PARĘ DNI W RAJU

on lipiec 10, 2009

Wybudził nas dość wcześnie wszechobecny zaduch i skwar. Becky wyglądała na porządnie skacowaną – nie zazdrościłam jej tego. Na łódce w normalnych warunkach buja a teraz gdy nie bujało, ona zapewniła sobie dodatkowe fale:). Wylegliśmy z Lisem na pokład skorzystać z pięknego słońca. Nawet nie musieliśmy się wyjątkowo starać, by się dobrze opalić.

PIERWSZE WYSPY ARCHIPELAGU SAN BLAS

on lipiec 07, 2009

Wieczorem, gdy w końcu przestało zaciekle bujać, zgłodniałam. Po chwili jednak tylko się zdenerwowałam, bo Fabian nie miał najmniejszego zamiaru przygotować czegokolwiek na kolację. Zdziwiony z uśmiechem na twarzy zapytał czy zrobić mi kanapkę, gdy zobaczył mnie zajadającą się własnymi krakersami. Miałam gdzieś jego kanapki i powoli zaczynał działać mi na nerwy.

REJS KOLUMBIA-PANAMA

on lipiec 05, 2009

Początkiem ciekawie zapowiadającego się rejsu byliśmy zawiedzeni i z każdą godziną coraz bardziej zdenerwowani i zniecierpliwieni. Wczesnym rankiem cała ekipa, która planowała dostać się łódką Fabiana do Panamy, stawiła się w „Casa Viena”, gdzie mieliśmy się z nim spotkać. Ten na wstępie spóźnił się i bez słowa wytłumaczenia wsadził nas do taksówek w kierunku portu.

EGZOTYCZNIE I ROZRYWKOWO

on lipiec 01, 2009

Mimo, że niejednokrotnie spędzaliśmy dni leniwie, innym razem zapewnialiśmy sobie wystrzałowe atrakcje. Nie mogło być normalnie w tak niezwykły dzień, jakim była nasza trzecia rocznica ślubu. Wstaliśmy o siódmej rano i po szybkim zimnym prysznicu spakowani poszliśmy do portu. Dziś płynęliśmy na plażę Playa Blanca.


MAGICZNA CARTAGENA

on czerwiec 29, 2009

Jechaliśmy wzdłuż linii brzegowej Morza Karaibskiego, gdy nagle zerwał się silny wiatr. Niebo pociemniało i pokryło się granatowymi chmurami a o szybę zaczął dudnić kujący deszcz. Morze było wzburzone a mi przed oczyma stanął obraz fali zalewającej drogę, po której mknęliśmy. Na szczęście było to tylko moje katastroficzne wyobrażenie, które się na szczęście nie ziściło.

TAYRONA PARK

on czerwiec 22, 2009

Strułam się po raz kolejny… O ile przez wcześniejsze dni brzuch tylko lekko pobolewał, tak z każdą chwilą ból narastał aż kończyło się na uśmierzaniu go niezawodnymi lekami rozkurczowymi. Do tego doszło parę innych żołądkowych rewelacji. Wertowałam w głowie minione dni, by zlokalizować powód bólu. Krzysiek czuł się wyśmienicie, więc nasza dieta jakoś musiała się od siebie różnić. Liczyłam, że ten dyskomfort nie potrwa długo.

TAGANGA. HISTORIE ZEBRANE.

on czerwiec 19, 2009

Dni mijały powoli, gorąco i leniwie. Popadliśmy w pewnego rodzaju uroczy marazm, podczas którego czas jakby się zatrzymał, monotonnie wykonywaliśmy te samo czynności, choć świadomie i w pełnej błogości.

RAJSKIE KARAIBY

on czerwiec 18, 2009

Podróż autobusem w kierunku Morza Karaibskiego trwała w nieskończoność... (siedemnaście godzin, zamiast czternastu, jak oferowała korporacja przewozowa), wymęczyła nasze dupska (przez nieustające siedzenie i ciasnotę) i głowy (przed nami rozsiadła się głośna i „wielka” rodzina kolumbijska rozkładając siedzenia na naszych kolanach) a do tego była niemiłosiernie droga (bo ten rarytas kosztował nas niebagatelne sto pięćdziesiąt złotych od osoby).