Blog

REJS KOLUMBIA-PANAMA

on lipiec 05, 2009

Początkiem ciekawie zapowiadającego się rejsu byliśmy zawiedzeni i z każdą godziną coraz bardziej zdenerwowani i zniecierpliwieni. Wczesnym rankiem cała ekipa, która planowała dostać się łódką Fabiana do Panamy, stawiła się w „Casa Viena”, gdzie mieliśmy się z nim spotkać. Ten na wstępie spóźnił się i bez słowa wytłumaczenia wsadził nas do taksówek w kierunku portu.

EGZOTYCZNIE I ROZRYWKOWO

on lipiec 01, 2009

Mimo, że niejednokrotnie spędzaliśmy dni leniwie, innym razem zapewnialiśmy sobie wystrzałowe atrakcje. Nie mogło być normalnie w tak niezwykły dzień, jakim była nasza trzecia rocznica ślubu. Wstaliśmy o siódmej rano i po szybkim zimnym prysznicu spakowani poszliśmy do portu. Dziś płynęliśmy na plażę Playa Blanca.


MAGICZNA CARTAGENA

on czerwiec 29, 2009

Jechaliśmy wzdłuż linii brzegowej Morza Karaibskiego, gdy nagle zerwał się silny wiatr. Niebo pociemniało i pokryło się granatowymi chmurami a o szybę zaczął dudnić kujący deszcz. Morze było wzburzone a mi przed oczyma stanął obraz fali zalewającej drogę, po której mknęliśmy. Na szczęście było to tylko moje katastroficzne wyobrażenie, które się na szczęście nie ziściło.

ZAGINIONE MIASTO W DŻUNGLI

on czerwiec 27, 2009

Pobudka o świcie, śniadanie obfite w przepyszne empanady popijane kakaem i kontynuacja planu dogłębniejszego poznania Zaginionego Miasta. Lisu – jak przystało na prawdziwego pustelnika (w żartach nazywałam tak go, gdy wszelakie próby obcowania z naturą w jego wykonaniu przedkładał nad jakąkolwiek formę jednoczenia się z innymi ludźmi, z którymi „zmuszeni” byliśmy spędzać więcej czasu) - nie miał najmniejszego zamiaru w tak piękną pogodę poszerzać swej wiedzy na temat Ciudad Perdida.

BYĆ JAK “INDIANA JONES”

on czerwiec 26, 2009

Wilson wybudził nas o szóstej rano. Zapuchnięci od długiego snu podnieśliśmy leniwie moskitierę. Każdy wybudzany był podobnym szturchaniem. Nad dżunglą unosiła się gęsta mgła po nocnej ulewie. Dziś mieliśmy dotrzeć do Zaginionego Miasta. Każdy odczuwał dodatkowy dreszczyk emocji, bo zapowiadano nam przeprawę niczym z „Indiana Jones’a”. A ten, kto miał w sobie choć odrobinę z małego dziecka, spragniony był tego typu emocji.

W DRODZE DO CIUDAD PERDIDA

on czerwiec 24, 2009

Niestety zatrucie mojego organizmu rozwijało się z dnia na dzień i na moje nieszczęście dawało się coraz bardziej we znaki z każdą godziną trekkingu do Zaginionego Miasta. Pęczniał mi niemiłosiernie brzuch, z toaletą byłam “za pan brat”, ale na szczęście opuściły przeszywające mnie bóle. Ogólne osłabienie utrudniało pięciodniowy wysiłek.

TAYRONA PARK

on czerwiec 22, 2009

Strułam się po raz kolejny… O ile przez wcześniejsze dni brzuch tylko lekko pobolewał, tak z każdą chwilą ból narastał aż kończyło się na uśmierzaniu go niezawodnymi lekami rozkurczowymi. Do tego doszło parę innych żołądkowych rewelacji. Wertowałam w głowie minione dni, by zlokalizować powód bólu. Krzysiek czuł się wyśmienicie, więc nasza dieta jakoś musiała się od siebie różnić. Liczyłam, że ten dyskomfort nie potrwa długo.

TAGANGA. HISTORIE ZEBRANE.

on czerwiec 19, 2009

Dni mijały powoli, gorąco i leniwie. Popadliśmy w pewnego rodzaju uroczy marazm, podczas którego czas jakby się zatrzymał, monotonnie wykonywaliśmy te samo czynności, choć świadomie i w pełnej błogości.

RAJSKIE KARAIBY

on czerwiec 18, 2009

Podróż autobusem w kierunku Morza Karaibskiego trwała w nieskończoność... (siedemnaście godzin, zamiast czternastu, jak oferowała korporacja przewozowa), wymęczyła nasze dupska (przez nieustające siedzenie i ciasnotę) i głowy (przed nami rozsiadła się głośna i „wielka” rodzina kolumbijska rozkładając siedzenia na naszych kolanach) a do tego była niemiłosiernie droga (bo ten rarytas kosztował nas niebagatelne sto pięćdziesiąt złotych od osoby).

MEDELLIN – MAFIA I PIĘKNE KOBIETY

on czerwiec 16, 2009

W drodze do Medellin mijamy słynną “zona cafetera” – jedziemy wzdłuż tzw. “stref kawowych”. Wielkie połacie drzewek kawowych porastały tu każdy skrawek wzgórza. Było bujnie, zielono, magicznie.

Strona 1 z 2