Z przyjemnością opuszczaliśmy pierwszą jurtę w oczekiwaniu na kolejne krajobrazy oraz z nadzieją na prywatną jurtę. Mongołka po obrobieniu kóz, wzięła się za córeczkę kąpiąc ją w misce na dworze i puściła gołą samopas mimo porannego chłodu.

Nasz prywatny kierowca Biemba czekał już na nas w hostelu Golden Gobi od godziny siódmej rano. Pił kolejną kawę. Podobno dieta Mongołów składa się głównie z dwóch posiłków: obiadu wczesnym popołudniem oraz późną kolacją. Na śniadania jedzą niewiele lub wcale. On był tego przykładem.

Tego, czego potrzebowaliśmy teraz najbardziej to: dobre nieszybkie jedzenie, czas nie w drodze (a przynajmniej nie w pociągu), zapoznanie się z realiami nowego kraju oraz na spokojnie zaplanowanie kolejnych tygodni w podróży.

Po siedmiogodzinnej podróży autobusem z Wyspy Kuźniar wylądowaliśmy spoceni, zmęczeni i brudni z powrotem w Irkucku, skąd następnego dnia planowaliśmy kolejny etap naszej podróży. Pociąg do Ułan Bator w Mongolii.