Blog

23 Wrz

WIETNAM. "KAŻDY ORZE JAK MOŻE".

Posted by

Wietnam, który nam udało się zobaczyć to bardzo silny kraj, który łatwo się nie poddaje. Mimo trudnej i nieodległej wojennej przeszłości, prze gospodarczo, technicznie i turystycznie do przodu. Zna swoją wartość i z rozmysłem wykorzystuje swe walory. Spotkaliśmy ludzi ciepłych, uśmiechniętych (nie będę ukrywać, że dziecko dodatkowo zmiękczało ich serce w relacjach z nami, białymi, Europejczykami), niejednokrotnie bardzo biednych, ale w walce o byt robili wszystko, by zarobić każdy grosz (a właściwie donga). Byli młodsi i dużo starsi, którzy imali się każdej pracy. Nie było mowy o lenistwie, o oczekiwanie cudu z nieba, tylko ciężka praca za niewielkie pieniądze.

Nasz Wietnam

Spotkaliśmy się z różnymi pomysłami na "biznes":
- czyszczenie i naprawa obuwia (nawet letnich klapek czy japonek);
- sprzedaż owoców, warzyw (często w formie gotowej do spożycia od razu na ulicy: obranej, nadzianej na patyk itd.);
- słodyczy, napojów z przenośnych lodówek;
- wypożyczalnia skuterów, tandemów, rozpadających się rowerów;
- taksówki-riksze, indywidualni motocykliści (chętni podrzucić za pieniądze wszędzie), wodne taksówki (w większości wychudzone lecz silne kobiety potrafiące "wywiosłować" spory odcinek mając na swej łódce tabun ciężkich mężczyzn);
- szycie na miarę (w niektórych miejscach były ciągi sklepów z materiałami, przeróżnymi guzikami, najbarwniejszymi nitkami itd.);
- meblarstwo, rzeźbiarstwo (ze wszystkiego), wyszywanki, materiałowe piękne wyroby;
- wypożyczalnia kółek ratunkowych do pływania nad morzem;
- przenośne, uliczne knajpki serwujące wszystko, choć na szybko;
- przejażdżka elektrycznym samochodem dla dziecka czy łowienie rybek na magnes z większego dmuchanego basenu;
- sprzedaż idealnych podróbek wielu luksusowych marek ubrań, torebek czy okularów;
- oraz mniej pochlebne (lecz stąd tytuł tego artykułu): narkotyki i seks (proponowane na ulicy, najczęściej Lisowi i zazwyczaj przez mężczyzn...)
- i wiele innych, których nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć, tyle tego było.

To wszystko świadczy o pomysłowości i chęci pracy. Bywali namolni w tym nieustającym zapytywaniu o to, czy chce się coś kupić. Ale wytrwałość wsparta wielokrotnie dobrą znajomością języka angielskiego (mieli świadomość lepszego zarobku na zagranicznym turyście) popłacała. Z drugiej strony potrafili uszanować prywatność obcokrajowca (w Chinach mieliśmy dość patrzenia na nas jak na małpy, jakby nie widzieli nie-chińczyków w swym życiu, namolnego obłapywania i zaczepiania Julka czy robienia mu zdjęć na siłę).

W praktyce:

Waluta: dong (VND) obecna wartość (2014 r.) 1PLN = 7000 dongów
Stolica: Hanoi
Język: wietnamski; duża znajomość angielskiego (w Nha Trang również rosyjskiego)
Transport: w porównaniu z dotychczasowym doświadczeniem podróżniczym po Azji, niestety kolej wietnamska wypadała najgorzej. Poza wysokimi cenami, wygląd wyższej klasy przedziału zbliżony był do tego trzeciej klasy w Chinach. Poza tym byliśmy dość zapobiegawczy, więc korzystaliśmy z oficjalnych korporacji  (polecanych w przewodniku bądź organizowanych przez hostel, w którym mieszkaliśmy), by uniknąć podróży w kiepskich warunkach, niekończących się godzinach podróży i z niewiadomą zakończenia. Jeśli korzystaliśmy z usług taksówkarskich, to również sprawdzone polecane korporacje (o te również warto zapytać w miejscu, w którym się śpi). Autobusy, według naszego doświadczenia, również w porządku i niedrogie, lecz z polecenia (często łączone przejazdy typu: prom-autobus-autobus itp.).
Bezpieczeństwo: Oczy szeroko otwarte należy mieć wszędzie. Słyszeliśmy o naciągaczach turystycznych (super ofertach za niską cenę a realia okazywały się nieciekawe, a by dotrzeć na miejsce trzeba było jeszcze dopłacić) - nam się to nie przytrafiło, ale polegaliśmy na polecanych agencjach, firmach itd. Trzeba uważać na torebkę z istotną zawartością - zerwanie jej przez motocyklistę na ruchliwych drogach jest łatwe, a złapanie drania nieosiągalne. Bezpieczeństwo należy zachować na drogach, jako że ruch jest tu po prostu azjatycki: bez reguł, kto pierwszy i szybszy, pieszy na końcu itd.
Zdrowie: Wybrzeże Wietnamu określone jako niemalaryczne, więc nawet ugryzienia nie przyprawiały o zawał serca. Łatwo jednak w tak gorących krajach nabawić się problemów zdrowotnych spowodowanych ciągłą zmianą temperatury (upałem na dworze i klimatyzacją w zamkniętych pomieszczeniach). Byliśmy w dwóch szpitalach w Wietnamie (bo jesteśmy w tym specami:) i na szczęście zakończyło się to dla nas pozytywnie, ale też widocznie nasze choroby nie były aż tak poważne. Ale kierowaliśmy się też rozwagą otrzymując, według nas, jakieś nietrafione silne leki.
Wydatki: jeden z tańszych krajów Azji. Przykładowo: pożywny wietnamski posiłek, obiad - 10-12 zł, piwo w barze - nawet 3 zł, muzeum - 3-5 zł, taksówka - rzadko kiedy płaciliśmy więcej niż 10 zł za kurs (nawet bardzo daleki), autobus sypialny na trasie Nha Trang-Sajgon (11 godzin jazdy) kosztował nas po 10 USD na głowę.

