EGZOTYCZNE PLAŻOWANIE

on wrzesień 04, 2015

Widzieliśmy w swoim życiu mnóstwo różnych plaż, szerokich, białych, kamienistych, na bezludnych wyspach, trudno dostępnych, wąskich, zatłoczonych itd. I muszę przyznać, że te widziane na Korsyce, a szczególnie w okolicach Porto Vecchio, zapadły w pamięć na długo. Taką egzotykę widzi się przeważnie w folderach reklamowych biur podróży zachęcających magicznymi fotografiami do wyjazdu spragnionych wakacji turystów.

AJACCIO I JEGO PLAŻE

on wrzesień 02, 2015

Leniwe i pełne relaksu dni na Korsyce, przeniosły się z Porto w okolice Ajaccio – jednego z najnowocześniejszych miast i portów wyspy. Miasto słynie również z faktu, iż urodził się w niej najpopularniejszy Korsykanin i późniejszy mieszkaniec Ajaccio – Napoleon Bonaparte. Właściwie, poza bogatą historią miejsca, na ciekawskich dawnych dziejów czeka „napoleoński szlak”, który można samodzielnie odbyć tułając się po kolorowych i niejednokrotnie ekskluzywnych zakamarkach miasta.

KORSYKA Z DZIECKIEM, SAMOCHODEM I POD NAMIOT (2013)

on sierpień 26, 2015

Podobno „Korsyka została stworzona w siódmym dniu tygodnia, kiedy to zmęczony Pan Bóg nie miał sił wymyślać nowych cudów świata. Postanowił więc połączyć najpiękniejsze z dotąd stworzonych krajobrazów. Wybierał tylko to, co wydawało mu się najładniejsze: wybrzeża, pustynie, skaliste góry pokryte śniegiem. Połączył wszystko razem i umieścił na Korsyce, która stąd właśnie bywa nazywana Île de Beauté (piękną wyspą).”

LA PLAYA/ SANTA TERESA, DZIEŃ III

on maj 04, 2009

Po „mate de coca”, która znów w gorącym kubku oczekiwała przed naszym namiotem, pysznej jajecznicy i musli ruszyliśmy w drogę w kierunku wioski La Playa. Tam czekał nas lunch i samochód wiozący do kolejnego campu. Dziś miało być łatwo, bo tylko pięć godzin trekkingu. O świcie żegnaliśmy wioskę, w której spało się cudownie. Widok tulących się „zakochanych” koni oraz rozbrykana czarna świnia, jakby żegnająca przybyszy, wywołały uśmiech na wszystkich twarzach.

II DZIEŃ DO ZAKAZANEGO MIASTA

on maj 03, 2009

Wybudziliśmy się po piątej rano. Powtórka z rozrywki, bo na wysokości ciężko spać. Przed namiotem czekały już na nas kubki gorącej orzeźwiającej „mate de coca”. Nieprzytomnie wylegliśmy na zewnątrz, by rozejrzeć się po okolicy. Dookoła rozprzestrzeniał się magiczny i tajemniczy krajobraz wstającego dnia.  Z gór schodziła mgła przyjmująca odcienie wschodzącego słońca – kolory różu i fioletu.

SALKANTAY TREK, DZIEŃ I

on maj 02, 2009

Nadszedł oczekiwany przeze mnie i wymarzony dzień naszej wyprawy. Ruszaliśmy właśnie w pięciodniowy trekking uwieńczony odkryciem Machu Picchu. Coś, co śniło mi się nie raz by doświadczyć, właśnie się spełniało.

SŁYNNA "W"

on marzec 30, 2009

Sen pod osłoną namiotu nie należał do najlepszych, najcieplejszych czy najwygodniejszych. Poza silnym wiatrem cały czas mocno padało. Materiałową pokrywą rzucało na wszystkie strony a nad ranem zastanawiałam się, jak to możliwe, że jeszcze mamy dach nad głową.