październik 03, 2018

USTRZYKI GÓRNE

Zawsze wracam tu z ogromnym sentymentem. Majówka w Polsce trafiła się iście wakacyjna i nie jeden, który wyruszył w Europę psioczył, że w kraju ma ładniej, a marznie w Hiszpanii, Anglii czy we Włoszech:).

Bieszczady są piękne, ale dla większości z nas są tak daleko, że ciężko zorganizować tam krótszą weekendową wyprawę. Nasz najkrótszy pobyt w tym magicznym parku trwał 4 doby, a i droga w jedną czy powrotną stronę potrafiła dać nam w kość. Ostatnia majówka, co było do przewidzenia, przyciągnęła w te rejony mnóstwo turystów. Potem okazało się, iż majówka 2018 w Ustrzykach Górnych była istnym boomem turystycznym dla górskich szlaków.

Lubię wracać w stare zakamarki a te stały się dla mnie wspomnieniem, gdy w Zawoi (najdłuższej polskiej wiosce) spędziłam swój pierwszy romantyczny weekend z Lisem (jeszcze wtedy moim chłopakiem:).

Zbieraliśmy się, zbieraliśmy i w końcu zabraliśmy ze sobą na majówkę dziadków Julka. Tak jak kiedyś wysłuchiwaliśmy wspominkowych opowieści ojca o Bieszczadach, do których dotarł po raz pierwszy jako 18-latek (a potem wzięliśmy go tam ze sobą jako ponad 50-latka), tak teraz po raz pierwszy chcieliśmy razem odczuć Łysogóry.

Ostatni raz odwiedziliśmy je 3 lata wcześniej, w typowo jesiennej aurze. Tym razem 9 dni majówki pozwoliło odbyć nam długą wycieczkę krajoznawczą w dół kraju.