Blog

12 Sie

O LISIE KTÓRY JEŹDZIŁ KOLEJĄ...

Posted by

A właściwie o trzech lisach. Minęły już prawie 2 miesiące naszej podróży i muszę przyznać, że większość czasu w drodze spędziliśmy właśnie w kolei. O ile tą transsyberyjską wiodącą wzdłuż Rosji opisałam, wydaje mi się, całkiem dokładnie a i w Mongolii mieliśmy okazję jechać standardem międzynarodowym i lokalnym (które, tak dla przypomnienia, poza ceną nie różniły się zbytnio jakością od siebie), tak po stronie chińskiej nie ma dla niej konkurencji.

Kolej z wyższej półki

O kolei w Chinach można by pisać wiele, a i w przewodnikach poświęcone są niej odrębne rozdziały. Spowodowane to jest:
- problemem zwykłego turysty w zakupie biletu (nie znając chińskiego)
- pojęciu znaczenia miejsc siedzących (soft lub hard seat, 1 czy 2 klasa a nawet VIP, oraz soft sleeper oraz hard sleeper)
- numeracją pociągów (klasy: Z, T i K - które są najwolniejsze osiągając prędkość proporcjonalnie od 160-120 km/h czy najszybsze C, G, D - 350-250 km/h)

Pociągi stanowią w Chinach najbezpieczniejszą formę podróżowania a z każdy rokiem powstają nowsze stacje, dobudowywane są kolejne nitki frakcji kolejowej, niejednokrotnie stanowiąc same w sobie dzieła sztuki techniki i budownictwa. Bezkolizyjność zapewniają odrębne mosty, po których biegną tory w jednym kierunku, zorganizowane na najwyższym poziomie bezpieczeństwo pasażerów bardzo dokładnie sprawdzanych i wprowadzanych na perony tylko w określonym czasie przyjazdu  oczekiwanego pociągu. To powoduje, że nie może zdarzyć sie sytuacja, w której na peronie kręcą się pasażerowie podczas wjazdu szybkiego pociągu (ledwo zwalniającego w mieście a niemającego przystanku w danym miejscu). Pociągi odchodzą jak w szwajcarskim zegarku, na stacji przed odjazdem pociągu zalecane jest być najpóźniej 40-50 minut wcześniej.

Pierwsza podróż była dla nas bardzo ekscytującym ale i nerwowym momentem. Nie wiedzieliśmy, czego można się spodziewać i oczywiście, jak dogadamy się z Chińczykami, jak zrozumiemy zapisy na tablicach odjazdów pociągów i jak mamy poruszać się po tak wielkim i skomplikowanym dworcu. Pierwsze bilety zakupił nam hostel dając wszelkie instrukcje obsługi oraz zapisując znaczkami chińskimi zwroty do obsługujących nas osób (taksówkarza, pracownika dworca kolejowego itd.). Gdy zostaliśmy zmuszeni do samodzielnego zorganizowania sobie biletów bez pomocy, zlokalizowaliśmy angielską stronę on-line do zakupu biletów. I tak www.travelchinaguide.com stała się od tej pory naszym najlepszym kompanem i organizatorem podróży  po Chinach. Wybieraliśmy z zestawu pociągów ten, który nas interesował (patrząc na cenę, czas przejazdu i jego komfort), kupowaliśmy przy użyciu karty kredytowej a najpóźniej dnia kolejnego otrzymywaliśmy numer rezerwacyjny, na podstawie którego w każdym okienku kasowym stacji kolejowej w całych Chinach, mogliśmy odebrać ich wersję papierową. Robiliśmy to we wcześniejszych dniach, by nie narażać się na spóźnienie na odjazd pociągu, gdybyśmy chcieli to zrobić w dniu podróży. Zamawiane on-line bilety nie dawały gwarancji miejsc obok siebie.

Wybór biletu i pociągu

Odkąd zaczęliśmy podróżować po Chinach, poznaliśmy chyba już każdy rodzaj pociągu oraz standard każdego z oferowanych miejsc. W przypadku miejsc siedzących nie odnotowaliśmy jakichś większych różnic w standardzie. Wszystkie właściwie były eleganckie i wygodne. Różnica diametralna występowała w przypadku wagonów sypialnych. Soft sleeper są naprawdę ładne i schludne, czyste, przedziały są zamknięte a toalety bardzo zadbane. Łóżka są szerokie, tak więc nawet spanie z dzieckiem na jednym obok siebie nie było dyskomfortowe. Inaczej w przypadku hard sleeper, które stanowił pewnego rodzaju plackarty, czyli otwarte przedziały a w każdym z nich po 6 (!) łóżek, czyli 3 łóżka piętrowe w dwóch rzędach. Chińczycy palą jak smoki, więc domyślam się, że nie mieliby oporów, by to tu robić. Na szczęście jechaliśmy tą wersją za dnia i tylko 1,5 godziny, więc nie mieliśmy szansy na przespanie się. Nie skorzystamy jeśli nie będziemy zmuszeni:). Toalety.. no cóż.. niczym publiczne czyli tragedia!

Przyjemnie było jechać najszybszym pociągiem, gdzie podczas jazdy odnosiło się wrażenie, że jest się w kabinie samolotu a ten powoli zbliża się do lądowania. Najprzyjemniej było sobie wyobrazić sytuację, że mając takie maszyny w Polsce, z Warszawy dojechalibyśmy w ulubione Bieszczady w niecałe 2 godziny (samochodem  obecnie najlepszy czas w nocy to 6 godzin).

Dzieci, jeśli nie osiągnęły 120 cm wzrostu jadą za darmo, ale na siedzeniach rodziców. Te w przedziale 120-150 cm wzrostu mają bodajże 50% zniżkę, a jeśli rodzic takiego dziecka jak nasze (darmowe:) chce jednak wykupić siedzenie, również płaci połowę.

To co trzeba wziąć pod uwagę, głównie w okresie wakacyjnym, to zakup biletów z parodniowym wyprzedzeniem (co najmniej), jeśli chcemy te bilety zakupić i zagwarantować sobie dobre miejscówki.

My przyzwyczajeni dodatkowo do niekończącej się torby prowiantu, woziliśmy ją ze sobą zawsze. Ale w pociągu również można zakupić jakieś przekąski a nawet zjeść obiad w pociągowej restauracji. Oczywiście tu również trzeba uwzględnić wyższe ceny. To co nas zaskoczyło, to zajadanie się przez Chińczyków zupkami chińskimi. Na każdym kroku mogą kupić sobie dobre, tanie i zdrowe jedzenie a faszerują się tym świństwem. Nie ma sklepu, w którym nie można by tego kupić, co oznacza, że cieszy się naprawdę ogromnym powodzeniem.

Tak więc Lisy w drodze pokonały ją głównie koleją. A ta w Chinach, póki co, oceniana jest przez nas na najwyższym poziomie. Jednak trzeba się liczyć z wysokimi kosztami. Chiny są duże, odległości ogromne, a im szybciej i w wyższym standardzie, tym cena wyższa. Samotny backpacker, albo chociażby para mogłaby zaryzykować niższy komfort, niewyspanie, smród papierosów i jakiekolwiek niedogodności. Dziecku nie chcieliśmy zgotować złych wspomnień z wakacji.

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.