Asia

Asia

Pierwsze zdanie o mnie: nosi mnie i nie potrafię długo usiedzieć w miejscu. Kocham coś robić i nie może mnie to nużyć, bo kombinuję zaraz jak to zmienić.

Wolę żyć niż mieć, więc od lat mieszkam z mężem w starym bloku na warszawskiej Woli i wcale się tego nie wstydzę. Staram się spełniać marzenia, cieszyć się życiem, nie zamartwiać na siłę. Denerwują mnie wiecznie niezadowolone osoby, więc staram się ich unikać bądź wyłączam zmysł słuchu.

Nigdy nie przypinałam sobie żadnych profesji, więc: nie jestem świetnym fotografem a dziewczyną z aparatem w podróży, nie nazwę siebie podróżnikiem, chociaż półroczna podróż z plecakiem po Ameryce Południowej w 2009 spowodowała, że marzę tylko o takiej formie podróżowania i właśnie zrealizowałam z mężem kolejny życiowy tułaczkowy plan (tym razem parę miesięcy po Azji z dzieckiem), nie jestem malarzem (choć w ostatnich miesiącach ciąży okazało się, że umiem malować, podoba się to mnie i moim bliskim), nie jestem pisarzem (chociaż uwielbiam pisać i podobno fajnie się to czyta).

Uważam, że każdy sam może ułożyć sobie swój scenariusz życia i powinien go akceptować, ma prawo zmienić, ale – broń Boże – nie narzekać. Życie może być piękne, ale trzeba się więcej uśmiechać i być bardziej dostępnym dla ludzi. Nie lubię, gdy ktoś narzuca mi swój punkt widzenia. Lubię podejmować wyzwania: najpierw była to półroczna podróż wzdłuż dwóch Ameryk, potem prowadzenie kawiarni na Żoliborzu (w klimacie podróżniczym), obecnie podróż z dzieckiem w kierunku Azji. I kto by pomyślał, że jestem z zawodu bankowcem. Los pcha mnie w kompletnie inne dziedziny życia a ja chętnie się temu poddaję.