Mimo że po trzech dniach spokoju, oswajania się z ruchliwym i kolorowym miastem oraz jednym dniu w Zakazanym Mieście, Krzysiek uznał, że chciałby się odprężyć w jakimś typowym parku Pekinu.

Do perfekcji opanowałam przygotowywanie posiłków dla Julka. Coś z niczego. I mimo, że bazowałam na ogólnodostępnych chińskich produktach lub lekko zachodnich z drogiego pobliskiego europejskiego sklepiku zajadał się tym, jak w Polsce. Pokrzepiło nas to i ze zdwojoną siłą rozpoczęliśmy dzień od najważniejszych atrakcji stolicy Chin.

W nocy dopadła Julka "zemsta Faraona". Nawet bidul nie zdawał sobie z tego sprawy, że wymioty i biegunka mogą być oznaką jakiegoś niefajnego ataku bakterii.

sierpień 02, 2014

NIHAO CHINA

Lokalny pociąg wjechał na, rozgrzaną słońcem już od porannych godzin, stację w Zamyn-uud. Ledwo z niego wysiedliśmy, a do wagonów rzuciła się chmara pracowników kolei doprowadzając pociąg do czystości. Myli nawet okna od zewnątrz.