z dzieckiem u boku. Musiałam zatem ponownie poznać rozwinięte miasteczko od strony atrakcji dla skręconego pięciolatka i mojej równie pobudzonej osobowości.
 

DARŁÓWKO ZACHODNIE I WSCHODNIE

Jak nie plażowanie to co? Nie każdy to lubi, nawet jeśli decyduje się na taką lokalizację swoich wakacji. A nawet jeśli, to może chcieć sobie zrobić od tego przerwę, czy być zmuszony do niej pogodą.

Darłówko to oczywiście miasteczko położone tuż nad morzem, więc na dużej, piaszczystej plaży (na której - niestety - brak darmowych toalet, pryszniców ze słodką wodą a przebieralni jest jak na lekarstwo) można korzystać z kąpieli słonecznych, zabaw na piasku (trampoliny z szelkami umożliwiającymi salta, pompowane place zabaw, dmuchane kule itp. w rozszerzonej wersji na plaży Darłówko Zachodnie) oraz sportów wodnych (banan, skutery - nie wszędzie) i na dużej powierzchni pod okiem ratownika. Plaże jak i miasteczko dzielą się na część wschodnią (starszą, klimatyczną, z węższą plażą ale i płytszą wodą dla najmłodszych) oraz zachodnią (czyli przeciwieństwo tej pierwszej). Obie oddzielone są kanałem oraz rozsuwanym, już obecnie, mostem.

Port morski w dzielnicy Darłowa - Darłówku otoczony jest 400-metrowymi falochronami i prowadzi kanałem Wieprzy do mostu rozsuwanego, który czynny jest całą dobę i rozsuwany jest o pełnej godzinie (lub na polecenie Kapitanatu Portu). Otwarcie mostu trwa tyle, by oczekujące na przejście statki mogły przepłynąć do portu. Samo otwarcie i przepływ, wielokrotnie dużych gabarytowo statków, jest bardzo ciekawą atrakcją dla turystów (a szczególnie dzieci). Stąd organizowane są rejsy wielkimi, stylizowanymi na wzór wikingowych i szantami na pokładzie, statkami wgłąb Bałtyku. Od niedawna port oferuje również rejsy katamaranami na duńską wyspę Bornholm, mogącymi pomieścić nawet do 300 pasażerów a wyposażone w kawiarnię, restaurację czy nawet dyskotekę.

Latarnia morska - znajduje się po stronie wschodniej Darłówka, tuż przy kanale i falochronie (u ujścia Wieprzy), w otoczeniu odrestaurowanej prawej części otoczenia falochronu, nowego, drewnianego deptaka zakończonego paroma stopniami schodzącymi tuż na plażę. Za drobną opłatą można wdrapać się na tę 21-metrową "wieżę", wyposażoną w nadajnik radiolatarni i podziwiać Bałtyk po horyzont i nadmorskie otoczenie.

- Wzdłuż kanału do Darłowa można dotrzeć od strony wschodniej przepięknie odrestaurowanym deptakiem już od mostu w Darłówku. Mamy szansę podziwiać po drodze port pełen kutrów ze świeżą rybą co rano (po stronie zachodniej przy moście można obkupić się w surową dostawę oraz wędzone wyroby na wynos), jachty, niewielką stocznię, a potem obserwować stary park po lewej oraz po prawej szeroki kanał portowy (o powierzchni 160 785,50 m²) prowadzący aż do centrum miasta. Wzdłuż deptaku pociągnięty został ciąg sprzętów siłowni sportowej (jeśli ktoś poza bieganiem miałby chęć potrenować mięśnie). Tuż przy dawnych elewatorach zbożowych otwarto w 2014 r. nowy most dla ruchu drogowego, łączący tym samym część wschodnią z zachodnią Darłówka na wysokości Darłowa. Alternatywą dla spaceru wzdłuż kanału, jest rejs tramwajem wodnym, który odbywa się od mostu rozsuwanego w Darłówku do mostu w Darłowie w sezonie letnim (bilet normalny - 9 zł, ulgowy - 8 zł, Darłowianin płaci mniej:).

