MROCZNE PUERTO MONTT

on marzec 24, 2009

Rozejrzałam się dookoła. Terminal autobusowy w Puerto Montt przypominał na pierwszy rzut oka Dworzec Zachodni w Warszawie. Wewnątrz surowego wystroju panował zaduch. Ale bynajmniej nie od gorąca, bo i do tego miasta wielkimi krokami zbliżała się zima. W powietrzu wyczuwalny był chłód. Ciarki po plecach przechodziły od rześkiego powietrza, ale i od wyczuwalnego niepokoju.

DZIEŃ W SIODLE

on marzec 22, 2009

W Polsce, w trakcie naszych przygotowań do podróży, Krzysiek zlokalizował gdzieś na chilijskiej stronie internetowej ofertę kilkudniowych wypraw w siodle. Jego marzeniem była przygoda niczym z dzikiego zachodu, w kowbojskich kapeluszach, ostrogach zdobiących buty, w wytartych dżinsach, źdźbłem trawy w zębach i wiatrem we włosach podczas ujeżdżania niesfornego rumaka. Wyjątkowo podekscytowała go wizja jazdy konnej po chilijskich bezdrożach, połączona z biwakowaniem, zaznajamianiem się ze zwierzem, jak i osobiste dbanie o niego każdego dnia.

CIEPŁE PRZYJĘCIE W PUCON

on marzec 18, 2009

Przecierając zaspane oczy, schodziłam powoli po schodkach autobusu na rześkie poranne powietrze w Pucon. Z luku bagażowego wyciągnęliśmy największe plecaki i nim zawróciliśmy na małą poczekalnię terminalu, by zorientować się w ofertach noclegowych miasteczka, dopadła nas krępa, młoda i radosna Chilijka. Spokojnie, świadomie wypowiadane hiszpańskie zdania miały zachęcić nas do oferty noclegowej hostelu oddalonego o parę kroków od stacji autobusowej.

VINA DEL MAR - NAD BRZEGIEM OCEANU

on marzec 16, 2009

„Tak, bo wy to w czepku jesteście urodzeni. Co sobie zaplanujecie, postanowicie, to wychodzi i już. Wszystko z górki, nic pod górkę.” Słowa te niejednokrotnie padały z ust mojej bliskiej przyjaciółki. Wszystko to wypowiadała z uśmiechem na twarzy. Może i coś w tym było, chociaż osobiście wierzę, że działo się tak dlatego, że bardzo w to wierzyliśmy.

POZNAJEMY SANTIAGO DE CHILE

on marzec 12, 2009

Wczorajsze „miękkie lądowanie” na obcym lądzie zakończyło się sukcesem i kontynuowało się po dzień kolejny. Suzanna idealnie wprowadzała nas w swój świat jak i zakątki nowego kraju. Dbała o każdy szczegół, byśmy mieli poczucie bezpieczeństwa, z każdą chwilą oswajając się z sytuacją niczym noworodek, który co dopiero opuścił znaną mu, ciepłą i czułą ostoję.

CHILE - MIĘKKIE LĄDOWANIE

on marzec 11, 2009

„Że też nie potraficie usiedzieć na miejscu” – powiedziała kiedyś moja mama. Wspominałam teraz te słowa. Miała rację, bo ta nasza nadpobudliwość pchała nas właśnie w nieznane jak magnez. Mimo, że rozłąka bardzo mnie wzruszyła, myśli krążyły już gdzieś na innym kontynencie. Serce biło mocniej. Zastanawialiśmy się czy oby na pewno wzięliśmy najpotrzebniejsze rzeczy.

Strona 4 z 4