Blog

10 Wrz

HANOI, CZYLI SKUTERY WSZĘDZIE

Posted by

Parę dni temu, siedząc na balkonie klimatycznej knajpki starej dzielnicy Hanoi, natknęłam się na ciekawy artykuł o tym mieście. Podsumowywał to, co powinno się w nim zobaczyć, mimowolnie dostrzec typowe ludzkie zachowania, codzienne rytuały, zachęcał do chłonięcia zapachów, smaków i kolorów tej nietypowej stolicy. Gdy na pierwszej stronie ujrzałam wszechobecną motorynkę, uśmiałam się do siebie. Faktycznie, nie da się ich nie zauważyć.

Transport door-to-door

Z Cat Ba zorganizowaliśmy sobie, za pośrednictwem tutejszych agencji turystycznych (zresztą polecanych, by o nic się nie martwić i nie być naciągniętym na jakąś niekończącą się podróż w kiepskich warunkach) przejazd do Hanoi. Autobus przemierzając przez całą wyspę dotarł do portu, skąd wodolot miał nas dostarczyć w ekspresowym tempie do Haiphong. Tam czekał kolejny autobus, który przez to jedno z większych miast Wietnamu, podrzucał na stację autobusową, a tu z pędem i równie niespodziewanie przerzucano nas do ostatniego już autobusu. Sprawnie, bez zbędnego oczekiwania, po czasie spędzonym na wlepianiu się w szybę autobusu (zresztą przyjemnym obserwowaniu życia i krajobrazów północy kraju), dotarliśmy o zmroku do Hanoi. Wyczytaliśmy z przewodnika oraz uprzedził nas o tym przyszły hostel, by uważać na taksówkarzy naciągaczy, którzy również wielokrotnie z niewiadomych powodów nie trafiają pod podany adres. Wybierają sobie hotel, z którym prawdopodobnie mają jakąś szemraną umowę na ściąganie gości wbrew ich woli. Znaliśmy już oficjalne firmy taksówkarskie, więc z wytężonym w ciemnościach wzrokiem wypatrywaliśmy zielonej Mailin. Ledwo przekroczyliśmy próg autobusu, a niczym hieny dopadli nas taksówkarze białej korporacji mając widoczne zezwolenie na parkowanie na terenie dworca. Nie dopuszczali innych samochodów nawet pod bramę wjazdową czy nawet parę metrów od niej. Byliśmy tak sfiksowani na przejście parę ulic z całym bagażem w tej ciemności poza dworzec, że otaczające paropasmówki zatłoczonych ulic głośnymi i szybkimi skuterami wybiły nas z tropu. Byliśmy wściekli i bezczynni. Chcąc nie chcąc, targając dodatkowo roztrzęsionego całym tym ulicznym zgiełkiem Julka, wzięliśmy pierwszą lepszą taksówkę, która miała prawo koło nas stanąć. Kierowca krążył, bo okazało się, posiadaliśmy zły adres. Tuż za rogiem znajdywał się Hanoi City Hostel. Ale jak tu nie przegapić litery jak ulice nazywały się: Hang Ba, Hang Da, Hang Bac, Hang Dan itd.

W samym centrum stolicy

Nasze lokum mieściło się w samym centrum Old Quarter - najbardziej klimatycznej, pachnącej historią i tętniącej życiem dzielnicy Hanoi. Wąskie uliczki utkane straganami ze wszystkim, przeplatając się z ekskluzywnymi sklepikami, kafejkami oraz chodnikami zapełnionymi gotowymi do kupna czy pożyczenia motorowerów, bynajmniej nie przywodziły na myśl stolicy jakiegoś kraju. I mimo sporej traumy naszego dziecka związanej z przejściem przez gąszcz pędzących motorów chociażby na drugą stronę ulicy, nie odebrało uroku Hanoi. Tyle razy zachodziłam w głowę, jak w tym bałaganie oni funkcjonują, jak bezkolizyjnie przemierzają kolejne ulice nie wpadając na siebie raz po raz. Trąbią i to sporo. Po to by uprzedzić osobę czy pojazd przed sobą, by a nuż nie zakręciło się w głowie i niespodziewanie nie zmieniło swego toru poruszania się. Dorosły po chwili konsternacji radził sobie z tą plątaniną i misz-maszem pojazdów. Aczkolwiek szybko można było rozpoznać nowicjusza w tej dziedzinie, takiego co to pewnie dopiero wylądował w Azji:).