- Po wschodniej stronie, tuż przy plaży biegnie ciąg starych smażalni rybnych (z lekkimi modyfikacjami wizualnymi dzielącymi je od dobrych, starych czasów) i kramików ze wszystkim (przede wszystkim kolorowymi gadżetami i zabawkami dla dzieci, które zdecydowanie nie przejdą obok nich obojętnie); obowiązkowym jest skosztowanie nad morzem ryby, więc te stare smażalnie (mimo wątpliwego wystroju) serwują często przepyszne nadmorskie dania. Wartą, według mnie, polecenia jest Smażalnia Atol, umiejscowiona jakby wgłąb głównego ciągu smażalni. Restauracja serwuje tylko dania rybne i z frytkami lub pieczywem oraz dużym wyborem świeżych surówek. Nierybną formę może tu stanowić jedynie zupa dnia. Dania są naprawdę dobre, można zjeść rybę pod każdą postacią i wiele różnych, niespotykanych gatunków, choć warto odgórnie określić pojemność swojego żołądka, bo w przeciwnym razie dostaniemy kilkusetgramową porcję, nie do przejedzenia. Ciekawostką są również ryby serwowane pod postacią sałatek czy tatara jako przekąska oraz w formie wędzonej na wynos. Niestety okazuje się, że na cieszącego się dużą popularnością bałtyckiego dorsza, w iście typowym okresie wakacyjnym aż do końca września, wprowadzony jest zakaz połowu, co oznacza, iż kupiona w restauracji/ smażalni ryba przygotowywana będzie dla nas z mrożonki.

- Poza piwem, które schłodzone w upale idealnie gasi pragnienie, bardzo popularnym (a nadal zaobserwowanym przeze mnie) jest degustacja wina z beczki. Pamiętam, że jako już pełnoletnia dziewczyna próbowałam jego słodkiej mocy również na wschodniej części Darłówka.

- Kolejnym obowiązkowym daniem w moich odległych, młodzieńczych czasach, była 50-centymetrowa zapiekanka, która była wprost przepyszna. Jadałam ją w części wschodniej, ale ostatnio ze smakiem zjadłam równie pyszną w Darłowie z synem, tuż przy moście (miejsce z kebabem, hot-dogiem i innymi szybkimi daniami).

- Jak na lody do Darłówka to tylko w lodziarni Lody Americana. I tu każdego dnia można skosztować innego rodzaju, z inną polewą, o odmiennym kształcie, smaku, co kto lubi. Moim faworytem są po prostu włoskie z automatu, dzieciaki uwielbiają w polewie i z różnymi posypkami. Co roku lodziarnia wymyśla jakieś nowe kombinacje. Właściwie nie chodzę nigdzie indziej na lody w Darłówku i Darłowie. Poza lodami furorę wśród dzieciaków robi niebieska wata cukrowa (kiedyś sprzedawali tylko białą i był to jeden z nielicznych dostępnych nad morzem łakoci w moich czasach) oraz zmrożone napoje w różnych nienaturalnych kolorach podawane w plastikowej, długiej szklance z palemką. Można nabyć w wielu miejscach.

Czytaj dalej.

A wy macie swoje ulubione plaże? Znacie portal, gdzie można oceniać polskie plaże? Koniecznie zajrzyjcie tu.

 

Fot. Darłówko 2015.

Comments

  • Asia

    No to teraz zdecydowanie jest poza sezonem, ale może się okazać, że z opisanych atrakcji, pozostało ich obecnie 20%. Pozostanie na pewno pełne jodu spacerowanie po plaży:)

    Asia czwartek, 19 listopad 2015 22:25
  • Magdalena Nieścierowicz

    Ostatnio zamarzyło mi się morze, bo jakoś dawno nie byłam. Miejsce świetne, tylko muszę się wybrać poza sezonem, bo nie lubię tłumów ;) Pozdrawiam :)

    Magdalena Nieścierowicz czwartek, 19 listopad 2015 21:24
  • asia

    Zatem fajnie, że sprawiłam komuś przyjemność tym wpisem. Następny będzie o kolejnych atrakcjach Darłówka, Darłowa i okolicach, które zweryfikowałam na nowo lub poznałam od zera. Jeśli tylko pogoda dopisze, myślę że następnym razem również się nie zawiedziesz:) pozdrawiam

    asia czwartek, 13 sierpień 2015 19:31
  • Iza D

    W Darłówku byłam tylko raz, jeszcze zanim zaszłam w ciążę, w 2011 r. Ale do dzisiaj powtarzam, ze dla mnie to najpiękniejsza nadmorska miejscowość :) A co roku jeździmy w inne miejsce, więc widziałam sporo. Ja się w Darłowie nie nudziłam (ale z dziećmi nigdy nie byłam). Uwielbiałam spacery wzdłuż portu, wędzoną rybę. Podoba mi się samo miasto i zamek oraz kościół. Plaże, chociaż wąskie mają swój urok. No i tam zaliczyliśmy bardzo długi spacer najpierw plażą, później "ścieżką" rowerową, bo chcieliśmy dojść do jeziora, ale w końcu, obejrzeliśmy je tylko z daleka :) Jednak to były jedne z najlepszych nadmorskich wakacji. Do Darłówka na pewno wrócę z dziećmi.

    Iza D czwartek, 13 sierpień 2015 16:51

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.