Blog

11 Paź

WAT PHO, REJS PO CHAO PRAYA I CHINATOWN

Posted by

Pierwszego dnia w Bangkoku zgotowałam mojej rodzinie "ostre zwiedzanie".

Zabytków ciąg dalszy:

- Tuż "za ścianą" kompleksu Grand Palace (najsłynniejszej postaci Buddy) mieściła się kolejna świątynia, zwana Wat Pho z ogromną postacią leżącego Buddy; jest to jednocześnie największa i najstarsza świątynia Tajlandii, posiadająca największą liczbę postaci Buddy w kraju.
- Mimo ogarniającego nas głodu i wizualnych problemów związanych ze zlokalizowaniem "bezpiecznej" (dla żołądka) knajpy, pocieszyliśmy się świeżym, słodkim sokiem z kokosa i ruszyliśmy nad rzekę, by nieustająco kursującym tramwajem wodnym przemierzyć stację do ostatniej świątyni tego dnia, czyli Wat Arun, stanowiącej ponad 80-metrową wieżę w stylu khmerskim. Na jej szczycie o zawrót głowy nie było ciężko, więc z zadowoleniem wróciliśmy na ziemię podziwiając jeszcze miasto z lotu ptaka.


- Odbyliśmy dłuższy rejs po rzece Chao Praya, na której organizowane są godzinne wycieczki z przewodnikiem, ale i całodniowy transport do określonych przystanków wzdłuż rzeki.
- Posililiśmy się w doku przy tzw. Chinatown (po tajsku: Yaowarat) zapełniając brzuchy owocami morzami pod różną postacią i popijając wytęskniony posiłek gaszącym pragnienie, zimnym Changiem (najpopularniejszym tajlandzkim piwem) oraz przeszliśmy się (dość spokojną jak na moje oczekiwania) chińską dzielnicą wieczorową porą. Kolorowe neony, rozświetlone budowle i chińska brama ewidentnie wyróżniały się w okolicy.


- Wracaliśmy 1,5 godziny taksówką do hostelu płacąc za kurs około 17 zł (170 bahtów); odradzam jeżdżenie po ulicach Bangkoku. Odnoszę wrażenie, że w tym mieście korki są zawsze. Najlepszą formą transportu jest metro i skyline.
- Miło spędzaliśmy czas w naszym bardzo nowocześnie urządzonym, przytulnym hostelu.

Kolejnego dnia ruszaliśmy na magiczną wyspę Koh Tao. Nie mogliśmy się doczekać.

Fot. Zwiedzanie Bangkoku, cz. 2

Comments

  • Karolina

    Też mi się wydaje, że w Bangkoku są wieczne korki. Pamiętam pierwszy dzień w Bangkoku te korki i nieprzyjemne zapachy... Też z rodziną najpierw pływaliśmy łódką po rzecze, a później wybraliśmy się do Chinatown.

    Karolina wtorek, 24 maj 2016 07:56
  • Asia

    Ja muszę przyznać, że zakochana byłam w Ameryce Południowej, ale Azja również przypadła mi do gustu:)

    Asia czwartek, 14 kwiecień 2016 14:21
  • kori

    Wielki budda imponujacy.ladnie w tej Azji,musze namowic meza zebysmy tam pojechali s)

    kori czwartek, 14 kwiecień 2016 12:26

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.