Spostrzeżenia, czyli...

co na typowej wietnamskiej ulicy zobaczyć można (zaczerpnięte z artykułu o Hanoi):
- wszędobylskie motorowery, skutery, motory, rowery i inne dwukółkowce;
- typowy płaszcz przeciwdeszczowy (używany oczywiście przy oberwaniu chmury), który zakrywał człowieka wraz z częścią "motorbike'u";
- parasolki - służące w Wietnamie (ale i większości południowych krajów Azji) za ochronę przed słońcem jak i deszczem, ale to jest oczywiste;
- typowe stożkowe nakrycie głowy Wietnamczyka (bodajże z bambusa), nie tylko dla rolników na polach ryżowych;
- uliczne markety, nawet w formie roweru upchanego warzywami czy owocami; kobiety noszące na plecach patyk do którego przywiązane były na sznurkach jakby tacki wagowe a w koszykach (tackach) leżał  produkty do sprzedaży, głównie owoce;
- małe, dziecięce plastikowe stołeczki, na których siada się przed wietnamskimi barami;
- strojne, czerwone riksze;
- starsze kobiety chodzące po ulicach w piżamach;
- dużo osób chodzących w maskach na twarze (nie do końca potrafiliśmy pojąć ich cel: zatrucie powietrza, przenoszenie chorób czy fanaberia?);
- na ulicach pija się azjatyckie piwo, zazwyczaj z danego regionu;
- popularna jest zupa z różnymi dodatkami (tzw. pho), ale to w całym Wietnamie.

KIEDY JECHAĆ? Klimat obecnie tak się zmienia, że ciężko doradzić dobry termin. Aczkolwiek zaskoczeniem dla mnie była super pogoda w typowe europejskie wakacje (czyli lipiec-wrzesień), która określana była dobrym okresem na plażowanie. O dziwo Wietnamczycy nie określali tego czasu za top sezon, co dla nas było idealne: mało turystów, niższe ceny, łatwiejszy bezproblemowy dostęp do wszystkiego bez zbytecznej wcześniejszej rezerwacji.

KULINARNIE. Kuchnia wietnamska była dla nas idealna. To tutaj nasz syn przełamał się ze swoimi kulinarnymi blokadami i zajadał się większością dań, które mu zamawialiśmy. Można zjeść dużo, po dobrych niewysokich cenach (chyba że wybiera się knajpę polecaną przez "Lonely Planet", więc ma się gwarancję wyższych cen za reklamę:). Podobnie jak w innych krajach azjatyckich, bardzo popularne jest jedzenie uliczne i poza tzw. night markets (ulicznymi marketami tętniącymi życiem od późniejszych godzin popołudniowych) można natknąć się tu na pojedyncze indywidualne stoiska ze wszystkim (drobne ciepłe fast-foody, śniadania, napoje, owoce).  

Z alkoholi bardzo popularne jest piwo (Bia): Saigon, Hanoi, czy Tiger. Ja standardowo piłam czerwone wino, z etykietą "Vang Dalat". Jego cena dochodząca (w dół) do 10 zł.  

MUZYKA. Wietnamczycy podśpiewują pod nosem, mają mnóstwo muzycznych programów i uwielbiają życie nocne. Dyskoteki dudniły światową muzyką, mimo że dość szybko cichły a wcześnie zaczynały. No ale w tym czasie już o 18 robiło się ciemno.        

CENY. Zdecydowanie najtańszy kraj od początku naszej podróży po Azji. Decydowaliśmy się na wyższy standard pokoi, ale szczerze i również z komfortem można było znaleźć naprawdę tani nocleg, w zależności od preferencji i formy podróży. Jedzenie (nawet w knajpie), ubrania (poza tymi z najwyższej półki znanych światowych projektantów), wycieczki oraz transport były tanie lub w granicach rozsądku i często negocjowalne.

ZAKWATEROWANIE. Przedział cenowy szeroki, ale za cenę np. 80 zł można mieć ładny duży pokój ze wszystkimi udogodnieniami a do tego śniadanie w cenie.  My z dzieckiem decydowaliśmy się na rezerwowanie noclegów poprzez stronę booking.com. Zdarzyło się jednak, że czasami na miejscu można było wynegocjować niższą cenę, jeśli pokój nie był wcześniej rezerwowany. Wynajmujący jednak bardzo liczyli się z gośćmi i obawiali złych opinii wystawianych na portalu, więc widać to ma znaczenie.

ELEKTRYCZNOŚĆ. W podróży nie jest potrzebna żadna przejściówka do kontaktu. Z reguły wszędzie znajdują się uniwersalne wtyczki pasujące do tych europejskich jak i azjatyckich.

KARTA PŁATNICZA. W coraz większej ilości miejsc europejskie karty płatnicze były honorowane. Jednak bankomaty były dostępne dosłownie wszędzie, więc wypłata gotówki nie stanowiła problemu.

Wietnam jest nadal tanim miejscem na spędzenie wakacji, egzotycznym, z ciekawą historią, pięknymi plażami, głośnymi miastami pełnymi skuterów i wieloma możliwościami eksploracji. Do tego wspaniała kuchnia, ciepli i otwarci tubylcy mówiący po angielsku, więc czego chcieć więcej?:)

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.