Blog

22 Wrz

SAJGON I O WOJNIE W WIETNAMIE

Posted by

Co można robić w Sajgonie gdy dysponuje się paroma dniami? Wiele: rejs po tętniącym życiem Mekongu, wyprawa do pobliskiego Cu Chi (gdzie zwiedzającym udostępniono tunele z czasów wojny wietnamskiej, w których ukrywali się wietnamscy żołnierze, żyli, przemieszczali się nimi do innych strategicznych miejsc), poznanie życia nocnego tego najbardziej rozwiniętego miasta Wietnamu czy odwiedzenie paru istotnych budowli Sajgonu a przede wszystkim Muzeum Wojny (tzw. War Remnants Museum).

Muzeum Wojny

A co można zrobić, gdy tak jak my ma się na Ho Chi Minh City tylko jeden dzień? Obejść się ze smakiem na inne atrakcje i wybrać zwiedzanie miasta i liznąć choć trochę historii o wojnie w Wietnamie. Jako dziecko pamiętam, gdy w latach 90-tych w polskiej telewizji zasypywano nas filmami z wojny wietnamskiej z Amerykanami (oczywiście tymi z hollywoodzkich wytwórni). Jak przez mgłę pamiętam to okrucieństwo, krzyk niewinnych osób, więźniów branych do niewoli, płacz dzieci i wszystko to, co wojna za sobą niesie. Wynalazłam nawet dwa filmy wojenne upamiętniające ten okres, a potem pół nocy studiowałam fakty 10-letniej nieustającej walki tego narodu. Może dlatego to muzeum zrobiło na mnie takie wrażenie (ale na Lisie również). Zdecydowanie nie było to miejsce dla dziecka, ale pomysłodawca miejsca stworzył również dziecięcy kącik w odosobnieniu od wielu tematycznie drastycznych sal.

Od wejścia do muzeum można było ujrzeć potężne maszyny wojenne (głównie sił amerykańskich) i aż ciarki przechodził po ciele, gdy człowiek zdawał sobie sprawę z tego, ile z ich broni wystrzelono pocisków, ile rannych i martwych przewieziono tymi helikopterami i że to wszystko miało miejsce jeszcze nie tak dawno. Po tej części oprowadzał strażnik oferujący zakup literatury wojennej i był bez rąk (prawdopodobnie weteran wojny). Każdy krok po tym miejscu jakoś dobitnie uzmysławiał mi tragedię, jaka tu się wydarzyła.

Na dworzu stworzono również cele, w jakich Vietkong przetrzymywał więźniów wietnamskich południa kraju. Warunki, w jakich byli przetrzymywani, opisy i zdjęcia jakby dodatkowo wciskały w widza szpile przejęcia i niedowierzania. Potem we wnętrzach budynku, na dwóch poziomach stworzono galerie przedstawiające trzy wojny indochińskie (każda z udziałem Wietnamu). Ściany obwieszone były różnego formatu zdjęciami z samej wojny, artykułami rozsławionych potem reporterów z całego świata, bronią użytą w czasie wojny, statystykami i co najgorsze - fotografiami dzieci poranionych w czasie wojny (bez kończyn, poparzonych, ze zdeformowanymi ciałami) czy po tzw. pomarańczowym czynniku (orange agent) - preparatu fitotoksycznego stosowanego przez Amerykanów. Te ostatnie rodziły się z ogromnymi wadami fizycznymi i psychicznymi ze względu na wpływ tej trującej i niebezpiecznej dla życia substancji na ich rodziców. Nie sposób było przejść koło tego obojętnie a oczy dość łatwo zachodziły łzami.

Dystrykt 1

Rozemocjonowani wracaliśmy do naszego, jak się potem okazało, najbardziej bogatego towarzysko Dystryktu 1 na piechotę. Sajgon nas oczarował, ilość skuterów nie przeraziła  (wydaje mi się, że w Hanoi było ich więcej) i żałowaliśmy, że nie możemy zostać w Wietnamie dłużej. Niekończąca się podróż sypialnym autobusem z Nha Trang do Sajgonu zakończyła się po 12 godzinach, zamiast obiecywanych ośmiu, więc i czas się skracał niemiłosiernie i termin ważności wizy również.

Wypiliśmy świetną mocną kawę (coś na styl turecki) podawaną z herbatą jaśminową. Do tego poznaliśmy pierwszych Polaków przy tej kawie - około 60-letnie bardzo sympatyczne małżeństwo podróżujące z plecakiem (więc na backpackera nigdy nie jest za późno:). A wieczorem odwiedziliśmy nocną ulicę "rozpusty" (jedzeniowej, ciuchowej, alkoholowej i nie tylko..). Robiliśmy to osobno, gdy Julek już powoli zasypiał. Zastanawiałam się, dlaczego mi proponowano wzdłuż tej ulicy głównie masaże w ekskluzywnych salonach masaży, a Krzyśkowi narkotyki i towarzystwo nieprzyzwoicie wyuzdanych młodych wietnamskich siks:). Żadne z nas nie skorzystało. Za to na koniec zakupiliśmy sobie po pamiątkowym, tanim T-shircie z Wietnamu.

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.