VILLARICA ZDOBYTY... PRAWIE

on marzec 20, 2009

Była czarna noc, gdy zadzwonił budzik. Kompletnie oszołomieni tak nietypową godziną, z pełną parą rzuciliśmy się do wyłączenia budzików, by nie pobudzić domowników naszego drewnianego domku. Tylko firma Malinowskiego organizowała wypad na wulkan o czwartej rano. Brzmiało to egzotycznie, niestandardowo i podsycało ciekawość. Dlatego też zdecydowaliśmy się na wspólne zdobycie Villarica właśnie z nim.

CIEPŁE PRZYJĘCIE W PUCON

on marzec 18, 2009

Przecierając zaspane oczy, schodziłam powoli po schodkach autobusu na rześkie poranne powietrze w Pucon. Z luku bagażowego wyciągnęliśmy największe plecaki i nim zawróciliśmy na małą poczekalnię terminalu, by zorientować się w ofertach noclegowych miasteczka, dopadła nas krępa, młoda i radosna Chilijka. Spokojnie, świadomie wypowiadane hiszpańskie zdania miały zachęcić nas do oferty noclegowej hostelu oddalonego o parę kroków od stacji autobusowej.

VALPARAISO - NAJSŁYNNIEJSZY PORT LATINO

on marzec 18, 2009

Nad oceanem spędziliśmy cztery relaksujące i adaptujące dni. Pranek powitał nas cielesną „delirką” będącą miksem nieprzespanej nocy przy ruchliwej ulicy i coraz bardziej wychodzącą na ciało bordową opalenizną. Opatuleni po uszy we własne śpiwory, wychyliliśmy głowy zza zasłony ocienionego pokoju i padła ocena: „na dworze ciepło”.

VINA DEL MAR - NAD BRZEGIEM OCEANU

on marzec 16, 2009

„Tak, bo wy to w czepku jesteście urodzeni. Co sobie zaplanujecie, postanowicie, to wychodzi i już. Wszystko z górki, nic pod górkę.” Słowa te niejednokrotnie padały z ust mojej bliskiej przyjaciółki. Wszystko to wypowiadała z uśmiechem na twarzy. Może i coś w tym było, chociaż osobiście wierzę, że działo się tak dlatego, że bardzo w to wierzyliśmy.

POZNAJEMY SANTIAGO DE CHILE

on marzec 12, 2009

Wczorajsze „miękkie lądowanie” na obcym lądzie zakończyło się sukcesem i kontynuowało się po dzień kolejny. Suzanna idealnie wprowadzała nas w swój świat jak i zakątki nowego kraju. Dbała o każdy szczegół, byśmy mieli poczucie bezpieczeństwa, z każdą chwilą oswajając się z sytuacją niczym noworodek, który co dopiero opuścił znaną mu, ciepłą i czułą ostoję.

CHILE - MIĘKKIE LĄDOWANIE

on marzec 11, 2009

„Że też nie potraficie usiedzieć na miejscu” – powiedziała kiedyś moja mama. Wspominałam teraz te słowa. Miała rację, bo ta nasza nadpobudliwość pchała nas właśnie w nieznane jak magnez. Mimo, że rozłąka bardzo mnie wzruszyła, myśli krążyły już gdzieś na innym kontynencie. Serce biło mocniej. Zastanawialiśmy się czy oby na pewno wzięliśmy najpotrzebniejsze rzeczy.

Strona 2 z 2