Blog

14 Sie

FILMOWY SZANGHAJ

Posted by

Szanghaj jest nowoczesnym miastem Chin, o którym słyszał nawet ten, kto w Chinach nie był. Niejedna scena filmowa z udziałem chińskich sztuk walki prawdopodobnie odbyła się w tej zadziwiającej, słynącej z wysokich wieżowców, niezasypiającej metropolii. Jednak dla nas stała się szybkim miejscem przelotowym w kierunku Hong Kongu, gdzie musieliśmy przekroczyć granicę z Chinami ze względu na nieubłagalnie zbliżający się kres naszej pierwszej wizy chińskiej.

Zobaczyć the Bund

Podróż po Chinach okazała się dla nas nowym doświadczeniem, nauką, że nie wszystko można przewidzieć, a wiele może zadziwić, mimo skrupulatne przeczytanej literatury nt. tego kraju. Wiedzieliśmy, że z wyprzedzeniem zakupione bilety gwarantowały przemieszczanie się na mapie, a przeoczenie choćby jednego dnia zmuszało nas do pozostawania w jednym miejscu na dłużej. To też spowodowało, że na Szanghaj nie  mieliśmy zbyt wiele czasu, dodatkowo skrócił się on obowiązkową wizytą w szpitalu w celu zdjęcia szwów Julkowi oraz jednym niemiłosiernie ulewnym dniem (podczas którego nie wchodziło w grę wystawienie poza budynek chociaż stopy, by nie przemoczyć się do suchej nitki).

Oczekiwaliśmy w międzynarodowym hostelu (gdzie serwowano kuchnię zachodnią pod Julka, pralnia samoobsługowa i sympatyczny duży pokój dla nas) na kontakt ze strony ubezpieczyciela odnośnie umówionej wizyty. Wszystkie plany poszły na bok, a potem w ciągu dwóch godzin od wyznaczonego spotkania próbowaliśmy dostać się na drugą stronę ogromnego miasta. Na szczęście poszło sprawnie, nowoczesna amerykańska klinika podniosła na duchu (i potwierdziła fakt sprawnego działania firmy ubezpieczeniowej, którą wybraliśmy w Polsce), sympatyczny lekarz w miarę możliwości najdelikatniej jak potrafił obsłużył nieświadomego sytuacji Julka i po zaproponowanej pysznej kawie z ekspresu przez recepcję (bo w Chinach nie piją kawy, a jak nawet zdarza się możliwość kupienia takiej pysznej ekspresowej, kosztuje krocie), ruszyliśmy do najsławniejszego punktu Szanghaju - The Bund. Jest to najważniejszy punkt programu w tym miejscu, więc gdy dotarliśmy naziemną linią metra do odpowiedniej stacji, razem z tłumem uderzyliśmy na nadrzeczną promenadę z widokiem na centrum finansowe Szanghaju. Sięgające chmur, kolorowe wieżowce jakby się prześcigały w swej urodzie i ilości pięter, by tylko przyciągnąć oko widza. Lepka bryza znad rzeki koiła zmęczenie po szalonym dniu, człowiek uspokajał się widząc potężne statki (nawet kontenerowce) przepływające tuż przed oczami. Ta część finansowa znajdywała się w dzielnicy nazwanej Pudong. Wzdłuż promenady po drugiej stronie ulicy ciągnęła się linia masywnych budynków banków i hoteli. Przewodnik rozpisywał się o każdej budowli po kolei, a my nieustająco pstrykaliśmy zdjęcia. Do metra wracaliśmy ekskluzywną Nanjing Road, wzdłuż której usłane były sklepy najbogatszych marek odzieżowych świata.

Zabrakło nam czasu na odwiedziny w części francuskiej miasta (która podobno poprzeplatana jest paryskimi ulicami), starymi alejkami na Tianzifang, czy odpoczynek w uroczych ogrodach Yuyuan. Pocieszamy się jednak, że dość sporo już w tych Chinach widzieliśmy i wiele "starych miast" wygląda dość podobnie dla laika. Jedynie umiejscowione pod Szanghajem wodne miasto (chińska Wenecja) - Zgujiajiao bardzo intrygowało. Niestety ulewa zniwelowała plany. A mając doświadczenie z podobną w Mian Shan wiedzieliśmy, że szkoda by było naszego czasu i pieniędzy. Pocieszyliśmy się naprawdę rewelacyjnym sushi, które na świeżo na oczach Krzyśka przygotował Chińczyk w pobliskiej restauracji.

Następnego dnia czekała nas 12-godzinna podróż pociągiem do Shenzhen pod Hong Kongiem. Mieliśmy na siedząco spędzić całą podróż. Tylko takie bilety udało nam się kupić. Bezpośredni kurs do Hong Kongu został dawno wyprzedany. Ale z drugiej strony, weryfikując ceny w HK, cieszyliśmy się, że tak wyszło. Za tą granicą ceny niebagatelnie pięły się w górę i to było za wiele, jak na nasz backpackersko-rodzinny budżet.

comment

  • jaskol malgorzata

    Bellissima citta wszystko inne niz w europie Mama.Julcio wspanialy AMORE MIO!!!!! Bacione grande!!!!

    jaskol malgorzata poniedziałek, 18 sierpień 2014 08:47

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.