Blog

11 Lut

WIZY DO KRAJÓW AZJATYCKICH

Posted by

Przyznam, że ten temat był dla mnie przez dłuższy czas bardzo drażniący. Ze względu na ograniczenia czasowe związane z wyjazdem, trzeba było zrobić wszystko, by wyjechać jak najprędzej. A tu się okazuje, że każdy kraj, który planowaliśmy odwiedzić wymaga od nas posiadania wiz.

Nie dość, że jeszcze przed wyjazdem koszty urosły do granic utraty tchu, niektóre kraje nakazywały określenia konkretnych dat pobytu na ich terenie i tylko na te dni wiza była wydawana. Dla osoby lubiącej podróżować spontanicznie, właśnie bez sprecyzowanego planu, taki przymus powodował dyskomfort.

Obecnie posiadamy w kieszeni obowiązkowe wizy:

ROSJA

Z tą miałam największy problem emocjonalny. Nie dość, że podróż wypadła nam w dość konfliktowym politycznie okresie dla tego kraju, płaciliśmy za wszystko z góry niebagatelne kwoty, z obowiązkiem wskazania dokładnych dat pobytu, miejsc noclegów i ze świadomością obowiązkowego rejestrowania naszych  pup na jej terenie do 3 dni pobytu. Okres przed złożeniem poświęcony był wczytywaniu się we wskazówki wypełniania wiz ze strony ambasady, wyborze firmy pośredniczącej w uzyskaniu wiz, zdobywaniu voucherów turystycznych oraz wybraniu firmy ubezpieczeniowej na rok podróży już teraz. Na każdą wizę musieliśmy czekać około tygodnia, więc czas skracał się niemiłosiernie. Na spotkanie w ambasadzie czy w firmie pośredniczącej w uzyskaniu wizy należy się umówić z wyprzedzeniem. Wszystko oczywiście dodatkowo płatne. W międzyczasie zakupywaliśmy bilety na kolej transsyberyjską, pociąg do Moskwy, rezerwowaliśmy noclegi na trasie. Jechaliśmy przecież w najbardziej obleganym okresie dla tej atrakcji.

BIAŁORUŚ

Mimo, że przez ten kraj przejeżdżać mieliśmy jedynie pociągiem relacji Warszawa – Moskwa, musieliśmy zdobyć odpłatną wizę tranzytową ważną 48 godzin. Ambasada białoruska właściwie wskazuje: ubezpieczyciela (którego akceptuje, byśmy to my się ubezpieczyli a najchętniej wskazuje na firmę ulokowaną tuż obok swego budynku), bank (w którym musimy uiścić opłatę za wizę w gotówce w przeliczeniu na EUR tego samego dnia i również znajdującej się niedaleko ambasady), każe czekać przed zamkniętą bramą (czy deszcz czy śnieg) na wezwanie do środka i złożenie dokumentów. Na odbiór ma się tylko godzinę.

MONGOLIA

Wydawała się nieproblematyczna, ale przeżyłam chwilę grozy, gdy się okazało, że wpisałam datę wjazdu z dwudniowym opóźnieniem od opuszczenia Rosji. A tu już nie byłoby nam do śmiechu. Na szczęście okazało się, że otrzymaliśmy wizę 30-dniową z opcją najpóźniejszego wjazdu do września, więc konkretne daty w tym przypadku nie miały znaczenia. Na odbiór czekałam godzinę, w stresie, zaparkowawszy w niedozwolonym (choć niekolidującym przejazd innym) miejscu, bo w okolicy z miejscem parkingowym jest jak z wygraną w Totka.

CHINY

Z tymi było najmniej problemu. Choć porównując do innych krajów, w ambasadach których staraliśmy się o wizy, tu najdłużej oczekiwało się w kolejce, by złożyć wniosek. Jak widać, Polacy tłumnie wybierają się do tego kraju, gdzie nawet chęci nauczenia się podstaw języka odpadają na przedbiegach. Otrzymaliśmy wizę dwukrotnego wjazdu a każdy po miesiąc, do wykorzystania w ciągu najbliższego pół roku. Jest to istotny wybór, gdyż odwiedziny np. w Hongkongu automatycznie oznaczają nasz wyjazd z Chin.

comment

  • Jaskol Malgorzata

    Jak czytam o tych wizach szybko przypomnialy mi sie czasy moich wyjazdow na zachod w czasach komunizmu

    Jaskol Malgorzata sobota, 02 sierpień 2014 21:35

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.