To, co lubię w podróżowaniu, wakacjach czy nawet krótkim weekendowym wypadzie poza stolicę, to poza atrakcjami miejsca, również wynajdywać informacje o regionalnych przysmakach czy rękodziełach, z którego miasto czy w ogóle kraj słynie.

Poznane tuż przed wyjazdem z Listwianki wcześniejsze domowniczki naszego hostelu – młode Dunki – stwierdziły, że to, co w Rosji zrobiło na nich największe wrażenie to: St. Petersburg oraz Wyspa Olchon. Ten, kto docierał choć do jednej z typowych turystycznych wiosek nad Bajkałem, standardowo wybierał na kolejny swój podróżniczy krok dotarcie do Wyspy Olchon.

Z Irkucka jak poparzeni pędziliśmy nad Bajkał. Dość kolei, dość goszczenia w posocjalistycznych betonowych miastach po dwa dni, czas nad jezioro, na łono natury! Irkuck powitał nas gorącem a strażnik dworca kolejowego wskazał jak dojechać na autobus do Listwianki – jednej z bardziej znanych przybrzeżnych wiosek Bajkału.

Krzysiek o kolei marzył od zawsze, bo kojarzyła mu się z niepowtarzalnym klimatem rozmów, biesiady i muzyki rosyjskiej zakrapianej wódką i dobrą zabawą. Towarzyszyły temu nietypowe widoki zza okna wolno sunącego się pociągu, którego celem zawsze była bezkresna Syberia.