Blog

29 Paź

KHAO SOK - NAJSTARSZE LASY ŚWIATA

Posted by

Gdy jakiś czas temu moja bliska przyjaciółka, która rok wcześniej odwiedzała Tajlandię, wspomniała o Khao Sok, w której można pojeździć na słoniach, ta dżungla stała się naszą kolejną destynacją. Potem wrzuciłam nazwę na google i wyskoczyło mi tak wiele egzotycznych ujęć, że wiedziałam, że musimy je zobaczyć. Resorty, poza oryginalnym usytuowaniem swoich bungalowów (na drzewach, czy na palach przy rzecze), oferowały niezliczone formy głębszej eksploracji swojej dżungli, więc na nudę nie można było narzekać.

W drodze do dżungli

Ale najpierw czekała nas kolejna standardowa przeprawa z wyspy do owego Khao Sok. I tak jak znane polskiemu widzowi ujęcie z filmu "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" dotyczące drogi do pracy, które obecnie stało się dla mnie bardzo naturalne, tak i my ot tak rozpoczęliśmy kolejne nasze, "krótkie" przemieszczenie. I tak spod bungalowa na wzgórzu w Phi Phi nasze bagaże zabrała tutejsza taksówka (czyli wózek na dwóch kółkach pchany przez pracownika resortu), dorzucając "na pakę" dodatkowo uradowanego Julka.

TRANSPORT W TAJLANDII

Dotarliśmy do portu, przeprawa promem do Krabi, skąd busik zabrał nas na mały dworzec autobusowy. Tu czekaliśmy na zebranie się grupy zmierzającej w naszym kierunku. Znowu w europejskim składzie pędziliśmy do ostatniej naszej, w celach turystycznych, destynacji tej podróży. Po wkroczeniu w ewidentnie dżunglowe klimaty, zaczęło lać na tyle, że od razu przypomniał mi się opis miejsca przedstawiający praktycznie nieustający deszcz w tym okresie. Trochę mnie to zmartwiło, bo nawet najciekawsza wyprawa przestaje być zabawna w mokrych ciuchach przez kolejne parę godzin. Na szczęście nad naszym resortem, pod którym wysadził nas "busiarz" świeciło słońce a potem okazało się, że deszcz pada praktycznie tylko nocami, gdy smacznie śpimy.

WIOSKA NAD RZEKĄ

Obawialiśmy się, że będziemy odcięci od świata, miejsc noclegowych nie będzie zbyt wiele, a i sklepów ze spożywką również jak na lekarstwo. I znowu pomyłka. Wioska leżała nad rwącą rzeką będącą atrakcją wielu sportów wodnych, nad którą również usytuował się nasz resort. Miejsc noclegowych było mnóstwo, a ze względu na niski sezon, turystów nie za wiele, ceny atrakcyjne i brak tłumów gdziekolwiek. Wioska "dysponowała" także salonem fryzjerskim, salonem masażu, wieloma mniejszymi sklepikami i restauracjo-barami. A nasz bungalow? No cóż.. cudowny! Ekskluzywny za rozsądną cenę. Zielony domeczek, gustownie urządzony, stał na palach tuż nad rzeką. I taki też widok rozciągał się z naszych okien i balkonu. Szum rzeki dosłownie usypiał i czasem przez ten szum nie miałam pewności, czy pada, czy po prostu rzeka płynie. Resort w cenie oferował bogate śniadanie, które zasycało nas na połowę dnia. Jedynie ceny zorganizowanych wypraw po dżungli (i tutejszych atrakcjach) były dość wysokie jak na tajlandzkie standardy. No ale skoro już tu dotarliśmy..

Spływ kajakowy

Szaleństwo w Sok rozpoczęliśmy od spływu kajakowego. Widząc tuż przy zameldowaniu w resorcie wysoki poziom wody i jej niespokojne, brązowe fale, obawialiśmy się tego z Julkiem. Okazało się jednak, że strach ma wielkie oczy, a pod koniec prawie że liczyliśmy na jakieś większe niekontrolowane zamoczenie:). Kajak stanowił duży trzyosobowy ponton kierowany przez wykwalifikowanego przewodnika. Po zajęciu swoich pozycji, przygotowaniu kamerki, gotowi byliśmy na przygodę.

Już po pierwszej minucie byliśmy cali mokrzy, gdy niespodziewanie do pontonu wdarła się woda znad dużej fali zwiększonego miejscowego spiętrzenia wody. I to jakoś tak nas nawet dodatkowo zrelaksowało, o dziwo. Dalej wyszukiwaliśmy ciekawych gatunków zwierząt (były małpy, węże, jakieś duże żaby i nawet gekon) i delektowaliśmy się wyjątkowymi widokami linii brzegowej naszego toru rzecznego. Cały czas towarzyszył nam widok dwóch intrygujących wysokich skał, przyjmujące ciekawe kształty. Tuż przed końcem niedługiej ekspedycji, wykąpaliśmy się w bardzo chłodnej rzece (nieporównywalnej swym chłodem do gorącego morza Zatoki Tajlandzkiej, do temperatury której zdążyliśmy już przywyknąć).

Jak to jest jeździć na słoniu? Sprawdź w kolejnym artykule.

Fot. Lasy Khao Sok oraz spływ kajakowy z dzieckiem (2014).

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.