Niestety w Hanoi również zmuszeni byliśmy zostać na dłużej, nie tak jak planowaliśmy, podczas gdy dni do końca wizy biegły nieubłaganie. Tym razem rozchorował się Julek. Tego nam brakowało. Już nawet przez łzy żartowalismy, że powinniśmy nazwę bloga zamienić na "chore lisy" albo "w poszukiwaniu lekarza". Samo miasto oferowało przede wszystkim eksplorację uliczek Old Quarter, gubienie się w labiryncie podobnych nazw i obserwowanie życia mieszkańców stolicy. W okolicy znajdywały się dwa jeziora - najpopularniejsze choć małe Hoan Kiem Lake oraz dalsze West Lake, wokół którego biegła długa alejka i doszukać się tu można było jakichś pordzewiałych, niedziałąjących (przynajmniej we wrześniu) dziecięcych karuzel. Chociaż tutaj mogliśmy skosztować sok z kokosa (a właściwie mleczko), z trzciny i złapać oddech od klaksonów skuterów. To mniejsze jezioro zdecydowanie bardziej tętniło życiem, otoczone starym budownictwem poprzeplatanym luksusowymi butikami i eleganckimi budynkami banków. Jedynym elementem dziecięcym w okolicy był tzw. Water Puppets, czyli przedstawienie z udziałem drewnianych kukiełek.

Zabytki Hanoi

Na zachód od Old Quarter znajdywał się niewielki Park Lenina oraz kompleks Ho Chi Minh złożony z Pałacu Prezydenckiego, Mauzoleum Ho Chi Minh'a, Muzeum oraz One Pillar Pagoda (czyli niewielka świątynia z posągami złotego Buddy). Od września Mauzoleum (do którego ściągały tłumy Wietnamczyków) było akurat zamknięte, więc można było jedynie pocieszyć się widokiem potężnego budynku z zewnątrz i pilnujących go umundurowanych na biało strażników. Pozostawało zatem do zwiedzenia muzeum będące upamiętnieniem życia Ho Chi Minh, chwały komunistycznej idei (typowe czerwone plakaty, robotnicze posągi i hasła propagandowe), ale i przejawów wietnamskiej sztuki przeplatającej się z bogatą historią kraju (czasy wojny).

Zdecydowanie ciekawym i uspokajającym miejscem jest Świątynia Literatury (Temple of Literature), która już od wejścia zachęca do poznania piękną, poszarzałą i bogato rzeźbioną bramą z kamienia. W parku znajduje się parę wodnych oczek, część gęsto zarośnięta (wydawało mi się) lilią wodną, jaskrawo- zielonych drzewek bonzai a przez całość prowadzą alejki wśród wzorzasto-ostrzyżonych krzaków. Poza postaciami Buddy w ostatnim budynku Świątyni, boki kompleksu stanowią sklepiki z pamiątkami.

Na koniec pobytu w Hanoi wybrałam się z Julem do Wietnamskiego Muzeum Etnologicznego. Było to pierwsze spotkanie z muzeum mojego 4-latka i może nie było najlepszym dla niego wyborem, ale ucieszył się samym faktem zobaczenia czegoś po raz pierwszy, że aż miło. Ewidentnie wynudził się tym pobytem w Hanoi, więc nawet "dorosłe" wystawy stanowiły dla niego nie lada atrakcję:). Poza częścią w budynku, która przedstawiała życie mieszkańców Wietnamu, których do grup etnicznych jest bardzo wiele, kompleks otaczał duży park z budynkami mieszkalnymi charakterystycznymi dla danego regionu i grupy etnicznej. Ta część była dla Julka najciekawsza. Głównie gdy po nietypowych schodach musiał wspinać się ze mną na duże wysokości do owych domostw i zdejmować przed progiem buty. Chodzenie boso bardzo mu odpowiadało. Ale tak w ogóle polecam to muzeum dorosłemu, tym bardziej jeśli nie ma się czasu na dogłębniejsze poznanie Wietnamu. Mnóstwo fotografii, eksponatów broni, narzędzi pracy, rzemiosła, tradycyjnych ubiorów, a nawet filmy.

Symbole Hanoi

To, na co czasopismo zwracało uwagę również to:

- typowy płaszcz przeciwdeszczowy (używany oczywiście przy oberwaniu chmury), który zakrywał człowieka wraz z częścią "motorbike'u";

- parasolki - służące w Wietnamie (ale i większości południowych krajów Azji) za ochronę przed słońcem jak i deszczem, ale to jest oczywiste;

- typowe stożkowe nakrycie głowy Wietnamczyka (bodajże z bambusa), nie tylko dla rolników na polach ryżowych;

- uliczne markety, nawet w formie roweru upchanego warzywami czy owocami; kobiety noszące na plecach patyk do którego przywiązane były na sznurkach jakby tacki wagowe a w koszykach (tackach) leżał produkty do sprzedaży, głównie owoce;

- małe, dziecięce plastikowe stołeczki, na których siada się przed wietnamskimi barami;

- strojne, czerwone riksze;

- na ulicach pija się typowe delikatne piwo Hanoi;

- popularna jest zupa z różnymi dodatkami (tzw. pho), ale to w całym Wietnamie.

Zauważyliśmy dość ciekawe tematyczne rozłożenie sklepików na danych ulicach. Były ciągi z: lekami, zabawkami, okularami, przyprawami, czy np. produktami dla krawców. Wydawało się, że w Hanoi nie ma rzeczy, której nie da się kupić. Zatem żegnaj Hanoi. Jedziemy pociągiem na południe!

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.